Jak dać kopalniom węgla drugie życie?
Pomysł opiera się na zaskakująco prostym mechanizmie. Po zamknięciu kopalń ich tunele zaczynają stopniowo wypełniać się wodą. Takowa utrzymuje przez cały rok względnie stabilną temperaturę: zimą jest cieplejsza od powietrza, a latem chłodniejsza. Dzięki temu może działać jak naturalny magazyn energii wykorzystywany przez pompy ciepła do ogrzewania i chłodzenia budynków.
Czytaj też: Zielony wodór w końcu może być tańszy niż paliwa kopalne. Kluczem są odpady rolnicze
Cumberland to niewielka miejscowość licząca około 4800 mieszkańców, lecz właśnie tam może odbyć się jeden z najbardziej interesujących eksperymentów energetycznych ostatnich lat. Miasto zostało praktycznie zbudowane na górnictwie. Od końca XIX wieku do lat 60. XX wieku wydobyto tam około 16-17 milionów ton węgla. Gdy kopalnie zamknięto, pod ziemią pozostał ogromny labirynt szybów i tuneli rozciągających się pod znaczną częścią miejscowości. Dziś te same wyrobiska mają dostać drugie życie.
Projekt rozwijany jest we współpracy z University of Victoria oraz inicjatywą ACET (Accelerating Community Energy Transformation). Naukowcy analizują obecnie, ile energii można odzyskać z zalanych kopalń oraz czy system będzie opłacalny ekonomicznie. Pierwsze plany zakładają podłączenie do sieci geotermalnej budynków komunalnych, centrum rekreacyjnego, nowych mieszkań socjalnych oraz terenów przemysłowych w pobliżu jeziora Comox.
Gigantyczna pompa ciepła i brak emisji gazów cieplarnianych
No dobrze, ale na usta ciśnie mi się pytanie: na ile to realne rozwiązanie, a w jakim stopniu naukowe mrzonki? Eksperci podkreślają, że pierwsza opcja jest bliższa prawdzie. W praktyce kopalnie działałyby jak ogromny wymiennik ciepła ukryty pod ziemią. Pompy ciepła pobierałyby energię z wody znajdującej się w tunelach, a następnie przekazywały ją do budynków. W lecie proces można odwrócić, wykorzystując chłodniejszą wodę do klimatyzacji. Według kanadyjskich ekspertów takie rozwiązania są nawet cztery razy bardziej efektywne energetycznie niż tradycyjne systemy grzewcze.
Największą zaletą tej strategii ma być radykalne ograniczenie emisji. Według szacunków ACET podłączenie budynków komunalnych do nowego systemu mogłoby zmniejszyć emisje związane z ogrzewaniem nawet o około 90 procent. Dla niewielkiego miasta oznaczałoby to redukcję spalania paliw kopalnych odpowiadającą dziesiątkom tysięcy kilogramów węgla rocznie.
Czytaj też: Chiny wykręciły z węgla wyżyny opłacalności. Mniej emisji, więcej produktu z tej samej tony węgla
Burmistrz Vickey Brown widzi w tym coś jeszcze. Miasto chce wykorzystać swoją przemysłową historię jako fundament nowej, bardziej ekologicznej przyszłości. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu lokalna gospodarka była całkowicie uzależniona od wydobycia węgla. Teraz te same podziemne struktury mogą pomóc w transformacji energetycznej i przyciągnięciu nowych inwestycji.
A muszę przyznać, iż wizja wykorzystania geotermii – szczególnie tam, gdzie jest ona łatwo dostępna – to bardzo skuteczne uzupełnienie obecnego systemu energetycznego. W Polsce takie warunki są niestety rzadko spotykane, dlatego musimy stawiać na inne źródła. Chciałbym wierzyć, że takowym będzie atom, ale czy naprawdę doczekamy takiego dnia?
Źródło: ScienceDaily
