Zasada działania jest dość prosta: urządzenie wykorzystuje wilgoć obecną w atmosferze i zamienia ją w energię elektryczną. Twórcy twierdzą, że ich technologia może w przyszłości stać się przełomem dla ekologicznych źródeł zasilania. Za projektem stoją badacze pracujący nad generatorami hydroelektrycznymi opartymi na wilgoci z powietrza. Konstrukcja, o której dziś mówimy, składa się z biodegradowalnych materiałów, między innymi soli oraz żelatyny, dzięki czemu urządzenie jest nie tylko energooszczędne, lecz również przyjazne środowisku.
Czytaj też: Jedno odkrycie, a ile korzyści. Ukryty etap w chemii może uratować naszą energetykę
Na pierwszy plan wysuwa się zjawisko przemieszczania się jonów pod wpływem cząsteczek wody obecnych w atmosferze. Gdy wilgoć przenika przez materiał generatora, dochodzi do powstania niewielkiego napięcia elektrycznego. Tutaj muszę odnotować coś istotnego: pojedynczy moduł produkuje stosunkowo niewielką ilość energii. Mimo to naukowcy podkreślają, że ich technologię można łatwo skalować poprzez łączenie wielu warstw i modułów w większe systemy.
W kontekście realnych zastosowań taka technologia mogłaby przydać się do zasilania niewielkich urządzeń elektronicznych, czujników środowiskowych, a nawet elementów inteligentnych budynków. Największą zaletą nowego generatora wydaje mi się możliwość jego nieprzerwanego działania. W przeciwieństwie do fotowoltaiki nie wymaga światła słonecznego, ani silnego wiatru jak w przypadku turbin. Wystarczy naturalna wilgoć znajdująca się w atmosferze.
To spore ułatwienie, wszak oznacza możliwość działania wewnątrz i na zewnątrz budynków, za dnia oraz w nocy. Inżynierowie dodają: atmosfera Ziemi zawiera ogromne ilości pary wodnej, która może stać się nowym źródłem energii odnawialnej. Według nich wykorzystanie wilgoci z powietrza mogłoby pomóc w ograniczeniu zależności od tradycyjnych źródeł energii i zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych.
I nawet jeśli obecne możliwości są dalekie od komercyjnego wdrożenia, to i tak sama koncepcja wydaje mi się intrygująca. Jak na razie generowana moc jest zbyt mała, aby zasilać duże urządzenia, nie wspominając o całych gospodarstwach domowych. Ale w przyszłości możliwe powinno być tworzenie samowystarczalnych systemów energetycznych działających praktycznie wszędzie tam, gdzie w powietrzu występuje wilgoć. To oznaczałoby możliwość produkcji energii nawet w miejscach oddalonych od tradycyjnej infrastruktury energetycznej.
Źródło: Queen Mary University of London
