Oszuści korzystają z maili, zwykłych SMS-ów, ale też komunikatorów internetowych i social mediów, a wszystko po to, by dobrać się do naszych danych. Nawet jeśli jesteśmy wyjątkowo ostrożni, może zdarzyć się nam potknięcie, które będzie słono kosztować. Apka Orange ma przed tym chronić, niezależnie od źródła pochodzenia zagrożenia.
Aktywacja jest zaskakująco prosta
Cyberprzestępcy zawsze starają się, by ich oszustwa były proste. To nie są skomplikowane ciągi kliknięć, tylko jeden link, idealnie spreparowana strona i już nasze dane nie należą tylko do nas. Z drugiej strony często jest tak, że aplikacje i narzędzia mające temu przeciwdziałać są przesadnie skomplikowane, przez co wiele osób odbija się już na starcie, bo nie może przejść przez żmudny proces aktywacji. W przypadku Cybertarczy od Orange nie ma takiego problemu i bardzo mi się to podoba.
Jako klientka Orange aktywowałam CyberTarcza Go bezpośrednio z poziomu aplikacji Mój Orange, przechodząc przez zakładki „Pakiety i usługi”, a następnie „Bezpieczeństwo”. Po aktywacji otrzymałam SMS z linkiem do pobrania aplikacji, dzięki czemu nie trzeba było samodzielnie wyszukiwać jej w sklepie. To jednak tylko jedna z metod, bo muszę tutaj wspomnieć o najważniejszym – nie jest to usługa skierowana tylko do klientów operatora. Niezależnie, czy jesteś w Play, T-Mobile, Plusie czy masz telefon w bardziej niszowej sieci, Orange nie ogranicza dostępu do ochrony.





Dlatego też metod uruchomienia usługi jest kilka. Można skorzystać ze strony internetowej, wysłać darmowego SMS-a o treści CTGO pod numer 80200, a nawet udać się do salonu operatora. Taki wybór metod to świetna sprawa, bo każdy znajdzie wygodny sposób dla siebie, a jeśli ktoś w ogóle nie jest obeznany z technologią, może zdać się na pracowników sieci. Co też ważne, apkę pobierzemy z Google Play oraz App Store, więc zarówno użytkownicy Androida jak i Apple’a będą chronieni podobnie.
Miesięczny koszt usługi to 14,99 zł, ale za te pieniądze możemy nie tylko chronić siebie, bo jedna subskrypcja pozwala na ochronę nawet trzech urządzeń, zarówno prywatnych, jak i firmowych. Można więc podpiąć pod siebie partnera i dziecko, starszych rodziców albo pracowników. Tu jeszcze wspomnę, że nowi użytkownicy mogą przetestować aplikację przez 30 dni za darmo, a po tym czasie, jeśli im się nie spodoba, można bez problemu zrezygnować, nie ponosząc żadnych kosztów. Jednak Cybertarcza Go to jedna z tych aplikacji, którą bardzo dobrze jest mieć na swoim telefonie.
Dwie warstwy ochrony w jednej aplikacji
Chociaż w sieci czyha na nas ogrom przeróżnych zagrożeń, Orange postanowiło zająć się dwoma najpopularniejszymi typami, z którymi spotykają się użytkownicy smartfonów. W ten sposób aplikacja nie staje się narzędziem „do wszystkiego” (co zresztą w wielu przypadkach po prostu nie wychodzi), tylko bierze na celownik konkretne rzeczy i po prostu robi to dobrze. Wiecie, nie sztuką jest napisać w promocji, że „chronimy przed wszystkim, co się da”, sztuką jest wybrać odpowiedni kierunek i na tym się skupić, by zapewnić najlepszą ochronę.
Pierwszym filarem aplikacji CyberTarcza Go jest ochrona przed phishingiem w wiadomościach. Chodzi tutaj o te wspomniane na początku podejrzane SMS-y i próby wyłudzenia danych podszywające się pod banki, firmy kurierskie, sklepy internetowe czy instytucje publiczne. Cyberprzestępcy umieją już tak dobrze podszywać się pod różnorodne firmy, że czasem nawet ja mam problem z rozpoznaniem, czy faktycznie mam do czynienia z oszustwem, a przecież regularnie piszę o tematach związanych z cyberbezpieczeństwem. Tak właśnie to ma działać – perfekcyjna wiadomość z dodatkiem zagrywek psychologicznych, bo często oszuści wspominają o tym, co się stanie, gdy nie klikniemy link: utrata paczki, odsetki związane z płatnością itp.


