Niezależnie od tego, jak bardzo zmieniały się trendy wnętrzarskie, sam fotel niemal zawsze występował w bezpiecznych odcieniach czerni, grafitu i szarości. Nie jest to wybór przypadkowy, bo właśnie te warianty najlepiej wpasowywały się w korporacyjny dress code, w którym raczej nie ma miejsca na szaleństwa. Dlatego tak zaskoczył mnie fakt, że po trzech dekadach Herman Miller postanowił wreszcie odejść od tej filozofii i po raz pierwszy od lat zaproponował dwie zupełnie nowe wersje kolorystyczne. Dla tej linii to prawdziwa rewolucja.
Krzesło, które zmieniło sposób myślenia o pracy
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dla większości informacja o nowym kolorze biurowego fotela brzmi jak cóż, tak to już jest, gdy wchodzimy na specyficzne obszary. Zresztą, żeby zrozumieć, dlaczego nowa kolorystyka wywołuje tyle emocji, trzeba cofnąć się do 1994 roku. Właśnie wtedy projektanci Bill Stumpf i Don Chadwick stworzyli fotel, który wywrócił do góry nogami rynek ergonomicznych mebli biurowych. Aeron od początku wyglądał inaczej niż wszystko, co było wcześniej. Zamiast grubych poduszek, miękkich pianek i masywnych oparć otrzymał charakterystyczną siatkę zawieszenia. Rozwiązanie nie tylko poprawiało wentylację podczas wielogodzinnej pracy, ale również lepiej rozkładało nacisk na ciało użytkownika.
Jeśli czytacie to siedząc na ergonomicznych biurowych lub gamingowych fotelach, to na pewno zainteresuje was fakt, że to właśnie Aeron spopularyzował wiele rozwiązań, które dziś traktujemy jako standard. Wśród nich znalazł się system wsparcia odcinka lędźwiowego PostureFit, a także oferowanie jednego modelu w trzech różnych rozmiarach – A, B i C. Dziś wydaje się to oczywiste, ale trzydzieści lat temu było bardzo odważnym podejściem. Projekt okazał się tak wpływowy, że trafił do stałej kolekcji nowojorskiego MoMA i do dziś uznawany jest za jeden z najważniejszych mebli biurowych końca XX wieku.

W 2016 roku Herman Miller przeprowadził gruntowną modernizację konstrukcji. Tak powstał Aeron Remastered, czyli wersja, która pozostaje podstawą obecnej oferty. Producent zastosował wtedy nową siatkę 8Z Pellicle, podzieloną na strefy różniące się poziomem napięcia, dzięki czemu fotel jeszcze lepiej dopasowuje się do różnych części ciała. Ulepszono również mechanizm odchylenia, regulację podłokietników oraz system PostureFit SL odpowiadający za podparcie dolnej części pleców i kości krzyżowej.
Właśnie to doświadczenie i lata poświęcone na dopieszczanie konstrukcji sprawiły, że Aeron wciąż jest jednym z najbardziej zaawansowanych ergonomicznie foteli dostępnych na rynku. Wiedząc to wszystko naprawdę nie powinien dziwić fakt, że nadal pozostaje pierwszym wyborem dla osób spędzających przy biurku po osiem, dziesięć, a czasem nawet dwanaście godzin dziennie.
Nightfall i Jasper zmieniają charakter całego projektu
Pomijając już koszt, to dla sporej liczby osób Aeron zawsze miał pewną wadę. Skoro funkcjonalności nie da się zaprzeczyć, to w czym tkwił problem? W czymś bardziej przyziemnym – kolorystyce. Czerń, grafit czy łagodniejsze szarości to kolory, które idealnie pasują do korporacyjnych wnętrz, ale w domowym zaciszu już mogą się wyróżniać i to w ten zły sposób. Być może Herman Miller w końcu dostrzegł, że klienci wybierają ten fotel również do organizowania domowego biura czy miejsca do relaksu przy komputerze, a może po prostu firma chciała zerwać nieco z klasyką. Tak czy inaczej, na rynku zadebiutowały dwa nowe warianty – Nightfall oraz Jasper.

Nightfall to głęboki, ciemny granat, który zachowuje profesjonalny charakter Aerona, ale prezentuje się znacznie bardziej subtelnie niż klasyczna czerń. W zależności od oświetlenia potrafi wyglądać niemal jak kolor nocnego nieba, dzięki czemu fotel wydaje się lżejszy wizualnie. Jeszcze ciekawiej wypada Jasper. To stonowana, ziemista zieleń inspirowana naturą, która idealnie wpisuje się w popularne dziś trendy biophilic design. Idealnie wpasuje się we wnętrza pełne drewna, roślin i naturalnych materiałów, w których taki kolor będzie miał większy sens niż kolejny odcień szarości.




Tylko że nie chodzi tutaj tylko o zmianę koloru siatki, bo wybrany odcień pojawia się na całej konstrukcji – od siatki 8Z Pellicle, przez ramę i podłokietniki, aż po podstawę. Dzięki temu fotel wygląda jak spójny projekt, a nie klasyczny Aeron z przypadkowo przemalowanymi elementami.
Komfort kosztuje, ale Aeron od dawna nie jest produktem masowym
Nowe wersje kolorystyczne nie należą do tanich dodatków. Ceny rozpoczynają się od 1755 dolarów, co oznacza dopłatę względem podstawowych wariantów kolorystycznych. W pełni wyposażona konfiguracja z zaawansowanym systemem PostureFit SL, wielokierunkową regulacją podłokietników, rozbudowanym mechanizmem przechyłu oraz polerowaną aluminiową podstawą może kosztować nawet 2395 dolarów. Brzmi to zaporowo, bo umówmy się, prawie 9 tysięcy złotych za fotel brzmi naprawdę absurdalnie, przynajmniej dla większości z nas.
Jednak Aeron nigdy nie był kierowany do „większości”. Herman Miller od lat sprzedaje go jako inwestycję na dekadę lub dłużej, a nie jako mebel wymieniany co kilka lat. Zapewne właśnie dlatego nowa kolorystyka wydaje się tak trafionym pomysłem. Coraz więcej osób pracuje z domu, a domowe biuro przestało być tymczasowym rozwiązaniem. Skoro ktoś decyduje się wydać taką kwotę na fotel, naturalne jest, że chce czegoś więcej niż tylko ergonomii. Chce również mebla, który będzie pasował do wnętrza i Aeron mu to daje.
Źródło: Herman Miller
