To naprawdę gigantyczny zestaw
Tineco Floor One Switch S6 Stretch Plus jest odkurzaczem myjącym, co oznacza, że oferuje zarówno klasyczne „zbieranie” zanieczyszczeń z podłogi całkowicie na sucho, jak i późniejsze mycie jej na mokro, także połączone z odkurzaniem. Od razu tutaj muszę zaznaczyć, że nie jest to sprzęt typowo 2w1 – mamy dwie osobne konstrukcje i jedynie przekładamy silnik SwitchPro z odkurzacza myjącego do pionowego. Chociaż w ten sposób musimy wygospodarować więcej miejsca na przechowywanie, to dostajemy urządzenia, które nie idą na żadne kompromisy w kwestii funkcjonalności. A to się ceni.



Ładowanie odbywa się za pośrednictwem odkurzacza myjącego, to właśnie on ma dedykowane miejsce na stacji, podczas gdy moduł pionowy i pozostałe akcesoria odstawiamy na podstawkę obok. Wszystko więc jest w jednym miejscu. Co do akcesoriów, dostajemy miniszczotkę elektryczną oraz narzędzie szczelinowe 2w1 (wystarczy przesunąć i mamy małą szczotkę). Oprócz tego mamy też szczotkę ZEROTANGLE z konstrukcją, która uniemożliwia wplątywanie się włosów z 99% skutecznością.

Wracając jeszcze do odkurzacza myjącego – to słowo „odkurzacz” jest tutaj kluczowe. Tineco postawiło na konstrukcję, która nie tylko myje, ale też zbiera odpady stałe, gromadzone w osobnej komorze, obok tej na brudną wodę. W ten sposób nie trzeba się martwić, że coś nam się zepsuje, bo wcześniej nie odkurzyliśmy. Możemy też zostawić pionowy odkurzacz do zajmowania się dywanami, a ten – do działania na pozostałych typach podłogi. Tu już wszystko zależy od nas. Producent zaprojektował też dwuwarstwowe zbieraki w ten sposób, by zapobiegać splątaniu się włosów oraz zatykaniu urządzenia. Jeśli więc macie długie włosy albo zwierzaka, który gubi sierść, nie musicie się niczym martwić. W zestawie są dwa dodatkowe wałki, dzięki czemu nie trzeba później niczego dokupować.
Jaki odkurzacz jest, każdy widzi
W zasadzie, jeśli chodzi o samo odkurzanie, nie ma tu za wiele do opisywania. Sprzęt działa wręcz wzorcowo. Ma podświetlenie, które ułatwia odkurzanie w zakamarkach, na ekranie możemy zmienić tryb pracy, w zależności od potrzeb.



Dzięki dodatkowym akcesoriom bez trudu pozbędziemy się kurzu z różnych powierzchni. Żaluzje, zasłony, sierść psa z kanapy – nie ma problemu! Wymieniamy końcówkę i jedziemy. Pod meblami też łatwo odkurzymy, bo ten model kładzie się na płasko. Jedyny minus – my też musimy zejść do parteru, bo nie ma tu zginanej rury.


Czas pracy zależy jak zwykle od trybu. Producent deklaruje, że w trybie Eco z akcesoriami może działać do 65 minut, a ze szczotką ZeroTagle – 50 minut. Szczerze mówiąc, chyba tylko odkurzając kanapę włączyłam raz mocniejszy tryb, a tak całe mieszkanie (~70 mkw) odkurzałam w trybie Eco i było to w zupełności wystarczające. Nie mam jednak dywanów, więc na pewno miałam łatwiej. Mimo wszystko na jednym ładowaniu bez problemu powinniście posprzątać cały dom, przynajmniej na sucho.


Tu jeszcze warto wspomnieć o 5-stopniowym systemie filtracji, który wychwytuje 99,97% kurzu i zanieczyszczeń, więc po zakończonym odkurzaniu nie tylko podłoga jest czysta, ale też powietrze w domu. Na koniec oczywiście trzeba opróżnić pojemnik na kurz, ale to żadna filozofia – naciskamy jeden przycisk i zrobione. Żadnych utrudnień.



Czy mogę już wywalić moje wiadro i mopa?
Mam długie włosy i zwierzaka w domu, więc mycie podłóg bywa… cóż, delikatnie mówiąc, frustrujące. Nieważne, jak dobrze odkurzę wcześniej podłogę, zawsze ostatecznie znajdzie się trochę sierści, którą potem rozmazuję po podłodze i wkurzam się. Dlatego po przejściu w tryb myjący Tineco Floor One Switch S6 Stretch Plus byłam po prostu zachwycona. To jest właśnie ten typ sprzętu, który rozwiązuje realne problemy. Nie tylko mycie, ale też jednoczesne odkurzanie, przez co naprawdę jesteśmy w stanie pozbyć się wszystkich zabrudzeń.



