Wehikuł czasu i studio architektoniczne w jednym. Google Earth zyskuje funkcję, która wciągnie Cię na godziny

Google Earth od zawsze było jednym z tych cyfrowych narzędzi, do których wracamy z czystej, dziecięcej wręcz ciekawości. Wpisujemy adres starego domu, o wirtualnie spacerujemy wąskimi uliczkami włoskich miasteczek albo wielkich metropolii. Przez lata rola tej aplikacji była jednak jasna i dość bierna – miała precyzyjnie pokazywać nam świat dokładnie takim, jaki jest w rzeczywistości. Radość z oglądania satelitarnych zdjęć szybko ustępowała jednak miejsca pytaniu: a co, gdyby to miejsce wyglądało zupełnie inaczej?
Wehikuł czasu i studio architektoniczne w jednym. Google Earth zyskuje funkcję, która wciągnie Cię na godziny

Gigant z Mountain View postanowił właśnie dać nam narzędzie do odpowiedzenia na to pytanie, zamieniając znany globus w interaktywny, cyfrowy szkicownik.

Nano Banana w Google Earth

Wszystko za sprawą oficjalnej integracji przeglądarkowej wersji Google Earth z zaawansowanym modelem generowania obrazu Gemini Nano Banana 2. Zamiast klepać komendy w pustym oknie czatu i liczyć na to, że algorytm w miarę poprawnie wyobrazi sobie architekturę danej szerokości geograficznej, całą pracę zaczynamy bezpośrednio na trójwymiarowej mapie. Wystarczy przybliżyć widok na dowolny fragment globu, kliknąć przycisk tworzenia obrazu i opisać swój pomysł. Sztuczna inteligencja wyciąga wtedy dane o ukształtowaniu terenu, trójwymiarowych bryłach budynków oraz zdjęciach lotniczych, wykorzystując realną przestrzeń jako fundament pod generowany obraz.

I tu możemy puścić wodze fantazji, a najważniejsze jest to, że stworzony projekt nie sprawia wrażenia odrealnionej grafiki, lecz osadzonej w konkretnym miejscu koncepcji. Ja sprawdziłam, jak centrum Wrocławia wyglądałoby 200 lat temu, a innym promptem dodałam tam dinozaury. Narzędzie można wykorzystywać jak chcemy – zmieniać architekturę pod swój gust, tworzyć parki tam, gdzie jest betonoza czy po prostu trochę upiększać okolicę bez większych szaleństw. W kilka sekund dostajesz gotowy, wiarygodny wizualnie koncept, który pozwala urzeczywistnić pomysł bez sięgania po skomplikowane programy architektoniczne.

To jednak nie tylko zabawa w wirtualne przebudowywanie przestrzeni, ale też zupełnie nowy wymiar cyfrowej turystyki i edukacji. Spoglądając na rzymskie Koloseum, Paryż czy Statuę Wolności, nie musimy przeskakiwać między kolejnymi kartami w poszukiwaniu historycznych faktów. Gemini potrafi wygenerować bezpośrednio na bazie widoku z mapy przejrzystą infografikę z najważniejszymi datami, ciekawostkami czy przekrojami architektonicznymi. Zamiast przebijać się przez ściany tekstu w encyklopediach, dostajemy przystępny, wizualny skrót wiedzy zintegrowany z miejscem, na które właśnie patrzymy.

Czytaj też: Trochę późno, ale w końcu jest. WhatsApp Web dodaje funkcję, na którą wszyscy czekali od lat

Tu oczywiście warto pamiętać, że AI wciąż może halucynować, więc i tak warto sprawdzać podawane fakty, by mieć pewność, że są prawdziwe.

Świat nie tylko takim, jaki jest, ale jaki mógłby być

Rzecz jasna nie jest to funkcja, z której większość z nas będzie korzystać podczas codziennego sprawdzania trasy na dojazdy do pracy. Nie o to jednak w tym chodzi. Google dodaje do swojego flagowego programu zupełnie nową, kreatywną warstwę, która sprawia, że zwykła mapa zyskuje artystyczne i projektowe drugie dno. Zamiast być jedynie cyfrowym archiwum naszej planety, Google Earth staje się narzędziem do eksperymentowania i zadawania pytań o przyszłość otaczającej nas przestrzeni.

Funkcja generowania obrazów na bazie modelu Nano Banana 2 udostępniana jest od dziś globalnie dla wszystkich użytkowników Google Earth w przeglądarce. Ja już mam do niej dostęp. Tylko czy było to tak naprawdę potrzebne? Gigant wciska nam AI wszędzie, gdzie tylko można i chociaż tutaj mamy do czynienia głównie z zabawą, to po prostu zniknął kolejny element ekosystemu firmy pozbawiony sztucznej inteligencji. Ciekawe, co będzie następne (i czy w ogóle cokolwiek zostało)?

Źródło: Google

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.