Materiał od bomb i reaktorów pokazał kwantową sztuczkę. Takie odkrycia zmieniają sposób myślenia o atomie

Pluton od początku był materiałem strategicznym, trudnym, pilnie strzeżonym i obciążonym skojarzeniami, od których nauka nigdy nie będzie w stanie całkowicie uciec. Trudno się temu dziwić, bo w jego przypadku ciągle zbyt łatwo zatrzymujemy się na dwóch skojarzeniach. Albo broń jądrowa, albo paliwo reaktorowe. Oczywiście historia tego pierwiastka sama narzuca taki ciężar i właśnie dlatego każde spokojne, laboratoryjne spojrzenie na jego właściwości wydaje mi się ciekawe.
Materiał od bomb i reaktorów pokazał kwantową sztuczkę. Takie odkrycia zmieniają sposób myślenia o atomie

W świecie przyszłej energetyki jądrowej najważniejsze pytania coraz rzadziej sprowadzają się do prostego “czy umiemy rozszczepiać atomy?”. Umiemy. Dlatego znacznie ciekawszy staje się temat tego, jak materiały zachowują się przez lata w ekstremalnych warunkach, jak starzeją się pod wpływem promieniowania, jak przewodzą ciepło, jak reagują na uszkodzenia i jak można je modelować, zanim trafią do instalacji, w których pomyłki są wyjątkowo kosztowne. Na tym tle najnowsze badanie Idaho National Laboratory robi się naprawdę interesujące, bo pokazuje pluton nie jako symbol ery atomu, ale jako materiał zaskakująco bliski najnowocześniejszej fizyce kwantowej.

PuB6, czyli pluton w wersji dla fizyków kwantowych

Tym razem amerykańscy badacze skupili się na heksaborku plutonu (PuB6). Już wcześniejsze prace przewidywały, że PuB6 może należeć do bardzo szczególnej klasy materiałów, w których silne oddziaływania elektronowe spotykają się z topologią. Najnowsze pomiary niskotemperaturowe i obliczenia potwierdziły, że mamy do czynienia z cechami topologicznego izolatora Kondo. Chodzi więc tutaj o jeden z tych mechanizmów, które mogą decydować o tym, jak w przyszłości będziemy projektować materiały do reaktorów, czujników i urządzeń kwantowych.

Czytaj też: Amerykanie uczą atomy podsłuchiwać pole bitwy. Brzmi jak magia, ale to coś lepszego

Pierścień z plutonu o czystości 99,96%

Zwykły izolator blokuje przepływ prądu. Zwykły przewodnik go przepuszcza. Topologiczny izolator zachowuje się inaczej, bo jego wnętrze blokuje przewodnictwo, ale powierzchnia może prowadzić prąd w sposób odporniejszy na zaburzenia, zanieczyszczenia i defekty. PuB6 dokłada do tego efekt Kondo, czyli sytuację, w której elektrony nie dają się już sensownie opisywać jak niezależne cząstki. Ich wzajemne oddziaływania stają się tak silne, że materiał zaczyna wykazywać własności wynikające z zachowania całej elektronowej “społeczności”, a nie pojedynczych atomów. W przypadku plutonu jest to szczególnie ważne, bo jego elektrony 5f od lat sprawiają fizykom problemy. Potrafią zachowywać się częściowo jak elektrony zlokalizowane, a częściowo jak elektrony przewodzące.

Co badacze odkryli w PuB6?

W tym odkryciu w grę wchodzą mikroskopijne próbki niebezpiecznego materiału, izolowane specjalną techniką, a potem badane w bardzo niskich temperaturach. Takie warunki są oczywiście potrzebne, żeby wyciszyć cieplny chaos i zobaczyć zachowania wynikające z samej mechaniki kwantowej, a nie z przypadkowych drgań atomów.

Czytaj też: Fizycy dostrzegli dziwny efekt kwantowy. Atomy zaczęły obracać się w niewłaściwą stronę

Wedle pomiarów przewodnictwa elektrycznego pojawił się charakterystyczny zestaw cech. Przy wyższych temperaturach materiał zachowuje się tak, jakby przewodnictwo wymagało pokonania wąskiej przerwy energetycznej przy poziomie Fermiego (20 meV). Przy niskich temperaturach opór przestaje rosnąć tak, jak można by oczekiwać po zwykłym izolatorze i wchodzi w plateau. Dla fizyków jest to ważna wskazówka, bo taki sygnał pasuje do obrazu materiału, w którym wnętrze pozostaje izolujące, a powierzchnia nadal prowadzi prąd.

