Starlink znowu drożeje. Internet z kosmosu staje się jeszcze większym luksusem

Internet Starlink, dostarczany nam przez tysiące satelitów krążących nad Ziemią, zawsze był raczej usługą premium i swoje kosztował, jednak w tym roku mogę to już śmiało nazwać przesadą. W ciągu ostatnich kilku miesięcy SpaceX zmieniało swój cennik w Polsce dwa razy i po marcowej podwyżce wydawało się, że będziemy mieli przez jakiś czas spokój. Były to jednak płonne nadzieje, bo korzystanie z tej kosmicznej infrastruktury właśnie stało się jeszcze droższe.
Starlink znowu drożeje. Internet z kosmosu staje się jeszcze większym luksusem

Takie podwyżki zawsze są trudne do przełknięcia, zwłaszcza gdy nie niosą ze sobą ani wzrostu prędkości, ani nowych funkcje, ani tym bardziej modernizacji sprzętu. Użytkownicy dostają dokładnie tę samą usługę, tylko za nieco wyższą cenę.

Ile teraz kosztuje Starlink?

W przypadku internetu domowego podstawowy plan do 100 Mb/s kosztuje obecnie 135 zł miesięcznie zamiast dotychczasowych 129 zł. Pakiet oferujący prędkości do 200 Mb/s podrożał ze 179 do 190 zł miesięcznie. Najdroższy wariant Max, zapewniający pełną przepustowość bez limitów, kosztuje teraz 265 zł miesięcznie wobec 249 zł jeszcze dwa miesiące temu. Podwyżki objęły również użytkowników mobilnych. Pakiet „W drodze” z limitem 100 GB został wyceniony na 185 zł miesięcznie zamiast 175 zł. Jeszcze bardziej wzrosła cena wariantu bez limitu danych — z 430 do 460 zł miesięcznie.

Na pierwszy rzut oka nie wyglądają to na ogromne kwoty. Kilka czy kilkanaście złotych miesięcznie łatwo zignorować. Problem pojawia się wtedy, gdy takie korekty powtarzają się regularnie. W skali roku różnica zaczyna być już zauważalna, szczególnie dla osób korzystających z droższych pakietów.

Cóż, na pewno możemy się cieszyć z tego, że SpaceX przynajmniej nie zmienia cen urządzeń ani warunków sprzętowych. Nadal nie płaci się za wynajem anteny, obowiązuje 30-dniowy okres próbny, a pierwszy rachunek obejmuje jedynie koszty aktywacji i wysyłki w wysokości 101 zł. Bez zmian pozostają także ceny terminali. Kompaktowy Starlink Mini kosztuje 869 zł, natomiast standardowy zestaw wyceniany jest na 1499 zł. Użytkownicy pakietu Max nadal otrzymują również dostęp do mobilnego terminala Mini, który można zabrać w podróż.

Czytaj też: Gemini przestaje być tylko chatbotem. Google chce, żeby AI pracowało za mnie nawet po zamknięciu laptopa

I tak, jeśli korzystacie ze Starlinka od wielu lat, to wiecie, że nowy cennik i tak jest niższy niż jeszcze dwa lata temu. Tylko czy to jakakolwiek pociecha? Patrzymy na ceny tu i teraz, a one z miesiąca na miesiąc jedynie rosną. Nie dziwię się, że użytkownicy się wkurzają.

Problem nie leży w cenach, tylko w częstotliwości podwyżek

Właśnie tutaj pojawia się największy zgrzyt. Gdy operator podnosi ceny raz na kilka lat, większość klientów rozumie przyczyny — inflację, koszty utrzymania infrastruktury czy rozwój sieci. Jasne, to nadal boli, ale jest do przełknięcia. Kiedy jednak korekty pojawiają się co kilka miesięcy, naturalnie rodzi się pytanie: czy to już nowa norma?

Starlink znajduje się w wyjątkowo komfortowej sytuacji. W segmencie szybkiego internetu satelitarnego o niskich opóźnieniach praktycznie nie ma dziś realnej konkurencji. Jeśli mieszkasz w miejscu, gdzie nie dociera światłowód, a internet LTE działa raz lepiej, raz gorzej, często po prostu nie masz alternatywy. SpaceX doskonale zdaje sobie z tego sprawę i korzysta ze swojej pozycji, testując granice cierpliwości użytkowników, podnosząc ceny małymi krokami zamiast jednym dużym ruchem. Psychologicznie kilka złotych wygląda znacznie mniej groźnie niż jednorazowa podwyżka o kilkadziesiąt procent. Firma wie też, że tak naprawdę niewiele osób zdecyduje się na rezygnację z usługi, bo przecież nie ma na co wymienić Starlinka. Będą więc przy nim trwali i sięgali coraz głębiej do kieszeni za każdym razem, gdy pojawi się nowy cennik.

Czytaj też: Nowa wyszukiwarka AI od Google’a jest imponująca… i trochę przerażająca

Bo wciąż prawda jest taka, że paradoksalnie Starlink najczęściej się opłaca. Jeżeli mieszkasz na obrzeżach miasta, w górach albo na terenach, gdzie operatorzy od lat obiecują światłowód „w przyszłym roku”, Starlink nadal pozostaje jedną z najlepszych dostępnych opcji. Za 135 czy 190 zł miesięcznie można uzyskać stabilne połączenie, które pozwala pracować zdalnie, oglądać filmy w 4K i prowadzić wideokonferencje bez nerwowego patrzenia na wskaźnik zasięgu.

Znacznie trudniej bronić jednak cen planów mobilnych. 460 zł miesięcznie za nielimitowany dostęp w podróży to kwota, która zaczyna wykraczać poza kategorię wygodnego gadżetu dla cyfrowych nomadów. Coraz bardziej przypomina profesjonalne rozwiązanie dla osób, które naprawdę potrzebują niezależnej łączności w każdych warunkach. Zapewne właśnie tutaj przebiega dziś granica. Starlink nadal jest fantastyczną technologią, która rozwiązuje realne problemy. Tyle że z każdą kolejną podwyżką coraz wyraźniej przestaje być demokratycznym internetem dla wszystkich, a coraz bardziej usługą premium dla tych, których po prostu stać na komfort połączenia z kosmosem.

Źródło: Starlink

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.