Genesis Zircon 880 PRO próbuje wejść dokładnie pomiędzy dwa światy myszek dla graczy. Z jednej strony kosztuje 299 zł, więc nie udaje sprzętu za 600 czy 700 zł. Z drugiej jednak strony ma sensor PixArt PAW3950, odświeżanie na poziomie 8000 Hz w trybie przewodowym i bezprzewodowym, optyczne przełączniki Kailh, szklane ślizgacze, trzy tryby łączności, akumulator 500 mAh i masę na poziomie jedynie 64 gramów. Wygląda to więc jak bardzo bogata lista cech, które jeszcze niedawno kojarzyły się głównie z droższymi konstrukcjami.


Pytanie jest więc proste – czy Genesis Zircon 880 PRO faktycznie jest jedną z najciekawszych myszy gamingowych do 300 zł, czy tylko dobrze wygląda w specyfikacji?
Genesis Zircon 880 PRO w dwóch wersjach kolorystycznych
Genesis sprzedaje Zircon 880 PRO w dwóch wariantach kolorystycznych. Czarna wersja ma kod NMG-2381, a biała NMG-2382. Różnica jest jednak przede wszystkim wizualna, bo technicznie mówimy o dokładnie tej samej myszy. Warto to zaznaczyć, bo biała wersja w tego typu sprzęcie nie zawsze bywa wyłącznie zmianą koloru. Czasem producenci inaczej dobierają powłokę, tworzywo albo dostępność w sklepach. Tutaj kluczowy zestaw cech pozostaje ten sam, więc wybór sprowadza się głównie do tego, co lepiej pasuje do stanowiska i co łatwiej będzie utrzymać w dobrym stanie. Czarna mysz wygląda bardziej klasycznie i bezpiecznie, biała mocniej wyróżnia się na biurku i pasuje do coraz popularniejszych jasnych zestawów komputerowych.
Czytaj też: Sprawdziłem tanie bezprzewodowe myszki dla graczy. Test Genesis Zircon 660 i Zircon 660 Pro

Najlepsze jest jednak to, że Genesis nie próbuje nadrabiać gamingowego charakteru wizualnym chaosem. Nie ma tu agresywnej bryły, przesadnych wcięć, dziwnych faktur ani podświetlenia RGB rozlewającego się po całej obudowie, bo co zaskakujące, podświetlenia w tym modelu nie uświadczymy. W efekcie Zircon 880 PRO wygląda prosto, spokojnie i dość dojrzale. Jedynym świecącym elementem jest mała dioda przy rolce, która informuje m.in. o stanie akumulatora. Dla mnie jest to akurat zaleta, choć osoby budujące stanowisko z pełnym RGB mogą mieć inne zdanie.
Specyfikacja, która nie pasuje do byle myszki za 299 zł
Największą zaletą Zircon 880 PRO jest specyfikacja. Producent zastosował w tej myszy sensor PixArt PAW3950 z zakresem czułości 50-30000 DPI, szybkością śledzenia 750 IPS i akceleracją 50 G. Do tego dochodzi regulowane raportowanie od 125 do 8000 Hz w różnych trybach, które jest obsługiwane zarówno po kablu, jak i bezprzewodowo przez odbiornik 2,4 GHz. Genesis podkreśla też obecność dwóch niezależnych 32-bitowych chipsetów, w tym MCU Pixart 2862 w trybie bezprzewodowym, które mają pozwolić w pełni wykorzystać sensor i wysokie raportowanie.





W praktyce najważniejsze jest jednak nie sam absurdalny zakres czułości rzędu 30000 DPI, bo tak wysokich wartości prawie nikt normalnie na co dzień nie używa. Znacznie ważniejsza jest stabilność sensora, brak gubienia ruchu, przewidywalne śledzenie i możliwość ustawienia parametrów pod własną rękę. Zircon 880 PRO daje tutaj akurat bardzo, ale to bardzo duży zapas. Można regulować DPI, LOD, tworzyć makra, przypisywać funkcje do przycisków i korzystać z wbudowanej pamięci dla profili, co jest ważne przy przenoszeniu się między komputerami. Producent postarał się też o coś bardzo nietypowego, bo specjalny tryb pracy na szklanej powierzchni, aktywowany w oprogramowaniu, co akurat dobrze pasuje do obecności szklanych ślizgaczy.

