Casio rozwija swoją mechaniczną serię. Nowy Edifice EFK-200 wygląda zaskakująco dojrzale

Przez dekady Casio kojarzyło się przede wszystkim z zegarkami kwarcowymi. Od kultowych modeli F-91W, przez G-Shocki, aż po bardziej eleganckie serie Edifice – japoński producent konsekwentnie trzymał się elektroniki i baterii. Dlatego niemałym szokiem było dla mnie pojawienie się w 2025 roku modelu EFK-100, czyli pierwszego w historii Casio w pełni mechanicznego zegarka z automatycznym naciągiem. Najwyraźniej jednak pomysł przypadł do gustu, bo po EFK-110 doczekaliśmy się zapowiedzi Edifice EFK-200.
Casio rozwija swoją mechaniczną serię. Nowy Edifice EFK-200 wygląda zaskakująco dojrzale

W tym modelu producent nie próbuje rewolucjonizować formuły, ale wprowadza szereg subtelnych zmian, które mogą sprawić, że będzie najciekawszym mechanikiem w historii marki. Warto więc przyjrzeć mu się bliżej.

Sportowy charakter i bardziej wyrazista koperta

Już na pierwszy rzut oka widać, że Casio postawiło na bardziej dynamiczną stylistykę. EFK-200 otrzymał szerszy i bardziej kanciasty bezel, który nadaje kopercie lekko poduszkowy charakter. To niewielka zmiana, ale znacząco wpływa na odbiór całego zegarka. Model wygląda bardziej nowocześnie i sportowo niż jego poprzednicy, chociaż nie traci przy tym eleganckiego sznytu. Na początku podchodziłam do tego wyglądu z lekką rezerwą, ale im dłużej na niego patrzę, tym bardziej mi się podoba. Ma w sobie coś innego, bez większych szaleństw oczywiście, jednak przykuwa wzrok bardziej niż poprzednie modele z tej serii.

Koperta zachowała kompaktowe rozmiary. Zegarek ma 38 mm średnicy oraz 11,9 mm grubości, dzięki czemu powinien dobrze układać się nawet na mniejszych nadgarstkach. Wodoszczelność pozostaje na poziomie 100 metrów, więc bez problemu poradzi sobie z codziennym użytkowaniem, wakacyjnymi wyjazdami czy kontaktem z wodą.

Tym, co również bardzo mi się podoba, jest fakt, że Casio nie zdecydowało się również na radykalne zmiany w konstrukcji tarczy. Projekt został jednak wyraźnie uproszczony lub może lepiej byłoby powiedzieć „oczyszczony”. Zniknęły drobne oznaczenia pomiędzy sekundami na pierścieniu minutowym, a zewnętrzny, rowkowany ring został całkowicie usunięty. Dzięki temu całość wygląda bardziej elegancko. Zmodyfikowano również indeksy godzinowe, które są teraz nieco bardziej kanciaste, a wskazówki godzinowa i minutowa straciły ażurową konstrukcję znaną z wcześniejszych modeli. Okienko datownika pozostało natomiast bez zmian.

Sprawdzony mechanizm i współpraca z Toyotą

Pod względem technicznym Casio nie eksperymentuje. W środku nadal pracuje dobrze znany automatyczny mechanizm Miyota 8215. To jeden z najpopularniejszych werków produkowanych przez Citizen Group, ceniony przede wszystkim za prostotę, niezawodność i łatwość serwisowania. Mechanizm pracuje z częstotliwością 21 600 wahnięć na godzinę i oferuje około 42 godzin rezerwy chodu. Tak jak w modelu EFK-110, jego pracę można obserwować przez przeszklony dekiel wyposażony w szafirowe okienko.

Największe zainteresowanie wzbudza jednak specjalna wersja EFK-200XPB-1A, która powstała w ramach ogłoszonej wcześniej współpracy Casio i Toyoty. Wariant ten otrzymał kopertę wykonaną z kutego włókna węglowego oraz tarczę wykorzystującą ten sam materiał. Czarne wykończenie przełamano indeksami i wskazówkami w kolorze różowego złota, co tworzy znacznie bardziej luksusowy efekt niż można by oczekiwać po Edifice. Dopełnieniem całości jest przyciemniona bransoleta dopasowana kolorystycznie do koperty i tarczy.

Jednak Casio na tym nie poprzestaje, bo w planach jest podobno jeszcze kilka bardziej klasycznych odmian EFK-200. Mają pojawić się modele w stalowych kopertach z czarnymi, niebieskimi i czerwonymi tarczami. Producent planuje także wariant w złotym kolorze z gradientową tarczą utrzymaną w odcieniach złota i brązu. Wszystkie modele mają zachować te same parametry techniczne: automatyczny mechanizm Miyota 8215, 38-milimetrową kopertę, 11,9 mm grubości oraz wodoszczelność wynoszącą 100 metrów. Zmienia się więc tylko powierzchowność.

To podejście na pewno przypadnie do gustu wielu osobom. Producent wie, że nie ma sensu eksperymentować z mechaniką, skoro działa idealnie, dlatego skupia się skupia się na rozwijaniu stylistyki i budowaniu własnej tożsamości w tym segmencie. Na razie ma tu zaledwie rok doświadczenia, więc takie działanie jest bardzo rozsądne. Podobnie jak cena, która ma oscylować w okolicach 300 dolarów. Jeśli się to potwierdzi, ten nowy model może okazać się jednym z ciekawszych wyborów dla osób szukających pierwszego zegarka automatycznego.

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.