Drugim elementem jest ochrona podczas przeglądania internetu. Oszuści są bardzo kreatywni również w tym przypadku, bo to nie tak, że musimy wpisać konkretny adres. Często fałszywe strony maskowane są w formie reklam, a dobrze wiemy, że dzisiejszy internet jest nimi wypełniony. Pływające okienka, wyskakujące banery, materiały wideo… Wchodząc na jakąś witrynę ciężko czasem w ogóle coś zrobić, by przypadkiem nie kliknąć w jakąś reklamę. Ten mechanizm cyberprzestępcy wykorzystują nagminnie, a CyberTarcza Go chce temu przeciwdziałać. Jeśli klikniemy link prowadzący do niebezpiecznej strony, aplikacja automatycznie zablokuje próbę wejścia na taką witrynę i wyświetli stosowny komunikat ostrzegawczy.
Według Orange mechanizm działa niezależnie od źródła zagrożenia. Oznacza to, że ochrona obejmuje nie tylko SMS-y, ale również komunikatory internetowe, wiadomości e-mail, media społecznościowe czy tradycyjne przeglądarki internetowe. Są to więc typowe kanały, przez które przeciętna osoba może zostać oszukana.
Analiza zagrożeń w czasie rzeczywistym także poza granicami kraju
CyberTarcza Go korzysta z wiedzy oraz analiz przygotowywanych przez CERT Orange Polska. Co to dla nas oznacza? Baza zagrożeń jest stale aktualizowana, a sama aplikacja wykorzystuje również analizę AI w czasie rzeczywistym do wykrywania potencjalnie niebezpiecznych domen i prób oszustwa. Nie musimy samodzielnie sprawdzać każdej strony czy wiadomości. Ochrona działa w tle i reaguje jeszcze zanim dojdzie do wczytania podejrzanej witryny.
Z racji, że zaraz wejdziemy w sezon urlopowy, to mam też bardzo dobrą wiadomość dla każdego, kto szykuje wycieczkę za granicę. Aplikacja działa również podczas korzystania z roamingu. Co także bardzo istotne, będzie nas chronić również wtedy, kiedy połączymy się z publiczną siecią Wi-Fi, na przykład w jakiejś kawiarni albo w hotelu. Powszechnie wiadomo, że właśnie takie połączenie z internetem jest jednym z najbardziej ryzykownych działań pod względem cyberbezpieczeństwa, więc dobrze, że i o to nie trzeba się martwić.
CyberTarcza Go zachęca do samodzielnej weryfikacji
Kiedy piszę o cyberbezpieczeństwie, zawsze wspominam o tym, jak istotna jest samodzielna weryfikacja. Nawet jeśli nowoczesne narzędzia są coraz bardziej zaawansowane, to kiedy beztrosko chcemy klikać wszystko, co popadnie, nawet one mogą polec. Orange zapewne zdaje sobie z tego sprawę, dlatego CyberTarcza Go chce wyrobić w nas bardzo dobry nawyk sprawdzania i weryfikacji tego, co widzimy w sieci. Można przesłać zrzut ekranu otrzymanego SMS-a lub komunikatu, a aplikacja automatycznie przeanalizuje jego treść i oceni, czy może mieć do czynienia z próbą oszustwa.
Ta opcja na pewno idealnie sprawdzi się dla osób, które na bieżąco nie śledzą trendów w cyberbezpieczeństwie i nie zawsze potrafią odróżnić prawdziwy komunikat od coraz bardziej wiarygodnych prób wyłudzeń. Zresztą, tak naprawdę to funkcja, z której każdy z nas powinien korzystać, bo lepiej sprawdzić kilkukrotnie, niż potem żałować.

W dzisiejszych czasach smartfony stały się naszym głównym narzędziem do wszystkiego. Na nich załatwiamy sprawy służbowe, czytamy ważne dokumenty, komunikujemy się z rodziną i korzystamy z bankowości internetowej. Czasem wiele ludzi zapomina, jak wiele bardzo prywatnych danych przechowuje ich telefon. Cyberprzestępcy cały czas o tym pamiętają, dlatego już dawno minęły czasy, w których wysyłane przez nich fałszywe wiadomości pełne są błędów czy dziwnych znaków. Teraz wszystko wygląda całkowicie wiarygodnie i dlatego tak łatwo jest dać się nabrać.
CyberTarcza Go od Orange doskonale wpisuje się więc w rosnący trend usług, które próbują przejąć część odpowiedzialności za bezpieczeństwo użytkownika. Zamiast oczekiwać od każdego znajomości technik stosowanych przez cyberprzestępców, aplikacja ma działać w tle i reagować wtedy, gdy pojawi się realne zagrożenie. A biorąc pod uwagę, jak często dziś klikamy linki przesyłane przez komunikatory, media społecznościowe czy wiadomości SMS, dodatkowa warstwa ochrony dla wielu osób może okazać się całkiem rozsądnym zabezpieczeniem, zwłaszcza że cena nie jest z kosmosu.

Nie ma jednak co oszukiwać się, że jakakolwiek aplikacja całkowicie zdejmie z nas odpowiedzialność za bezpieczeństwo. CyberTarcza Go może pomóc wyłapać podejrzane strony czy wiadomości, ale zdrowy rozsądek nadal pozostaje pierwszą linią obrony. Jeśli coś wydaje się podejrzane, zmusza do pośpiechu albo prosi o podanie danych logowania czy numeru karty – warto zatrzymać się na chwilę i dwa razy sprawdzić, z czym mamy do czynienia. Nawet najlepszy algorytm nie zastąpi naszej czujności i to zawsze powinna być podstawa działania w internecie, nawet jeśli tylko przeglądacie social media albo platformy zakupowe.