Chociaż manualnie możemy wybrać moc ssania i przepływ wody, nie ma takiej potrzeby. Umieszczony na pokładzie inteligentny czujnik Tineco iLoop sam wykryje, z jakimi zanieczyszczeniami mamy do czynienia i dostosuje do nich parametry. Podobnie jak w przypadku odkurzacza pionowego i ta konstrukcja składa się na płasko, więc mycie pod meblami nie jest już wyzwaniem. No, o ile mamy pod spodem przynajmniej 13 cm miejsca, bo taka jest wysokość w części z pojemnikiem na brudną wodę i odpadki.


Tak, tutaj mamy aż trzy różne komory. Jedna, na części mopującej, to komora na czystą wodę i płyn do czyszczenia (tu uwaga, bo dodajemy jedynie płyn od Tineco, dostosowany do tego typu urządzeń). Dalej jest komora na brudną wodę oraz wydzielona część na odpady stałe. To właśnie ten pojemnik wyjmujemy po każdym myciu i czyścimy (jednak nie tak od razu).
Największą magią w przypadku tego odkurzacza myjącego jest system samooczyszczenia. Odkładając urządzenie na stację ładującą, odkurzacz rozpoczyna mycie wałka za pomocą podgrzanej do temperatury 85°C wody, by pozbyć się brudu i plam po myciu podłóg. Następnie następuje 5-minutowe suszenie równie gorącym powietrzem, więc mamy pewność, że każda część maszyny (w tym filtr HEPA i rury) jest sucha. Jeśli sprzątamy co kilka dni, to może nie mieć tak wielkiego znaczenia, bo resztki wody nie zdążą stęchnąć, jednak po kilkutygodniowym urlopie mamy pewność, że nasz odkurzacz myjący jest w idealnym stanie i gotowy na kolejne wyzwania.

W trybie automatycznym odkurzacz myjący działa około 40 minut. I tak, raczej są marne szanse, że za jednym razem najpierw odkurzycie, a potem umyjecie cały dom. Tu potrzebne będzie ładowanie w międzyczasie (trwające ok. 4,5h). Jeśli nie macie dywanów, a na podłodze tony piachu, można po prostu odkurzać i myć jednocześnie, to też świetna opcja.
W Tineco Floor One Switch S6 Stretch Plus zakochałam się już po pierwszym użyciu
Nie jest to mały zestaw, bo całość zajmuje naprawdę sporo miejsca, więc warto wcześniej upewnić się, że mamy go gdzie postawić. Producent dobrze rozwiązał kwestię przechowywania, ponieważ do stacji ładującej montujemy dodatkową nakładkę, na której umieszcza się odkurzacz pionowy i akcesoria, więc nic się nie gubi. Potrzebne jest oczywiście źródło prądu obok.
Trzeba również pamiętać o wadze, bo to nie jest zbyt lekka konstrukcja, ale coś za coś – tak wydajny i kompleksowy sprzęt nie może mieć wagi piórkowej. Jednak nie miałam żadnego problemu z obsługą jedną ręką.

Tineco Floor One Switch S6 Stretch Plus to sprzęt, dzięki któremu kompleksowo wysprzątamy całą podłogę, pozbywając się kurzu, sierści i mokrych zabrudzeń. Dodatkowo z łatwością odkurzymy żaluzje, półki czy kanapę, co czyni go prawdziwym pomocnikiem w sprzątaniu. To nie są gadżety, to przemyślane konstrukcje, skupione na tym, co najważniejsze – na oszczędności czasu i maksymalizacji efektów. Ja jestem zachwycona. Jednak nie napisałam wam jeszcze o czymś, dzięki czemu ten odkurzacz może wejść na jeszcze wyższy level.
Dodatkowe akcesoria, które można dokupić
Wspomniałam wcześniej, że przełączanie się między odkurzaczem pionowym i myjącym to kwestia przełożenia silnika, prawda? Otóż ten silnik można jeszcze wykorzystać na dwa sposoby, choć są to już dodatkowo płatne dodatki.
Tineco Spot Cleaner, czyli odkurzacz piorący
Tineco oferuje nam opcję dokupienia akcesoriów, w tym takich, które służą do prania tapicerki i dywanów. Spot Cleaner to konstrukcja kompaktowa – mamy tu w zasadzie korpus z pojemnikiem na czystą wodę z detergentem (tak, samo, jak w przypadku odkurzacza myjącego, tak i tutaj jest dedykowany płyn) oraz na brudną wodę, a także miejsce do umieszczenia silnika. Montaż jest banalnie prosty i w kilka chwil mamy sprzęt gotowy do użytku.

