Większość właścicieli nigdy nie wykorzysta pełni możliwości tego zegarka. Ale kto by się tym przejmował?

Zegarki nurkowe od dawna raczej nie widzą podwodnych głębin. Większość diverów spędza życie przy biurkach, w samochodach, na spacerach i od czasu do czasu podczas wakacyjnej kąpieli w morzu. Mimo to producenci nieustannie ścigają się na kolejne rekordy wodoszczelności, tworząc konstrukcje zdolne przetrwać warunki, których większość z nas nie zobaczy nawet na filmach dokumentalnych.
Większość właścicieli nigdy nie wykorzysta pełni możliwości tego zegarka. Ale kto by się tym przejmował?

Nowa Certina DS Super PH2000M idealnie wpisuje się w tę filozofię. To zegarek, który potrafi wytrzymać ciśnienie odpowiadające zanurzeniu na głębokość 2000 metrów, choć przeciętny użytkownik najpewniej nigdy nie zejdzie na więcej niż kilka metrów pod powierzchnią wody. Trudno jednak nie uśmiechnąć się na myśl, że na nadgarstku nosimy sprzęt gotowy na znacznie więcej, niż kiedykolwiek od niego zażądamy. Zwłaszcza że Certina nie próbuje sprzedać tej historii za cenę małego samochodu. Wręcz przeciwnie. Mamy tu jeden z najbardziej imponujących stosunków możliwości do ceny w całym segmencie współczesnych diverów.

Dwa kilometry pod wodą i ani kroku dalej

Historia tej serii jest zresztą całkiem ciekawa. Certina od dekad buduje swoją reputację wokół wyjątkowo wytrzymałych zegarków nurkowych. Już w 1959 roku marka zaprezentowała koncepcję Double Security, czyli system zwiększający odporność konstrukcji na wstrząsy i działanie wody. W kolejnych latach pojawiały się coraz bardziej zaawansowane modele, aż w końcu doszliśmy do poziomu, który jeszcze niedawno wydawał się zarezerwowany dla znacznie droższych zegarków profesjonalnych.

Poprzednia generacja oferowała wodoszczelność do 1000 metrów. Teraz Certina postanowiła podwoić ten wynik. Osiągnięcie 2000 metrów wymagało zastosowania nowego systemu Extreme Shock Resistance. To rozbudowana konstrukcja koperty wykorzystująca dodatkowe warstwy amortyzujące oraz uszczelniające między tarczą, mechanizmem i koronką. Na godzinie dziewiątej pojawił się również zawór helowy, czyli element kojarzony przede wszystkim z profesjonalnymi zegarkami przeznaczonymi do nurkowania saturacyjnego. Tak, to kolejny element, z którego zapewne żaden właściciel tego zegarka nie skorzysta, jednak przynajmniej można pochwalić się jego obecnością.

W środku pracuje mechanizm ETA 80.611 należący do rodziny Powermatic 80. To jedna z tych konstrukcji, które od kilku lat skutecznie budują przewagę marek należących do Swatch Group. Dla większości najważniejszym parametrem będzie nie ten związany z nurkowaniem, a osiemdziesięciogodzinna rezerwa chodu, dzięki której zapomniany przez weekend zegarek nadal będzie działał w poniedziałek. Mechanizm wyposażono również w sprężynę balansu Nivachron, która zwiększa odporność na pola magnetyczne i poprawia stabilność pracy. Nie jest to może egzotyczna manufaktura dla kolekcjonerów polujących na zegarmistrzowskie dzieła sztuki, ale trudno znaleźć rozsądniejszy wybór w tej półce cenowej.

Żółwie wracają na tarczę

Przy takich parametrach łatwo byłoby stworzyć zegarek przypominający małą cegłę. Certina na szczęście zachowała rozsądek. Koperta wykonana została z tytanu i ma 43 mm średnicy oraz 16 mm grubości. To nadal duży diver, ale dzięki zastosowaniu lekkiego materiału nie powinien sprawiać wrażenia ciężarka przyczepionego do ręki. Charakterystyczna, kanciasta bryła wyraźnie nawiązuje do wzornictwa lat 70., co nadaje całości nieco retrofuturystycznego charakteru.

Zmienił się również wygląd bezela. Zamiast klasycznej, zaokrąglonej konstrukcji otrzymujemy dwunastokątny pierścień z ceramiczną wkładką i pełną skalą minutową. W połączeniu z ostrymi liniami koperty zegarek momentami przypomina znacznie droższe modele pokroju Zenith Defy. Producent dorzuca także tytanową bransoletę z systemem szybkiej wymiany oraz rozszerzeniem nurkowym. Wybrane wersje otrzymują dodatkowo gumowy pasek, a jedna z nich niebieski pasek NATO.

Najciekawszą odmianą jest jednak limitowana wersja przygotowana wspólnie z Sea Turtle Conservancy. To organizacja zajmująca się ochroną żółwi morskich, z którą Certina współpracuje już od wielu lat. Model wyróżnia się tarczą w morskim, turkusowym kolorze z efektem fumé i charakterystycznym krzyżem pośrodku. Czarny bezel kontrastuje z turkusową skalą, a obramowana na czerwono wskazówka minutowa dodaje całości odrobiny sportowego charakteru.

Dekiel z kolei został ozdobiony wizerunkiem żółwia, nazwą organizacji oraz numerem modelu, by podkreślić współpracę. To nie pierwszy raz, gdy Certina wykorzystuje swoje zegarki do wspierania działań związanych z ochroną oceanów. I trzeba przyznać, że taki partner pasuje do nurkowego modelu znacznie bardziej niż kolejna współpraca z celebrytą czy influencerem. Jeśli jednak preferujecie bardziej klasyczne zestawienia, to producent przygotował także trzy regularne warianty kolorystyczne: czarny z pomarańczowymi akcentami, biało-niebieski oraz żółto-czarny.

Zegarek dla ludzi, którzy nigdy nie zanurzą się na dwa kilometry

Największą zaletą nowej Certiny nie jest imponująca wodoszczelność, która świetnie wygląda na materiałach marketingowych. To fakt, że za około 1535 dolarów dostajemy tytanową kopertę, ceramiczny bezel, automatyczny mechanizm z 80-godzinną rezerwą chodu, zawór helowy i parametry, których nie powstydziłyby się modele kosztujące wielokrotnie więcej.

Czy ktokolwiek z właścicieli wykorzysta te 2000 metrów? Oczywiście, że nie. Ale dokładnie tak samo nikt nie kupuje sportowego samochodu dlatego, że codziennie jeździ 300 km/h. Czasem wystarczy świadomość, że mógłby. Mam wrażenie, że to właśnie na tym od dekad opiera się cały urok najlepszych diverów – na możliwościach.

Źródło: Certina

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.