Robot na dnie Morza Śródziemnego. 86 tysięcy zdjęć i skarby z głębokości 2,5 kilometra

Podwodna archeologia właśnie weszła na zupełnie nowy poziom precyzji, a wszystko to dzięki technologii, która pozwala nam zajrzeć tam, gdzie ludzkie ciało zostałoby zmiażdżone w ułamku sekundy.
Robot na dnie Morza Śródziemnego. 86 tysięcy zdjęć i skarby z głębokości 2,5 kilometra

Francuska marynarka wojenna wraz z archeologami przeprowadziła spektakularną misję na wraku XVI-wiecznego statku handlowego „Camarat 4”, spoczywającego ponad 2,5 km pod powierzchnią Morza Śródziemnego. Misja ta jest kluczowa, ponieważ otwiera przed historykami białe karty XVI-wiecznego handlu morskiego, o którym zachowało się niewiele tekstów źródłowych.

Robotyka głębinowa potrafi odzyskiwać delikatne artefakty z chirurgiczną wręcz precyzją

Dla współczesnego odkrywcy ta misja to dowód na to, że bariery fizyczne przestały istnieć. Robot typu ROV (Remotely Operated Vehicle) operuje na głębokości, gdzie ciśnienie wynosi niemal 150 atmosfer – to warunki, w których konwencjonalny sprzęt po prostu by implodował. System jest sterowany z pokładu statku wsparcia za pomocą uwięzi, a operatorzy śledzą obraz z kamer w czasie rzeczywistym, manewrując mechanicznymi chwytakami w absolutnej ciemności i lodowatej wodzie.

Otwiera to przed nami ogromne perspektywy. Robot rejestruje do ośmiu obrazów na sekundę, co podczas jednej misji zaowocowało bazą ponad 86 tysięcy zdjęć. Dzięki temu naukowcy mogą stworzyć trójwymiarowy model wraku i badać go przy biurku, bez dotykania samej struktury statku. Jednak sama dokumentacja fotograficzna to nie wszystko, chwytaki tego robota zaprojektowano tak, by mogły operować z minimalną siłą, podnosząc kruche obiekty, takie jak ceramika, bez ryzyka ich stłuczenia.

Do tej pory wrak „Camarat 4” byłby całkowicie niedostępny dla nurków, a dzięki zaawansowanym systemom oświetleniowych i kamerom, obraz uzyskiwany jest tak klarowny, że archeolodzy mogli wręcz zapomnieć, że patrzą na to przez ekran, a nie własnymi oczami. A jednak, robot umożliwił im spojrzenie na wnętrze tej kapsuły czasu, do tej pory spoczywającej na dnie morza w stanie niemalże nietkniętym.

Skoro w Morzu Śródziemnym się udało, to spodziewam się, że archeolodzy na tym nie poprzestaną. Inne morza i oceany kryją setki (a może i tysiące) wraków, do których w ten sposób w końcu będzie można się dostać, poznając ich tajemnice oraz wydobywając z ich wnętrza artefakty sprzed lat. Także Bałtyk, słynący z doskonałych warunków konserwujących dla drewna (brak świdraka okrętowego), może wkrótce stać się miejscem robotycznej, podwodnej archeologii, dając nam możliwość lepszego poznania marynistycznej historii naszego morza i wielu innych zbiorników wodnych na całym świecie.  

Misja „Camarat 4” to kamień milowy, który pokazuje, że roboty nie są już tylko topornymi maszynami do kładzenia rurociągów, ale stały się przedłużeniem ludzkich zmysłów w najbardziej wrogim środowisku na Ziemi. To przejście od ery „poszukiwaczy skarbów” do ery cyfrowej archiwizacji oceanów. Jeśli ta technologia stanie się bardziej dostępna, historia morskich szlaków handlowych może zostać napisana na nowo – tym razem nie na podstawie domysłów, ale milimetrowych skanów 3D.

Źródło: CBS News, Facebook

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.