AI właśnie zrobiło kolejny krok. Trafi do szkół w humanoidalnym ciele

Dyskusja o tym, czy sztuczna inteligencja powinna być obecna w edukacji stała się już raczej codziennością, jednak do tej pory raczej skupiała się na chatbotach robiących za uczniów zadania domowe i pokrewnych tematach. I chociaż to wciąż aktualne, to czas wejść na nowy poziom. Bo w jednej z amerykańskich szkół AI pojawiło się nie w formie aplikacji czy programu na komputerze, a fizycznie, umieszczone w ciele humanoidalnego robota.
AI właśnie zrobiło kolejny krok. Trafi do szkół w humanoidalnym ciele

Brzmi jak scenariusz filmu science fiction, ale taki projekt właśnie wystartował. Jego twórcy z kolei przekonują, że chodzi wyłącznie o wsparcie nauczycieli. Może i tak, jednak nie byłabym sobą, gdybym nie zastanowiła się nad tym, gdzie właściwie przebiega granica między pomocą a zastępowaniem człowieka.

AI ma pomagać nauczycielom i uczniom. Także po lekcjach

Firma Realbotix rozpoczęła pilotażowy program w okręgu szkolnym Salamanca City Central School District w stanie Nowy Jork. Sercem projektu jest Optio – asystent nauczyciela oparty na sztucznej inteligencji, który działa zarówno podczas zajęć, jak i po ich zakończeniu. To oczywiście nie jest zwykły chatbot odpowiadający na pytania z internetu. System został przeszkolony na materiałach zgodnych z programem nauczania obowiązującym w danej szkole. Dzięki temu uczniowie mogą korzystać z pomocy przy odrabianiu prac domowych, powtarzać materiał, otrzymywać dodatkowe wyjaśnienia czy indywidualne wsparcie praktycznie przez całą dobę.

Platforma obsługuje też wiele języków, wykorzystuje spersonalizowane awatary i ma wspierać zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Pedagodzy mogą z kolei wykorzystywać AI do przygotowywania scenariuszy lekcji, dostosowywania materiałów do różnych grup czy planowania zajęć. Ma być więc narzędziem odciążającym nauczycieli, a nie czymś, co przejmie za nich prowadzenie lekcji.

Na tym etapie nie wygląda to w zasadzie jak jakaś rewolucja, bo przecież podobny efekt można byłoby zapewne osiągnąć z odpowiednio dostosowanym i wyuczonym chatbotem. Dlatego system połączono z robotem Realbotix M-Series, który trafił do szkoły razem z platformą Optio. Zamiast systemu bez twarzy, pojawia się fizyczny humanoid, potrafiący prowadzić naturalne rozmowy, wykorzystujący mimikę twarzy i reagujący na uczniów w czasie rzeczywistym.

To właśnie obecność fizycznego robota odróżnia ten projekt od większości edukacyjnych eksperymentów z AI. Do tej pory sztuczna inteligencja pozostawała ukryta za ekranem komputera czy telefonu. Tutaj uczniowie rozmawiają z nią twarzą w twarz, czują jego obecność i na pewno ciężej będzie go zignorować. Jak podkreśla Andrew Kiguel, dyrektor generalny Realbotix:

Przechodzimy od demonstracji laboratoryjnych do dostarczania ucieleśnionej sztucznej inteligencji bezpośrednio do klas. Salamanca to początek nowej ery, w której humanoidalne roboty i inteligentni asystenci AI staną się standardowymi narzędziami edukacji STEM.

Twórcy uspokajają. AI ma wspierać, a nie zastępować

Największe kontrowersje dotyczą oczywiście tego, czy sztuczna inteligencja nie zacznie stopniowo wypierać nauczycieli. Twórcy programu przekonują, że taki scenariusz nie jest celem projektu i razem ze szkołą zapewniają, że będzie to po prostu wsparcie. Zwłaszcza dla tych nauczycieli, którzy mają pod opieką uczniów z różnych krajów i neuroróżnorodnych. AI ma dostosowywać tempo nauki do indywidualnych potrzeb, cierpliwie tłumaczyć materiał tyle razy, ile będzie to konieczne, i być dostępna również wtedy, gdy szkoła jest już zamknięta.

Dyrektor okręgu szkolnego, dr Mark Beehler, przekonuje, że właśnie o takie wykorzystanie technologii chodzi:

Szkoły mierzą się z gwałtownym rozwojem AI i ryzykiem jej niewłaściwego wykorzystania przez uczniów. To rozwiązanie nie zastąpi nauki ani naszych nauczycieli. Ma być dodatkowym narzędziem, które poprawi efekty nauczania i zwiększy efektywność planowania lekcji.

Warto też wspomnieć, że na razie program obejmuje uczniów szkół średnich uczestniczących w zajęciach z zakresu AI i robotyki w ramach programu Woz ED, stworzonego przez współzałożyciela Apple’a, Steve’a Wozniaka. Jesienią liczba uczestników ma wzrosnąć do około 500 uczniów. Firma cały czas będzie trzymać rękę na pulsie, analizując wpływ projektu na zaangażowanie młodzieży, skuteczność nauki oraz obciążenie nauczycieli. Jeśli wyniki okażą się pozytywne, podobne roboty mogą pojawić się w kolejnych szkołach.

Pozostaje jednak pytanie, które pewnie będzie wracać przy każdej podobnej inicjatywie. AI rzeczywiście potrafi świetnie tłumaczyć materiał, odpowiadać na pytania i pracować bez przerwy przez całą dobę. Edukacja to jednak coś więcej niż przekazywanie wiedzy. To również budowanie relacji, motywowanie, rozumienie emocji i wychowanie. A tego, przynajmniej na razie, żaden algorytm nie potrafi odtworzyć. Ciekawi mnie też kwestia halucynacji, bo dobrze wiemy, że AI nadal ma do tego tendencję. W przypadku wiedzy przekazywanej w szkole, którą uczniowie często traktują jako główną prawdę, może mieć to opłakane skutki.

Na pewno kwestii do rozwinięcia pozostaje tu bardzo dużo. Będę obserwować ten projekt z ciekawością, ale i dużą ostrożnością. Na razie to tylko początek, ale mam nadzieję, że w miarę rozwoju Realbotix będzie przynajmniej dzielił się wnioskami i danymi, bo to zawsze najbardziej interesująca dla mnie część, zwłaszcza gdy mówimy o projektach realizowanych po drugiej stronie świata.

Źródło: Realbotix

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.