Tissot właśnie odświeżył jeden ze swoich najciekawszych modeli w tej kategorii. Nowa wersja Seastar 2000 zachowuje wszystko to, co uczyniło ją jednym z najbardziej opłacalnych zegarków nurkowych na rynku, a jednocześnie staje się wyraźnie bardziej przyjazna dla przeciętnego użytkownika.
Najważniejszą zmianą jest koperta
Poprzednia generacja Seastar 2000 zadebiutowała w 2021 roku z imponującą, ale dla wielu osób wręcz przesadną średnicą 46 mm. Nowy model został zmniejszony do 44 mm, a jego grubość spadła z 16 do 15 mm.Na papierze różnica może wydawać się niewielka, jednak w praktyce oznacza znacznie wygodniejsze noszenie. Tissot przeprojektował również ranty koperty, nadając im większą krzywiznę, dzięki czemu zegarek lepiej układa się na nadgarstku. Zmianie uległa także konstrukcja środkowej części, która otrzymała piaskowane wykończenie podkreślające bardziej techniczny charakter modelu.
W ten sposób Seastar 2000 nadal pozostaje dużym, profesjonalnym diverem, ale przestaje sprawiać wrażenie zegarka stworzonego wyłącznie dla osób o nadgarstkach wielkości bochenka chleba lub czegoś, co trzeba zdjąć zaraz po wyjściu z wody, bo normalne użytkowanie jest zwyczajnie zbyt niewygodne.


Na szczęście na fali zmian Tissot nie poprawiał tego, co działało dobrze. Seastar 2000 nadal oferuje imponującą wodoszczelność na poziomie 600 metrów, co stawia go wyraźnie powyżej większości konkurentów w podobnym przedziale cenowym. Za ochronę odpowiada grube, wypukłe szkło szafirowe, zakręcana koronka oraz zakręcany dekiel. Producent zachował również zawór helowy, czyli element spotykany przede wszystkim w profesjonalnych zegarkach przeznaczonych do nurkowania saturacyjnego. Wszystko to potwierdza certyfikacja ISO 6425 widoczna na deklu, potwierdzająca zgodność z normami dla profesjonalnych zegarków nurkowych.
Czy większość właścicieli kiedykolwiek wykorzysta te możliwości? Prawdopodobnie nie. Ale właśnie takie szczegóły sprawiają, że Seastar 2000 wyróżnia się na tle wielu konkurencyjnych diverów, które jedynie wyglądają profesjonalnie. Warto też wspomnieć o czytelności, ta nadal pozostaje wzorowa. Duże wskazówki godzinowa i minutowa, sekundnik typu lollipop oraz klasyczne indeksy w układzie trójkąt-kropka-kreska pokryto masą Super-LumiNova. Ceramiczny bezel otrzymał wygrawerowaną skalę minutową oraz świecący punkt orientacyjny.
Nowe kolory i sprawdzony mechanizm
Przy okazji liftingu Tissot przygotował nowe warianty kolorystyczne. Najbardziej wyróżnia się wersja z pomarańczową tarczą zestawioną z czarnym ceramicznym pierścieniem bezela. Producent zachował charakterystyczną fakturę fal zdobiącą powierzchnię cyferblatu, która od lat stanowi jeden z najbardziej rozpoznawalnych elementów serii Seastar. Do wyboru pozostają także bardziej klasyczne warianty: niebieski, szary oraz czarny, dostępne zarówno na stalowej bransolecie, jak i gumowym pasku dopasowanym kolorystycznie do tarczy.


Wewnątrz pracuje dobrze znany mechanizm Powermatic 80. To jedna z najmocniejszych stron współczesnych zegarków należących do grupy Swatch. Oferuje aż 80 godzin rezerwy chodu, dzięki czemu nie trzeba się martwić, że po weekendzie spędzonym na półce przestanie działać.
Na pewno ciekawi was, ile ten model kosztuje. Tutaj czeka przyjemne zaskoczenie, bo w przeciwieństwie do niektórych diverów kosztujących nawet kilkanaście tysięcy dolarów, Seastar 2000 plasuje się bardzo rozsądnie – około 1050 dolarów za wersję na pasku lub 1100 dolarów za bransoletę. Dla osób postronnych to może się wydawać wygórowaną ceną, ale wierzcie mi, w tym segmencie to naprawdę całkiem tania opcja.
Źródło: Tissot
