Szybkość, dane i zaufanie. Impact’26 pokaże, kto naprawdę rozumie gospodarkę AI

Jeszcze niedawno sztuczna inteligencja była w firmach czymś w rodzaju efektownego slajdu na konferencji: dobrze wyglądała w strategii, budziła zainteresowanie zarządu i pozwalała mówić o innowacyjności bez konieczności przebudowywania całego biznesu. Dziś ten etap wygląda już jak wspomnienie z innej epoki. AI przestaje być narzędziem „do sprawdzenia”, a staje się warstwą, która coraz częściej decyduje o tym, kto zostanie zauważony, kto sprzeda produkt i kto szybciej obsłuży klienta.
Szybkość, dane i zaufanie. Impact’26 pokaże, kto naprawdę rozumie gospodarkę AI

Właśnie dlatego sztuczna inteligencja ma być jednym z głównych tematów Impact’26, który odbędzie się 13 i 14 maja w Poznaniu. Wśród głosów zapowiadanych przy tej debacie pojawiają się m.in. Mati Staniszewski, współzałożyciel ElevenLabs, Scott Galloway, profesor marketingu z NYU Stern i jeden z najbardziej rozpoznawalnych komentatorów świata technologii, Joe Schoendorf, wieloletni inwestor z Doliny Krzemowej, a także Daron Acemoğlu, noblista z ekonomii z 2024 roku, i Artur Kurasiński, przedsiębiorca oraz komentator rynku technologicznego. Ten zestaw nazwisk dobrze pokazuje, że rozmowa o AI dawno wyszła poza zachwyt nad nowym narzędziem. Dziś dotyczy gospodarki, zaufania, widoczności firm, decyzji konsumentów i tego, kto naprawdę będzie miał przewagę w cyfrowym rynku. Brzmi interesująco? Koniecznie zapoznajcie się z agendą wydarzenia.

Szybkość stała się nową przewagą

W gospodarce opartej na AI coraz mocniej widać zasadę, że nie wygrywa wyłącznie największy, ale ten, kto szybciej rozumie zmianę i potrafi ją wdrożyć. Dobrym symbolem tego tempa jest ElevenLabs. Firma założona przez Matiego Staniszewskiego i Piotra Dobkowskiego w ciągu dwóch lat osiągnęła status jednorożca, a po kolejnych dwóch jej wycena miała dojść do około 11 mld dolarów. Jej technologia text-to-speech pozwala przekształcać tekst w realistycznie brzmiący głos, a godzinna próbka ma wystarczyć do stworzenia cyfrowej kopii czyjegoś głosu.

To przykład szczególnie ciekawy, bo pokazuje, jak zmieniła się skala ambicji startupów AI. Dawniej wiele firm technologicznych rosło najpierw lokalnie, potem regionalnie, a dopiero później myślało o globalnym rynku. Dziś część projektów od początku powstaje z myślą o infrastrukturze dla całego świata. Jeśli model działa, może w ciągu miesięcy trafić do mediów, edukacji, produkcji treści, obsługi klienta, gier, narzędzi dla twórców i aplikacji, których jeszcze nie zdążyliśmy dobrze nazwać.

Ale sama szybkość nie wystarczy. Tu pojawia się drugi, trzeźwiejszy głos. Scott Galloway od lat przypomina, że rynek technologiczny ma skłonność do pompowania wielkich narracji szybciej, niż firmy dowożą realną wartość. W kontekście AI to bardzo potrzebny ton, bo entuzjazm łatwo zamienia się w biznesową mgłę. Nie każda firma z dopiskiem „AI” zmieni branżę. Nie każdy produkt oparty na modelu językowym rozwiązuje prawdziwy problem. I nie każda wycena będzie miała sens, gdy minie pierwsza fala zachwytu.

Klient nadal wybiera, ale coraz częściej z listy ułożonej przez algorytm

Kiedyś użytkownik wpisywał zapytanie, przeglądał wyniki, porównywał sklepy, czytał opisy, otwierał kilka kart i samodzielnie budował obraz rynku. Dziś coraz częściej pierwszy krok wykonuje za niego system. AI porządkuje oferty, streszcza różnice, dobiera rekomendacje i podsuwa krótką listę produktów, zanim klient zdąży zobaczyć całą półkę.

To nie jest drobna zmiana w interfejsie. To przesunięcie miejsca, w którym zaczyna się decyzja. Jeśli użytkownik widzi już przefiltrowany rynek, firmy rywalizują nie tylko o jego uwagę, ale także o obecność w odpowiedzi wygenerowanej przez system. Widoczność w wyszukiwarce, marketplace’ach i reklamach nadal ma znaczenie, ale dochodzi nowa warstwa: czy produkt jest zrozumiały dla AI, czy ma uporządkowane dane, jasny opis funkcji, dobrą strukturę informacji i czy system potrafi sensownie dopasować go do intencji użytkownika.

W praktyce oznacza to, że firmy będą musiały pisać nie tylko dla ludzi, lecz także dla maszyn, które pomagają ludziom wybierać. To może być bardzo dobra wiadomość dla jakości informacji produktowych, bo chaos, pusty marketing i nieczytelne opisy zaczną szkodzić nie tylko konwersji, ale też samej obecności w rekomendacjach. Jeśli AI ma komuś polecić produkt, musi go rozumieć. A jeśli produkt jest opisany jak mglista obietnica z katalogu, może przegrać z konkurentem, który ma mniej efektowną narrację, ale lepiej uporządkowane dane.