Mysz ma sześć przycisków – lewy, prawy, klik rolki, przycisk zmiany DPI i dwa boczne pod kciukiem. Nie jest to więc konstrukcja dla fanów MMO, którzy oczekują całej klawiatury numerycznej pod palcem. Zircon 880 PRO celuje w FPS-y, dynamiczne gry akcji i uniwersalne użycie, a tam sześć przycisków ewidentnie wystarcza. Zresztą dzięki temu obudowa pozostaje lekka i prosta.
Co znajduje się w zestawie Zircon 880 PRO?
Zawartość pudełka jest jednym z elementów, które dobrze pokazują, że Genesis chciał wyjść poza absolutne minimum. W zestawie dostajemy samą mysz, przewód USB-A do USB-C o długości 180 cm w oplocie, odbiornik USB 8K, zapasowe ślizgacze, taśmy antypoślizgowe do naklejenia bezpośrednio na mysz oraz dokumentację. Przy tej cenie obecność gripów oraz zapasowych ślizgaczy nie jest drobiazgiem, bo wiele firm potrafi sprzedawać podobne dodatki osobno albo w ogóle ich nie dawać i liczyć na to, że gracz kupi drugi model.



Grip tape w formie czterech gumowych elementów do naklejenia ma tutaj większy sens, niż mogłoby się wydawać po samym rozpakowaniu. Obudowa Zircon 880 PRO jest gładka i dość śliska, a to zwłaszcza jeśli ktoś gra długo, intensywnie i ma tendencję do mocniejszego pocenia dłoni. Przy spokojnym użytkowaniu nie jest to dramat, ale w FPS-ach, kiedy dłoń zaczyna pracować szybciej, dodatkowe taśmy mogą wyraźnie poprawić kontrolę nad myszą. Szkoda jednak, że producent nie zastosował po prostu mniej śliskiej faktury samej obudowy od razu, ale dobrze, że przynajmniej dał użytkownikowi prosty sposób na rozwiązanie problemu.

Sam przewód jest z kolei poprawny, ale nie nazwałbym go szczególnie przyjemnym. Ma 180 cm, oplot i obsługę pracy 8K, ale jest też dość sztywny. Rozumiem, że priorytetem była stabilność sygnału, a nie uczucie “sznurowadła” znane z bardzo miękkich kabli, ale w codziennym graniu po kablu da się to odczuć. Na szczęście Zircon 880 PRO jest przede wszystkim myszą bezprzewodową, więc przewód najczęściej będzie służył do ładowania albo awaryjnej pracy.
Kształt, masa i wykonanie Genesis Zircon 880 PRO
Zircon 880 PRO mierzy 125 x 65 x 42 mm i waży 64 gramy. Nie jest to mysz ekstremalnie lekka według najnowszych standardów, bo rynek zna konstrukcje schodzące bliżej 50 gramów, ale w tej klasie i przy pełnej obudowie 64 gramów nadal wypada bardzo dobrze. Co ważne, mysz nie sprawia wrażenia pustej zabawki. Obudowa jest dobrze spasowana, nie skrzypi przy zwykłym użyciu i nie daje poczucia, że niska masa została osiągnięta kosztem sztywności.

Kształt jest praworęczny i ergonomiczny. Korpus lekko ucieka w stronę prawej dłoni, a wyprofilowanie wspiera stabilny chwyt. Najlepiej odnajdą się tu osoby używające palm gripu albo claw gripu, choć jak zawsze przy myszkach sporo zależy od wielkości dłoni i przyzwyczajeń. Przy bardzo małych dłoniach Zircon 880 PRO może okazać się trochę za duży lub za wysoki, bo 42 mm wysokości i wyraźny garb nie każdemu przypadną do gustu.

Mnie jednak bezwzględnie podoba się kierunek, w którym poszedł Genesis. Zamiast robić kolejną dziurawą, ultralekką konstrukcję, firma postawiła na pełną skorupę, dobry sensor, niską masę i prostą stylistykę. Wspomniany brak RGB dodatkowo pomaga w zachowaniu takiego charakteru. Minusem pozostaje śliskość tworzywa, szczególnie po bokach, ale dołączone gripy częściowo zdejmują ten problem z użytkownika. Jest to ważne zwłaszcza z perspektywy czasu, bo tego typu plastik ma tendencję do “wyślizgiwania się” z czasem.
Sensor PAW3950 i raportowanie 8000 Hz
PixArt PAW3950 jest tutaj najważniejszym elementem, bo jest to topowy sensor optyczny. Dzięki niemu mysz zachowuje się precyzyjnie, przewidywalnie i stabilnie, a przy szybkich ruchach nie ma wrażenia, że sensor nie nadąża za ręką. Przy dynamicznych FPS-ach, gdzie liczą się nagłe obroty, flicki i mikroregulacje celownika, taki poziom śledzenia daje poczucie pełnej kontroli.
Czytaj też: Test Genesis Zircon XIII. Drugiej takiej myszki dla graczy nie znajdziesz, bo jest tania i rewolucyjna