Oczywiście nie oznacza to, że jutro z PuB6 powstaną procesory kwantowe albo cudowne paliwo do reaktorów. Uważam jednak, że warto patrzeć na ten wynik jako na część większej zmiany. Coraz częściej przyszłość technologii nie zależy wyłącznie od tego, czy potrafimy coś zbudować, ale od tego, czy rozumiemy materiał na poziomie elektronów, defektów, powierzchni i stanów kwantowych.

Reaktory przyszłości potrzebują lepszej fizyki, nie tylko lepszej inżynierii

Droga od pomiaru PuB6 w kontrolowanych warunkach do projektowania lepszych materiałów reaktorowych jest długa i pełna etapów pośrednich. Znaczenie tego badania polega raczej na czymś innym, bo na tym, że oto właśnie fizycy dostali lepiej opisany punkt odniesienia dla aktynowców, czyli grupy pierwiastków obejmującej m.in. uran i pluton.

Czytaj też: Atomy zamiast anteny. Udowodnię Ci, że to nie komputer kwantowy może zmienić świat jako pierwszy

Wiedzieliście już kiedyś moment aktywacji reaktora jądrowego, aktywacji reaktora jądrowego,
Moment aktywacji reaktora jądrowego

Aktynowce są w energetyce jądrowej kluczowe, ale ich elektronika wewnętrzna jest wyjątkowo niewdzięczna. Trzeba rozumieć magnetyzm, przewodnictwo, stabilność struktury, wpływ promieniowania i temperatury. Takie właściwości nie są dodatkiem do reaktora. Od nich zależy starzenie paliwa, zachowanie materiałów konstrukcyjnych, przewidywanie awarii i możliwość budowania modeli, którym da się zaufać.

W tym sensie PuB6 jest mniej “nowym gadżetem”, a bardziej narzędziem poznawczym. Materiał pokazuje, jak w aktynowcach mogą splatać się silne korelacje elektronowe i topologia. Dla mnie jest to ważniejsze niż szybkie obiecywanie zastosowań, bo w technologiach jądrowych największe postępy często zaczynają się nie od spektakularnych prototypów, lecz od nudno wyglądających danych, które po latach pozwalają projektować coś z większą pewnością.

Ten sam język zaczyna opisywać reaktory, czujniki i komputery kwantowe

Najciekawszy trend widzę jednak szerzej. Gdy piszę o technologiach kwantowych, coraz częściej wraca ten sam motyw – materiały są ważniejsze niż sama liczba kubitów, moc obliczeniowa czy efektowna demonstracja. Podobny problem widać przy kwantowych antenach opartych na atomach, gdzie kluczowa nie jest abstrakcyjna “magia kwantów”, tylko wykorzystanie stanów atomowych do precyzyjnego odczytywania sygnałów. Podobną lekcję dają też chińskie prace nad komputerem Hanyuan-2, bo tam uwagę przyciąga nie sama obietnica kwantowej przewagi, lecz zejście z technologią w stronę sprzętu mniej oderwanego od wdrożenia.

Wątek materiałowy pojawia się również przy germanenie i elektrycznej kontroli stanów kwantowych, a także przy topologicznych koncepcjach stojących za Majorana 1. Za każdym razem mówimy o nieco innym fragmencie tej samej układanki, bo tym, jak sprawić, żeby bardzo delikatne zjawiska kwantowe dało się wykorzystać w urządzeniach, które nie rozsypią się od szumu, defektu albo najmniejszej zmiany środowiska.

PuB6 dokłada do tego perspektywę jądrową. Pluton, kojarzony z najbardziej twardą, przemysłową i militarną stroną XX wieku, nagle staje się materiałem, który pomaga zrozumieć pytania typowe dla technologii przyszłości. Ten sam pierwiastek, który przez dekady symbolizował kontrolę nad energią jądra atomowego, teraz pokazuje, że równie ważna może być kontrola nad elektronami na powierzchni materiału.

Źródła: Idaho National Laboratory, arXiv

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.