RG Rotate wygląda jak konsola z epoki „dziwnych smartfonów”
Nowy handheld od ANBERNIC od pierwszego spojrzenia przyciąga uwagę przede wszystkim obracanym ekranem. Konstrukcja mocno przypomina kultową Motorolę Flipout i trudno nie mieć przy tym lekkiego flashbacku do końcówki lat 2000., kiedy elektronika użytkowa była znacznie bardziej… kreatywna.
Pod ekranem ukryto fizyczne przyciski sterujące, a całość wygląda bardziej jak nietypowy gadżet kolekcjonerski niż kolejna „bezpieczna” konsola retro. I chyba właśnie dlatego RG Rotate wzbudza teraz tyle zainteresowania w internecie. To sprzęt, który wyróżnia się już samym wyglądem.

ANBERNIC dobrze wie, do kogo kieruje ten sprzęt. RG Rotate nie próbuje być najmocniejszą konsolą do emulacji na rynku i chyba właśnie to jest jego największym atutem. Dostajemy kwadratowy ekran IPS LCD o przekątnej 3,5 cala i rozdzielczości 720 × 720, procesor Unisoc Tiger T618, 3 GB RAM-u oraz 32 GB pamięci wewnętrznej. To spokojnie wystarczy do starszych systemów i klasycznych gier retro, choć raczej nie należy oczekiwać idealnej emulacji najbardziej wymagających tytułów z PS2 czy GameCube’a. Przy takim urządzeniu specyfikacja schodzi trochę na drugi plan. Tutaj liczy się bardziej sam pomysł i przyjemność korzystania z czegoś nietypowego.
ANBERNIC dobrze rozumie nostalgię
W RG Rotate widać sporo świadomych kompromisów wynikających z samej konstrukcji. Producent zrezygnował między innymi z analogowych gałek, żeby zachować kompaktową formę urządzenia. Zamiast tego mamy klasyczny D-pad, przyciski akcji oraz dodatkowe przyciski naramienne schowane z tyłu obudowy.
Do wyboru będą też dwa warianty:
- plastikowy Polar Black.
- aluminiowy Aurora Silver.
Różnią się nie tylko materiałem wykonania, ale też wagą — aluminiowa wersja jest wyraźnie cięższa, ale wygląda bardziej premium. Całość działa na Androidzie i ładowana jest przez USB-C, a bateria o pojemności 2000 mAh powinna spokojnie wystarczyć do lekkiej retro emulacji.

Nie da się ukryć, że urządzenia tego typu trafiają idealnie w nostalgię ludzi wychowanych w latach 90. i 2000. Nie chodzi już nawet wyłącznie o same gry, ale też o pewien klimat technologii sprzed lat — czasów, gdy producenci bardziej eksperymentowali z formą i nie bali się robić trochę dziwnych urządzeń. RG Rotate idealnie wpisuje się w ten trend. Jest mały, nietypowy i wygląda zupełnie inaczej niż większość współczesnej elektroniki.
A przy tym nie kosztuje fortuny. Wersja plastikowa została wyceniona na około 83 dolary, natomiast aluminiowa kosztuje około 100 dolarów. Jak na tak charakterystyczny sprzęt, to naprawdę całkiem rozsądna cena. I coś czuję, że sporo osób kupi go nie dlatego, że potrzebują kolejnej konsoli… tylko dlatego, że zwyczajnie trudno przejść obok niego obojętnie.
Źródło: ANBERNIC