W zestawie mamy szczotkę do dywanów i dwie końcówki do ściągania wody, w tym jedną z gumowym elementem, idealnie sprawdzającym się na twardych powierzchniach. Jedno napełnienie zbiornika wystarczyło mi na upranie czterech krzeseł oraz dużego fotela, które wcześniej wydawały mi się całkiem czyste. Potem zobaczyłam wodę i trochę się przeraziłam.
Z tym sprzętem pracuje się bardzo przyjemnie, bo producent nie bawił się w przesadne komplikowanie czegoś, co skomplikowane nie powinno być. Naciskamy przycisk i działamy. Dozowanie wody kontrolujemy na bieżąco przyciskiem na rączce, można też zmieniać moc, w zależności od potrzeb.



Muszę jednak przyznać, że sporym minusem jest brak innego rodzaju końcówek. Chociaż dołączona szczotka ma w miarę kompaktowy, dość uniwersalny rozmiar, to niekoniecznie sprawdzi się do wszystkiego. Miło byłoby dostać też mniejszą końcówkę do trudniej dostępnych miejsc, bo tą trochę trudno wjechać wszędzie.
Tineco Pet Grooming – odkurzyłeś podłogę? To teraz czas na zwierzaka
Każdy właściciel psa lub kota wie, że regularne czesanie pupila to podstawa. Nie chodzi tylko o względy estetyczne i zmniejszenie ilości sierści na podłodze, ale przede wszystkim o to, by usunąć brud, nie dopuścić do powstawania bolesnych kołtunów oraz poprawić krążenie krwi w skórze. Jednak czesanie zwykłą szczotką to gwarancja, że wszystko dookoła będzie pokryte kłębkami sierści niczym dodatkowym i mało chcianym dywanem.

Akcesoria Pet Grooming rozwiązują ten problem. Konstrukcja wygląda dość podobnie do tej z odkurzacza piorącego, tylko zamiast pojemnika na wodę mamy zwykły pojemnik na kurz, bo działamy tu całkowicie na sucho. W zestawie znalazł się grzebień do przerzedzania sierści, szczotka do wyczesywania i szczotka do sierści.

To, co na pewno muszę pochwalić, to wskazówki umieszczone w instrukcji o tym, jak oswajać pupila z takim urządzeniem. Niestety – mój okazał się na to całkowicie odporny, ale niestety tego się spodziewałam. Mój pies jest bardzo lękliwy i chorobliwie boi się odkurzaczy i pomimo dość długich prób oswojenia go z tym sprzętem, to samo włączenie go przy nim skończyło się ucieczką (psa, nie odkurzacza). Wypróbowałam więc dołączone końcówki „na sucho”, czyli same, i naprawdę dobrze radziły sobie z sierścią, wyczesując to, co normalnie by zaraz wypadło. Końcówki są delikatne, nie drapią skóry i nie szarpią, więc jeśli wasz czworonóg ma w sobie trochę więcej odwagi, możecie mu zafundować przyjemne spa.
Skorzystałam jednak ze szczotki do sierści, która świetnie radzi sobie ze zbieraniem psich włosów z tapicerki. Chociaż mój psiak nie chciał być obiektem testowym, zostawił na swoim legowisku na tyle dużo „próbek”, że mogłam z powodzeniem wypróbować działanie tego akcesorium i nie mam mu nic do zarzucenia.


Wiecie, być może z czasem by się w końcu przyzwyczaił, jednak jak na razie akurat ten zestaw okazał się dla mnie najmniej przydatny. Cóż, bywa i tak. Mimo tego mogę go śmiało polecić, bo to przemyślane dodatki, które naprawdę się przydadzą większości właścicieli psów albo kotów.
Oba zestawy akcesoriów kosztują około 450-499 złotych, w zależności od sklepu, z którego kupicie. Czy to dużo? Raczej nie. Jasne, odkurzacz piorący mógłby mieć więcej szczotek, ale do typowych powierzchni, z jakimi mamy do czynienia na co dzień, ta jedna dobrze się sprawdza. Zamiast ręcznie szorować krzesła czy kanapy, dostajemy urządzenie, które obsługuje się łatwo i na odświeżenie tapicerki nie trzeba poświęcać za dużo czasu. Z kolei zestaw do pielęgnacji zwierzaka to nie tylko kwestia sprzątania, to również dbałość o zdrowie i dobre samopoczucie pupila, a to warte więcej niż każde pieniądze.
Tineco umie w prostotę
Na koniec dodam jeszcze kilka słów o wyborach projektowych producenta. Jak mogliście zauważyć, cały testowany przeze mnie zestaw Tineco Floor One Switch S6 Stretch Plus to prawdziwa mnogość końcówek i części, które wymieniamy. Dlatego firma zadbała o to, by było to łatwe. Większość wymaga od nas tylko naciśnięcia przycisku – żadnego szarpania się i specjalistycznych narzędzi, a to bardzo ważne. Łatwość montażu sprawia, że z tego sprzętu łatwo się korzysta i nie czuje się frustracji, gdy nagle jakaś część nie chce wejść na swoje miejsce. Tu nie ma takiego problemu.