Samo raportowanie na poziomie 8000 Hz brzmi z kolei bardzo efektownie, ale tutaj akurat warto zachować zdrowy rozsądek. Różnica względem 1000 Hz nie będzie dla każdego oczywista. Największy sens ten dodatek ma przy bardzo szybkich monitorach, wysokiej liczbie klatek i grach, w których faktycznie wykonujemy dużo gwałtownych ruchów. Przy odświeżaniu matrycy na poziomie 60 Hz albo spokojnej pracy biurowej trudno oczekiwać jakiegoś myszkowego objawienia. Jednocześnie przy monitorze o odświeżaniu 240, 360 albo 500 Hz taki tryb zaczyna już mieć więcej sensu w grach dynamicznych, ale i tak sumaryczne różnice mogą być niewielkie, sprowadzając się po prostu pod placebo.

Ważniejszy od samego 8K jest zresztą sam fakt, że Zircon 880 PRO potrafi pracować w takim trybie także bezprzewodowo. W tańszych myszach wysoki polling rate bywa dostępny tylko po kablu albo wymaga dokupienia specjalnego odbiornika. Tutaj odbiornik 8K jest w zestawie, więc nie musimy dopłacać dodatkowo za funkcję, którą producent eksponuje na pudełku.
Szklane ślizgacze Zircon 880 PRO są świetne, ale nie dla każdego
Najbardziej charakterystycznym elementem Zircon 880 PRO są szklane ślizgacze. Dają bardzo niski opór i sprawiają, że mysz porusza się po podkładce wyjątkowo lekko. Pierwsze wrażenie może być wręcz przesadne, zwłaszcza jeśli ktoś przez lata używał klasycznych ślizgaczy PTFE i podkładki typu control. Mysz rusza natychmiast, łatwo ją rozpędzić, a mikroregulacje wykonuje się minimalnym ruchem dłoni.

Taki feeling potrafi uzależnić, ale wymaga przyzwyczajenia. Na “szybkiej podkładce” materiałowej, a zwłaszcza jakiejś szklanej Zircon 880 PRO może stać się wręcz zbyt śliski. Warto wtedy obniżyć DPI, zwolnić czułość w grze albo sięgnąć po podkładkę z większą kontrolą, co sprowadza się zwykle do konkretnego splotu. Szklane ślizgacze nie są zaś uniwersalną odpowiedzią dla każdego gracza. Jedni docenią płynność, a inni będą mieli wrażenie, że mysz za łatwo ucieka spod ręki.
Podoba mi się jednak sama odwaga tej decyzji. W tej cenie producent mógł bezpiecznie zastosować klasyczne PTFE i nikt nie miałby prawa narzekać, bo to wieloletni standard. Szklane ślizgacze sprawiają jednak, że Zircon 880 PRO ma własny charakter. Taki dodatek wymaga jednak chwili adaptacji.
Przełączniki, rolka i przyciski boczne Zircon 880 PRO
Główne przyciski korzystają z optycznych przełączników Kailh o deklarowanej żywotności do 150 mln kliknięć. Klik jest wyraźny, szybki i satysfakcjonujący, a do tego bez żadnego wrażenia gumowatości. Optyczne przełączniki mają też tę zaletę, że nie powinny być podatne na klasyczny problem podwójnego kliknięcia w takim stopniu jak starsze konstrukcje mechaniczne. Przy myszy gamingowej, która ma służyć przez lata do intensywnego klikania, ma to ogromne znaczenie.

Rolka jest zaś poprawna. Schodki są wyczuwalne, regularne, ale nie agresywne. Nie jest to najbardziej luksusowy scroll, z jakim miałem do czynienia, ale nie odstaje od klasy sprzętu i nie psuje odbioru myszy. Przycisk pod rolką działa bez zastrzeżeń, choć jak zwykle w myszach gamingowych nie jest to element, którego używa się szczególnie często w dynamicznych grach.

