To usługa oparta na eSIM, pozwalająca przygotować internet jeszcze przed wyjazdem. W dodatku, co zdecydowanie wyróżnia się na tle konkurencji, rozwiązanie nie jest przeznaczone tylko dla klientów operatora i każdy może z niego skorzystać, nawet jeśli na codzien jest w Plusie, T-Mobile czy Play. To o tyle wygodne, że cały proces odbywa się w aplikacji. Nie trzeba odwiedzać salonu, wymieniać karty SIM ani przenosić numeru. Wystarczy smartfon obsługujący eSIM, kilka minut na konfigurację i internet czeka na nas już po wylądowaniu.
Internet gotowy jeszcze przed wyjazdem, czyli jak działa Orange Flex Travel
Podstawą usługi jest prostota. Orange zapewne doskonale zdaje sobie sprawę, że za granicę nie jeżdżą tylko obeznani z najnowszą technologią dwudziesto- i trzydziestolatkowie. Podróże są dla każdego, więc i rozwiązania, które je ułatwiają, powinny być jak najbardziej dostępne. Po pobraniu aplikacji Orange Flex wystarczy podczas zakładania konta wybrać opcję Orange Flex Travel, przejść krótką rejestrację, wskazać kraj, do którego się wybieramy, a następnie kupić odpowiedni pakiet internetu. Do wyboru jest kilka metod płatności, w tym uwielbiany przez nas BLIK.
Dużą zaletą jest to, że zakupionego pakietu nie trzeba aktywować od razu. Wszystko można spokojnie skonfigurować jeszcze w domu, kiedy mamy stabilne połączenie z internetem i kilka wolnych minut, bez żadnego pośpiechu. Po przylocie pozostaje jedynie uruchomić pakiet i korzystać z sieci. Nie trzeba szukać lokalnych kart SIM ani zastanawiać się, czy w hotelu rzeczywiście będzie szybkie Wi-Fi. Własny internet mamy zawsze pod ręką.
A co, jeśli się skończy? To również żaden problem, bo w każdej chwili możemy dokupić kolejny pakiet. Aplikacja działa w trybie offline, więc nie trzeba najpierw znaleźć dostępu do internetu tylko po to, żeby… kupić internet. Niedawno mój brat dzwonił do mnie ze Szwecji i musieliśmy robić skomplikowaną operację zakupu internetu dla niego, bo nie miał w pobliżu żadnego Wi-Fi, żeby zrobić to samemu. Orange Flex Travel eliminuje takie sytuacje.

Ponad 100 kierunków i niższe ceny na wakacje
Kiedy jest najlepszy czas na odświeżenie oferty usługi skierowanej do podróżników? Oczywiście, że początek sezonu urlopowego. Właśnie to zrobił Orange. Do znanego już pakietu Tu i Tam dołączył nowy wariant Tu i Tam 2, który obejmuje 20 dodatkowych państw. Na liście znalazły się między innymi mniej oczywiste kierunki, takie jak Kuwejt, Gwatemala czy Tanzania. Dzięki temu promocyjna oferta obejmuje już ponad 100 krajów. Jest więc większe prawdopodobieństwo, że kierunek tegorocznego urlopu również się tam znalazł, nawet jeśli nie jest to najpopularniejszy kraj turystyczny.
Jednak Orange nie zapomniał o osobach, które odwiedzają właśnie takie miejsca. Operator obniżył ceny pakietów do Turcji, Albanii i Czarnogóry. Internet w tych krajach można kupić już od 15 zł za 1 GB, co dla wielu osób będzie znacznie wygodniejszym rozwiązaniem niż korzystanie z klasycznego roamingu. Jasne, to nie są gigantyczne pakiety, które pozwalają na oglądanie filmów w 4K każdego wieczoru, ale na pewno dadzą możliwość pozostawania w kontakcie z bliskimi i stałego dostępu do informacji, a to rzeczy, na których najbardziej nam zależy podczas zagranicznych podróży.
W ofercie nadal znajdziemy także pakiet Tu i Tam obejmujący 46 popularnych kierunków turystycznych, bardzo chetnie odwiedzanych przez Polaków. Dostępny jest również osobny pakiet dla Wielkiej Brytanii i Gibraltaru oraz pakiet obejmujący kraje Unii Europejskiej. Innymi słowy, znajdzie się tu coś dla każdego.

Nie tylko dla klientów Orange Flex
Tak, jak wspomniałam wcześniej, Orange Flex Travel to usługa dla wszystkich. Co prawda wcześniej operator nieco rozróżniał klientów na tych „własnych” i „obcych”, ale teraz się to zmieniło. Cennik Orange Flex Travel zrównał się z ofertą standardowego Orange Flex. Niezależnie od tego, czy korzystamy z Flexa na co dzień, czy instalujemy aplikację wyłącznie przed wyjazdem, ceny pakietów są takie same. Za pakiet Tu i Tam zapłacimy obecnie 17 zł za 1 GB, 45 zł za 5 GB oraz 80 zł za 10 GB.
W ten sposób Orange Flex Travel staje się ciekawą alternatywą zarówno dla tradycyjnego roamingu, jak i zagranicznych usług oferujących eSIM-y. Zwłaszcza że nie wymaga przenoszenia numeru ani zmiany operatora. Można zachować swoją dotychczasową kartę SIM do połączeń i SMS-ów, a internet za granicą obsługiwać przez eSIM.
Wszystko to przekłada się dla nas na bardzo realną korzyść i teraz nie chodzi mi tylko o stały dostęp do sieci. Mówię o mniejszym stresie na wakacjach. Wyjeżdżając w obce miejsce nie chcemy dodatkowych nerwów, a te zawsze się pojawiają, kiedy zostajemy odcięci od map, kontaktu z bliskimi albo możliwości wyszukania czegoś w sieci. To jeszcze jedna rzecz mniej do organizowania przed wakacjami, bo niezależnie od tego, czy planujecie tydzień na greckiej wyspie, city break w Londynie, czy egzotyczny wyjazd do Tajlandii, dobrze mieć internet gotowy jeszcze zanim samolot zdąży wylądować na płycie lotniska.