Asystent zakupowy nie tylko pomaga. On zmienia punkt startu

Przykładem takiego przesunięcia jest testowany w aplikacji InPost Mobile asystent zakupowy AI Von Halski. Według informacji zapowiadanych przy Impact’26 ma on prowadzić użytkownika od pytania do wyboru konkretnej oferty, porównywać propozycje, zawężać możliwości oraz łączyć proces z płatnością i dostawą w jednym środowisku. Użytkownik nie musi sam przechodzić przez dziesiątki produktów. Dostaje krótszą ścieżkę i wyselekcjonowany zestaw opcji.

Dla klienta brzmi to wygodnie, bo nadmiar wyboru stał się jednym z najbardziej męczących skutków e-commerce. Niby mamy wszystko, a często właśnie dlatego trudniej zdecydować. Człowiek chciał kupić prostą rzecz, a po godzinie zna już sześć typów parametrów, trzy sprzeczne opinie i ma poczucie, że każda decyzja będzie trochę błędna. AI może ten chaos skrócić. Może powiedzieć: przy tych potrzebach i budżecie sprawdź te trzy opcje.

Firmy będą walczyć o miejsce w odpowiedzi AI

Do tej pory marki walczyły o półkę, billboard, wynik w Google, pozycję w marketplace i uwagę w social mediach. Teraz dochodzi coś mniej widocznegoo: miejsce w rekomendacji modelu. Jeśli AI staje się pierwszym filtrem rynku, to firma, która nie pojawia się w odpowiedzi, może dla części użytkowników po prostu przestać istnieć. Nie dlatego, że ma słaby produkt. Dlatego, że system go nie zrozumiał, nie uznał za trafny albo nie miał wystarczająco dobrych danych, by go zaproponować.

To może być kolejny etap po SEO. Już nie tylko optymalizacja pod wyszukiwarkę, ale także widoczność w modelach językowych i systemach rekomendacyjnych. Dla e-commerce oznacza to pracę na danych produktowych, strukturze opisów, opiniach, dostępności, cenach, logistyce i spójności informacji. AI może tworzyć przewagę operacyjną także w tle: przy prognozowaniu popytu, dynamicznym ustalaniu cen, optymalizacji stanów magazynowych czy aktualizacji treści produktowych

Hype jest realny, ale wartość musi być jeszcze bardziej realna

Artur Kurasiński, zapowiadany jako jeden z uczestników rozmów podczas Impact’26, zwraca uwagę na ryzyko przegrzania rynku i potrzebę realnej wartości stojącej za technologią. To bardzo zdrowe podejście, bo AI stała się dziś słowem, które potrafi przykryć brak konkretu. Firmy lubią deklarować wdrożenia, ale klienta nie obchodzi, czy coś ma modny model w środku. Obchodzi go, czy szybciej załatwi sprawę, lepiej wybierze produkt, mniej zapłaci, uniknie błędu albo dostanie bardziej trafną obsługę.

Daron Acemoğlu dokłada do tej rozmowy jeszcze szerszą perspektywę. Technologia nie działa w próżni. Zawsze funkcjonuje w określonych ramach instytucjonalnych i ekonomicznych. W praktyce przy AI trzeba więc pytać nie tylko „co potrafi model?”, ale też „kto projektuje system?”, „czyje interesy realizuje?”, „jakie dane wykorzystuje?”, „jakie decyzje wzmacnia?” i „kto ponosi odpowiedzialność za skutki?”.

Bez tych pytań łatwo pomylić wygodę z neutralnością. AI może świetnie porządkować rynek, ale może też wzmacniać tych, którzy już mają najlepsze dane, największe budżety i najgłębszą integrację z platformami. Może pomagać małym firmom dotrzeć do klienta, ale może też sprawić, że ich widoczność stanie się jeszcze bardziej zależna od systemów, których działania nie rozumieją i nie kontrolują.

Impact jako miejsce, gdzie trzeba rozmawiać o zasadach

Impact od lat działa jak miejsce, w którym biznes, technologia, polityka, gospodarka i kultura spotykają się by zobaczyć, co naprawdę przesuwa rynek. W przypadku AI ta rozmowa jest szczególnie potrzebna, bo znajdujemy się w momencie bardzo dziwnego rozdwojenia. Z jednej strony technologia już zmienia codzienne procesy w firmach, mediach, handlu i usługach. Z drugiej strony wciąż łatwo o przesadę, niejasne obietnice i wdrożenia, które bardziej służą prezentacji niż użytkownikowi.

Najważniejszy wniosek z zapowiedzi Impact’26 jest prosty: AI nie jest już osobnym tematem dla działu technologii. Dotyczy strategii, sprzedaży, obsługi klienta, komunikacji, zarządzania danymi, zaufania i pozycji firmy na rynku. Klient nadal wybiera, ale coraz częściej robi to w świecie, w którym pierwszy obraz rzeczywistości układa mu algorytm. Firma nadal sprzedaje, ale coraz częściej musi przekonać nie tylko człowieka, lecz także system, który stoi przed człowiekiem.

Bilety na wydarzenie można kupić na tej stronie.

Lokowanie produktu: Impact’26
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Redaktor
Najbliższe są mi tematy związane z technologią, gadżetami, nowoczesnym AGD i motoryzacją. Interesują mnie rozwiązania, które nie tylko dobrze wyglądają na papierze, ale przede wszystkim realnie wpływają na komfort, wygodę i sposób, w jaki korzystamy z technologii na co dzień. Ukończyłam studia dziennikarskie oraz szkolenia z zakresu sztucznej inteligencji. Prywatnie uwielbiam gry i muzykę.