Przyciski boczne są umieszczone dobrze pod kciukiem. Nie trzeba ich szukać, nie klikają przypadkowo przy każdym chwycie i mają bardziej miękki charakter niż główne przyciski. Do FPS-ów, cofania w przeglądarce, push-to-talk, granatów, umiejętności albo prostych makr wystarczą, ale daleko im do jakości działania prezentowanej przez przyciski główne.
Trzy tryby łączności i cztery profile pracy
Zircon 880 PRO działa przewodowo przez USB, bezprzewodowo przez 2,4 GHz oraz przez Bluetooth. Taki zestaw jest bardzo wygodny, bo pozwala używać jednej myszy przy głównym komputerze gamingowym, laptopie i urządzeniu mobilnym. Podczas testu do grania wybierałem oczywiście 2,4 GHz, a Bluetooth zostawiałem do pracy biurowej, podróży, laptopa i każdej sytuacji, w których ważniejszy jest już sam akumulator niż najwyższa jakość sygnału.

Co ciekawe, Genesis zastosował w tym modelu cztery tryby pracy, bo Tournament 8K, Rapid 4K, Core i Eco. W praktyce sprowadza się to do balansu między responsywnością i czasem działania. Tournament 8K jest trybem “wszystko na maksimum”, ale akumulator drenuje się wtedy znacznie szybciej. Rapid 4K może być zaś po prostu rozsądniejszym kompromisem przy szybkim monitorze, a Core albo Eco wystarczą do pracy i mniej wymagających gier.
Ciekawi mnie, czy te tryby pracy są tylko fikuśnym opakowaniem częstotliwości odświeżania, bo zauważyłem, że tylko ta zmienia się po ich zmianie. Jeśli tak, to… no cóż, czerwona kartka dla Genesis, bo jest to ukrywanie prostej funkcji pod marketingową otoczką… i dwoma dodatkowymi klikami

Sam akumulator myszki ma pojemność rzędu 500 mAh. Według danych producenta w trybie Bluetooth mysz może działać do 120 godzin, natomiast przy 8K trzeba liczyć się z wynikiem około 20 godzin. Właśnie tutaj widać koszt najwyższego odświeżania sygnału. 20 godzin nie jest katastrofą, ale jeśli ktoś chce non stop grać bezprzewodowo w 8K, to będzie ładował mysz częściej, niż mógłby oczekiwać po sprzęcie z tak dużym akumulatorem. Najrozsądniej używać 8K wtedy, kiedy faktycznie ma sens, a do zwykłej pracy i mniej dynamicznych gier przełączać mysz na spokojniejszy tryb.
Oprogramowanie Genesis dla Zircon 880 PRO
Oprogramowanie do Zircon 880 PRO jest potrzebne, jeśli chcemy wykorzystać pełnię możliwości myszy. Można w nim ustawić DPI, przypisać funkcje do przycisków, nagrać makra, zmienić polling rate, skonfigurować LOD i aktywować tryb pracy na szkle. Aplikacja do najpiękniejszych nie należy, ale z drugiej strony nie sprawia wrażenia przesadnie ciężkiej. Nie próbuje zamienić myszy w centrum dowodzenia całym komputerem, tylko daje dostęp do konkretnych funkcji.






Doceniam też wbudowaną pamięć. Ustawienia można zapisać w myszy, więc po konfiguracji nie trzeba stale trzymać aplikacji w tle. Przy sprzęcie gamingowym to nadal ważne, bo nikt nie chce kolejnego programu startującego z systemem tylko po to, żeby mysz zachowała sensowną czułość. Nie jest to oprogramowanie idealne wizualnie, ale funkcjonalnie spełnia swoje zadanie. Największe znaczenie mają tu ustawienia sensora, trzy poziomy LOD, tryb pracy na szkle i profile wydajności. Reszta to już dodatki, które użytkownik ustawi raz i pewnie nie będzie do nich wracał co kilka dni.
Genesis Zircon 880 PRO w grach
W grach Zircon 880 PRO pokazuje, że Genesis naprawdę dobrze dobrał główne elementy. Sensor jest świetny, opóźnienia nie drażnią, klik jest szybki, masa niska, a szklane ślizgacze dają wrażenie wyjątkowo swobodnego ruchu. W FPS-ach typu Counter-Strike 2, Valorant, Apex Legends, Call of Duty czy Overwatch taka konfiguracja ma bardzo dużo sensu, zwłaszcza jeśli gramy na monitorze o wysokim odświeżaniu.

Najbardziej trzeba przyzwyczaić się jednak do samego ślizgu. Przy pierwszych godzinach można mieć wrażenie, że mysz jest aż za szybka. Po zmianie DPI i dobraniu podkładki zaczyna się jednak robić ciekawie, bo niska masa i szklane ślizgacze ułatwiają szybkie korekty. Nie trzeba walczyć z oporem startowym, więc celownik reaguje natychmiast na drobny ruch dłoni.

