Nowa edycja powstała z okazji dwóch jubileuszy jednocześnie. Z jednej strony Citizen świętuje 50 lat rozwoju technologii Eco-Drive, której początki sięgają jeszcze 1976 roku i pierwszego na świecie analogowego zegarka kwarcowego zasilanego energią słoneczną. Z drugiej – 20-lecie obchodzi Hypebeast, jeden z najbardziej rozpoznawalnych serwisów poświęconych modzie ulicznej i sneakersom. Efektem tej współpracy jest zegarek, który mnie osobiście zachwycił, bo nie krzyczy kolorami ani odważnymi detalami. Wręcz przeciwnie – cała jego siła tkwi w prostocie.
Im mniej dodatków, tym lepszy efekt
Zwykle jubileuszowe modele są jak najbardziej wypasione, to oznacza masę dodatków i ulepszeń, podkreślających status urządzenia. Może dlatego to, co zrobił Citizen tak mnie zainteresowało. Bo patrząc na nowego Zenshina trudno oprzeć się wrażeniu, że producent postawił sobie jedno zadanie: usunąć wszystko, co zbędne. Koperta, bransoleta i tarcza utrzymane są niemal w jednym odcieniu srebra, dzięki czemu zegarek wygląda niezwykle spójnie. To minimalistyczny projekt, który równie dobrze odnajdzie się przy koszuli, jak i w zestawie z T-shirtem oraz sneakersami.


W konstrukcji postawiono na Super Titanium pokryty powłoką Duratect Platinum. Citizen od lat rozwija tę technologię, dzięki której materiał pozostaje lekki, odporny na zarysowania i jednocześnie zachowuje elegancki wygląd. Jednak do tej pory nie dostaliśmy jeszcze żadnego modelu w rodzinie Zenshin, który w aż tak wykorzystywałby tę powłokę. To też czyni go na swój sposób wyjątkowym.
Minimalizm oczywiście wielu kojarzy się z nudą, ale nie tutaj. Cóż, o ile ktokolwiek lubi podobny styl. Wszystko jak zwykle rozbija się o gust. Citizen postawił jednak na ciekawy efekt. Szczotkowana pionowo srebrna tarcza, szkieletowe wskazówki i subtelne wykończenia sprawiają, że światło nieustannie pracuje na powierzchni zegarka. Przez to na zdjęciach może i nie robi on takiego wrażenia, ale kiedy znajdzie się na nadgarstku, pokazuje pełnię swojego charakteru.
Dyskretne detale dla tych, którzy lubią kolekcjonerskie smaczki
Citizen nie przesadził również z elementami nawiązującymi do Hypebeasta. Zamiast wielkiego logo na tarczy pojawił się jedynie dyskretny numer “20” przy godzinie czwartej, przypominający o jubileuszu serwisu. Z kolei na deklu wygrawerowano logo oraz numer limitowanej edycji, bo tego w takim modelu nie mogło zabraknąć.

W środku pracuje mechanizm J800 Eco-Drive zasilany światłem, oferujący wskazanie godziny, dnia tygodnia oraz datownika. To właśnie technologia Eco-Drive pozostaje jednym z największych atutów Citizena. Zegarek ładuje się nie tylko na słońcu, ale również przy sztucznym oświetleniu, dzięki czemu praktycznie możemy zapomnieć o wymianie baterii.

Tym, co najmocniej podkreśla wyjątkowy charakter zegarka, jest jego ograniczona produkcja. Powstanie jedynie 600 egzemplarzy tego modelu. Cena wynosi 625 dolarów, czyli około 100 dolarów więcej niż standardowy Zenshin Three-Hand. Czy warto dopłacić? Jeśli ktoś szuka po prostu sportowego zegarka z tytanu, zapewne nie. Ale jeśli lubi limitowane edycje i projekty, które nie epatują krzykliwym designem, ta współpraca pokazuje, że czasem wystarczy zmienić naprawdę niewiele, by stworzyć jedną z najciekawszych wersji danego modelu.
Źródło: Citizen
