Casio sięgnęło po kultowy model GA-110 i zamieniło go w prawdziwą gratkę dla fanów serii. To nie jest zegarek, który krzyczy wielkim wizerunkiem Pikachu na tarczy. Zamiast tego producent poukrywał dziesiątki drobnych nawiązań do pierwszych gier i świata Pokémonów. Efekt? Im dłużej się mu przyglądasz, tym więcej smaczków odkrywasz.
Nostalgia ukryta w każdym detalu
Niektóre współprace marek z popkulturą wyglądają tak, jakby ktoś po prostu przykleił znane logo do gotowego produktu i uznał sprawę za załatwioną. Są jednak też takie, przy których od razu widać, że projektował je ktoś, kto naprawdę zna materiał źródłowy. Nowy G-Shock przygotowany z okazji 30-lecia Pokémonów zdecydowanie jest takim projektem. Zamiast pójścia na łatwiznę, widać pomysł na każdy detal, bo nie chodzi o „chamskie” wykorzystywanie logotypów czy postaci.


Podstawą projektu został G-Shock GA-110, ale kolorystyka od razu zdradza, skąd czerpano inspirację. Czerwień, zieleń i niebieski nawiązują do kultowych gier Pokémon Red, Green i Blue z 1996 roku. Barwy pojawiają się na wskazówkach, przyciskach, bezelu i elementach tarczy, a dodatkowy cyferblat umieszczony na godzinie dziewiątej stylizowano na Poké Balla.


To jednak dopiero początek. Jedna ze wskazówek otrzymała kształt Pikachu (jego zdecydowanie nie mogło tu zabraknąć), natomiast na deklu wygrawerowano oficjalne logo obchodów 30-lecia Pokémonów. Najwięcej dzieje się jednak na półprzezroczystym pasku. Casio umieściło na nim dokładnie 30 Pokémonów – po trzech starterów z każdej generacji, od Kanto aż po Paldeę. Oczywiście nie mogło zabraknąć Pikachu i Eevee, a na szlufce paska znalazł się jeszcze Mew, domykając jubileuszową trzydziestkę. Podoba mi się, że to nie kolorowe obrazki tylko białe kontury, przez co wygląda to mniej krzykliwie.

Lubię takie projekty, bo nie próbują udawać luksusowego zegarka dla każdego. Ten model od początku wie, do kogo jest skierowany. Jeśli ktoś dorastał, łapiąc Bulbasaura, Charmandera czy Squirtle’a na Game Boyu, prawdopodobnie będzie uśmiechał się przy każdym kolejnym odkrytym detalu.
Gadżet, który kolekcjonerzy będą chcieli mieć
Casio zadbało również o opakowanie. Sam zegarek trafia do pudełka przypominającego Poké Balla, a zewnętrzne opakowanie ozdobiono grafikami przedstawiającymi wszystkie 30 Pokémonów wykorzystanych w projekcie. Wątpię, by ktokolwiek zdecydował się na wyrzucenie tego pudełka, bo samo w sobie stanowi świetny gadżet dla fanów marki.

Nowy G-Shock x Pokémon GA-110PKM-7A wyceniono na 33 000 jenów, czyli około 770 złotych, co wcale nie jest wygórowaną ceną. Jasne, to więcej niż zapłacimy za przeciętnego G-Shocka, ale tu nie chodzi o typowy zegarek. Sprzedaż w Japonii rozpocznie się 17 lipca, natomiast od 1 do 6 lipca zainteresowani będą mogli zgłaszać się do loterii zakupowej prowadzonej przez oficjalny sklep Casio.
Tutaj nawet nie muszę spekulować, bo jestem całkowicie pewna, że chętnych na ten model nie zabraknie. Pokémony od dawna przestały być tylko serią dla dzieci. Dziś to marka, na której wychowało się całe pokolenie graczy mających trzydzieści kilka lat i własne pieniądze na spełnianie dawnych marzeń. A ten G-Shock wygląda właśnie jak spełnienie jednego z nich.
Źródło: Casio