Nie każdemu spodoba się taki charakter. Gracze preferujący cięższe myszy i mocno kontrolowany ruch mogą czuć się mniej pewnie. Właśnie dlatego Zircon 880 PRO nie jest myszą całkowicie neutralną. Ma własny styl i ten styl trzeba zaakceptować. Jeśli ktoś lubi szybkie, lekkie, płynnie sunące konstrukcje, to będzie zadowolony. Jeśli jednak ktoś oczekuje większego oporu i bardziej “przyklejonego” prowadzenia, to powinien bardzo dobrze przemyśleć wybór podkładki.
Wady Genesis Zircon 880 PRO, których nie da się pominąć
Największym problemem Zircon 880 PRO jest śliskość obudowy. Nie każdemu będzie ona przeszkadzać, ale przy dynamicznym graniu i cieplejszych dłoniach trudno jej nie zauważyć. Dołączone gripy pomagają, ale osobiście wolę, żeby to sama powierzchnia obudowy dawała lepszą kontrolę bez konieczności naklejania dodatków. Drugim problemem są szklane ślizgacze. Dla jednych będą jedną z największych zalet myszy, a dla innych źródłem irytacji. Wymagają bowiem przyzwyczajenia, sensownej podkładki i często zmiany czułości.

Trzeci minus to czas pracy w trybie 8K. Około 20 godzin przy najwyższym ustawieniu odświeżania jest akceptowalne, lecz nie zachwyca. Jeżeli ktoś chce mieć bezprzewodową mysz turniejową zawsze w maksymalnym trybie, to musi pamiętać o dosyć regularnym ładowaniu. Do tego dochodzi sztywny przewód, brak RGB dla fanów podświetlenia i praworęczny kształt, który automatycznie wyklucza część użytkowników z grona potencjalnych chętnych do zakupu Zircon 880 PRO.
Test Genesis Zircon 880 PRO – podsumowanie
Genesis Zircon 880 PRO jest jedną z tych myszy, które pokazują, jak mocno przesunął się rynek sprzętu gamingowego. Za 299 zł dostajemy sensor PixArt PAW3950, raportowanie 8000 Hz w trybie przewodowym i bezprzewodowym, optyczne przełączniki Kailh o żywotności do 150 mln kliknięć, trzy tryby łączności, akumulator 500 mAh, szklane ślizgacze, wbudowaną pamięć, oprogramowanie i komplet dodatków z odbiornikiem 8K, gripami oraz zapasowymi ślizgaczami. Jeszcze kilka lat temu taki zestaw w tej cenie wyglądałby wręcz podejrzanie, a tu proszę – polska firma dowiozła cebulę wysokiej jakości i to w bardzo ładnym opakowaniu.
Czytaj też: Test obudów Genesis Diaxid 605 ARGB i 605F

Największe zalety? Świetny sensor, szybka komunikacja, niska masa, dobra jakość wykonania (po kilku dniach nadal nic się nie ugina i nie trzeszczy), brak wizualnego chaosu, wersja czarna i biała do wyboru, pełny zestaw akcesoriów oraz bardzo mocna relacja ceny do możliwości. Zircon 880 PRO szczególnie dobrze pasuje do graczy FPS, którzy używają monitorów o wysokim odświeżaniu i chcą lekkiej, responsywnej myszy bez dopłacania do logo większych marek.

Nie jest to jednak sprzęt bez wad. Obudowa mogłaby być mniej śliska, szklane ślizgacze wymagają adaptacji, czas pracy w trybie 8K nie zachwyci osób oczekujących wielu dni grania bez ładowania, przewód jest dość sztywny, a brak podświetlenia RGB dla części graczy będzie minusem. Praworęczny profil i gabaryty również sprawiają, że nie każda dłoń od razu się z nim dogada.

Mimo tego Zircon 880 PRO wypada bardzo dobrze. Nie dlatego, że jest to mysz perfekcyjna, ale dlatego, że poczynione w niej kompromisy są zrozumiałe, a zalety wyraźnie przewyższają problemy. Przy cenie 299 zł firma Genesis stworzyła mysz, która nie musi udawać flagowca z wyższej półki, bo w kilku kluczowych aspektach faktycznie gra na poziomie znacznie droższych konstrukcji. Jeśli więc szukacie szybkiej, lekkiej, bezprzewodowej myszy do FPS-ów i nie boicie się bardzo śliskiego charakteru szklanych ślizgaczy, to Zircon 880 PRO powinien znaleźć się wysoko na liście kandydatów.

