Nocne słońce z orbity: Czym jest Eärendil-1?
Satelita Eärendil-1 to innowacyjne przedsięwzięcie, które ma przetestować zdolność do precyzyjnego kierowania światła słonecznego na wybrane miejsca na naszej planecie. Ważący 142 kilogramy statek kosmiczny ma zostać wystrzelony jeszcze w tym roku na niską orbitę okołoziemską, na wysokości od 600 do 650 kilometrów. Tam rozwinie swój główny element – cienkowarstwowy reflektor o boku 18 metrów.
Jak wyjaśnia Ben Nowack, dyrektor generalny Reflect Orbital, licencja FCC to “pierwszy krok w kierunku rygorystycznego testowania skuteczności naszej technologii oraz opracowanych przez nas zabezpieczeń”. Firma widzi ogromne zainteresowanie swoją technologią w zastosowaniach od oświetlania placów budowy, przez wspieranie akcji poszukiwawczo-ratowniczych, aż po zwiększanie efektywności naziemnych farm fotowoltaicznych poprzez dodatkowe, odbite światło słoneczne. Wizja ta, choć na pierwszy rzut oka niezwykle pociągająca, kryje w sobie jednak liczne kontrowersje.
Ciemna strona świetlanego pomysłu
Pomysł Reflect Orbital, by na nocnym niebie operowały całe konstelacje takich satelitów – firma proponuje ich tysiące, a nawet do 50 000 – natrafił na silny opór. Ekolodzy ostrzegają, że stałe oświetlenie mogłoby zakłócać cykle dobowe roślin i zwierząt, prowadząc do nieprzewidzianych konsekwencji dla ekosystemów. Jednak to astronomowie biją na alarm najgłośniej, postrzegając projekt jako egzystencjalne zagrożenie dla ich pracy.
Na spotkaniu National Academies 4 czerwca, Tony Tyson, wybitny profesor z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis i główny naukowiec Obserwatorium Very C. Rubin, określił plany Reflect Orbital jako “jeszcze bardziej szalone” niż szerokopasmowe konstelacje satelitów, które już od lat spędzają sen z powiek badaczom kosmosu. Tyson obawia się, że cienkowarstwowe reflektory nie będą w stanie precyzyjnie kierować światła, rozpraszając je na znacznie większym obszarze. “Wyobraźmy sobie niebo pełne księżyców” – skomentował obrazowo, wskazując na potencjalne, niekontrolowane zanieczyszczenie świetlne.
Czytaj także: Kosmiczne lustra “naprawią” panele słoneczne w nocy i ten 26-latek w to wierzy
Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO), zarządzające kilkoma kluczowymi teleskopami w Chile, w oświadczeniu z 1 lipca, podkreśliło, że pełna konstelacja 50 000 satelitów Reflect Orbital mogłaby zwiększyć jasność tła nieba w ich obiektach trzy- lub nawet czterokrotnie. To dramatycznie ograniczyłoby zdolność teleskopów do wykrywania słabych obiektów, praktycznie oślepiając je na odległe galaktyki czy ledwo widoczne obiekty Układu Słonecznego.
Warto odnotować, że wniosek Reflect Orbital do FCC, złożony niemal rok temu, wywołał blisko 1900 komentarzy, w większości krytycznych wobec potencjalnych skutków systemu. Dla porównania, wniosek SpaceX o obsługę do miliona satelitów orbitalnych centrów danych, również budzący obawy astronomów, zebrał blisko 1500 komentarzy. Betty Kioko, oficer ds. instytucjonalnych w ESO, podsumowuje sytuację: “Dla astronomii optycznej to zagrożenie egzystencjalne, i mamy nadzieję, że organy regulacyjne podzielą ten pogląd.”
Innowacja ponad obawy?
W swoim postanowieniu, FCC stwierdziła, że wszelkie obawy dotyczące wpływu Eärendil-1 na astronomię optyczną lub środowisko naturalne wykraczają poza jej zakres jurysdykcji w kontekście autoryzacji stacji kosmicznej. Komisja odrzuciła argumenty, że zatwierdzenie Eärendil-1 nie leży w interesie publicznym, konkludując, że “wręcz przeciwnie, leży w interesie publicznym udostępnianie widma, aby zachęcać firmy do testowania nowych i innowacyjnych działań kosmicznych, ponieważ promuje to amerykańską innowację oraz nowe usługi i wzrost gospodarczy, które z tej innowacji wynikają.”
Należy jednak zaznaczyć, że firma Reflect Orbital zobowiązała się do współpracy z NASA i National Science Foundation w celu ochrony astronomii optycznej oraz do pracy z szerszą społecznością astronomiczną w zakresie ich obaw. Co ciekawe, autoryzacja FCC dla satelity nastąpiła dzień po tym, jak grupy ekologiczne i naukowe formalnie zaapelowały do Komisji o przeprowadzenie szczegółowej oceny oddziaływania na środowisko (programowej oceny środowiskowej) dla wniosków dotyczących konstelacji orbitalnych centrów danych. Ta decyzja, choć formalnie dotyczy tylko jednego satelity, może otworzyć drogę dla znacznie większych i bardziej kontrowersyjnych projektów w przyszłości.
Pojawia się zatem pytanie: czy postęp technologiczny, który obiecuje rozświetlić nasze noce i wspomóc energetykę, jest warty ryzyka, jakim jest nieodwracalne zanieczyszczenie nieba i potencjalne zakłócenie delikatnej równowagi ziemskich ekosystemów? Dyskusja dopiero się rozpoczyna, a stawka jest niezwykle wysoka.
