Łososiowy szturm na zegarki. Róż odczarował męską elegancję

Przez wiele lat zasady gry w segmencie eleganckich zegarków typu dress watch były dziecinnie proste i, umówmy się, potwornie nudne. Jeśli szukałeś czegoś do garnituru lub na formalne wyjście, wybór ograniczał się zazwyczaj do bezpiecznej klasyki: czerni, bieli, srebra lub ewentualnie głębokiego granatu. Każde mocniejsze odstępstwo od tej normy było traktowane jak stylistyczne faux pas.
Łososiowy szturm na zegarki. Róż odczarował męską elegancję

Na szczęście w branży coś pękło. Od kilku sezonów obserwujemy fascynujący trend, w którym producenci – od niszowych, niezależnych marek po gigantów rynku – coraz śmielej sięgają po kolory z zupełnie innej palety. Lawenda, mięta, a przede wszystkim odcienie łososiowe i różowe na dobre rozgościły się na tarczach współczesnych czasomierzy. W tę nową, barwną filozofię idealnie wpisuje się włoska marka Echo/Neutra, która właśnie odświeżyła swoją kolekcję Rivanera, stawiając na odcień antycznego różu (Ros’Antico). Ma w sobie coś z nostalgii lat 20. ubiegłego wieku, a jednocześnie brzmi niezwykle świeżo. Może dlatego tak przyciąga moją uwagę.

Mariaż brutalizmu z Art Deco

Echo/Neutra dało się poznać szerszej publice jako twórca surowych, wytrzymałych zegarków narzędziowych. Tymczasem, paradoksalnie, ich najciekawszym projektem okazał się minimalistyczny garniturowiec. Gwiazdą nowej serii jest bez wątpienia model Rivanera Piccolo – mniejszy brat klasycznej Rivanery, zaprezentowanej po raz pierwszy w 2025 roku.

To zegarek, który wymyka się standardowym ramom. Koperta o wymiarach 26 mm na 33 mm została wykonana z piaskowanego tytanu. Ma ostre, geometryczne linie, stopniowane boki i ośmiokątną koronkę, co nadaje jej mocno nowoczesnego, wręcz brutalistycznego sznytu. I teraz wyobraźcie sobie to zestawienie: surowy, zimny, matowy tytan połączony z tarczą w odcieniu mieniącego się, antycznego różu.

Sama tarcza w wersji Piccolo to prawdziwy ukłon w stronę czystej formy artystycznej. Nie znajdziecie tu indeksów ani podziałki minutowej. Jest tylko hipnotyzujący, radialny wzór przypominający giloszowanie, który genialnie pracuje ze światłem pod każdym kątem, czarny napis „Rivanera” oraz malutkie, czarne okienko datownika na godzinie szóstej. To zegarek w najbardziej purystycznym wydaniu – funkcja schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca czystej estetyce.

Co ciekawe, pod tą piękną fasadą kryje się bardzo porządny, automatyczny mechanizm Sellita SW1000 z 46-godzinną rezerwą chodu, który możemy podziwiać przez przeszklony, szafirowy dekiel.

Większy brat z elektrycznym pazurem

Jeśli dla kogoś wersja Piccolo jest zbyt minimalistyczna, w kolekcji Ros’Antico znalazła się także większa, klasyczna Rivanera. Tutaj tarcza z antycznym różem ma gładkie, matowe wykończenie, a mały sekundnik na dole dostał szlif słoneczny.

Żeby nie było nudno, projektanci z Echo/Neutra zdecydowali się na odważny krok: wszystkie detale, w tym wskazówki i podziałki w stylu Art Deco, wykonano w kolorze elektryzującego błękitu (Electric Blue). Ten kontrast nadaje całości znacznie bardziej współczesnego, drapieżnego charakteru, sprawiając, że całość wygląda po prostu bardzo dobrze. Za napęd odpowiada tu z kolei tradycyjny, ręcznie nakręcany mechanizm ETA 7001.

Włoski producent podszedł też bardzo sprytnie do kwestii personalizacji. Kupując zegarek, w pudełku znajdziemy dwa paski. W przypadku Piccolo jest to groszkowana, brązowa skóra (która podbija ciepłe tony tarczy) oraz czarna guma, natychmiast wyciągająca z zegarka jego nowoczesny, tytanowy brutalizm. W większym modelu skóra zmienia kolor na niebieski, nawiązując do detali na tarczy.

Czy warto zapłacić za kolor?

Czas na twarde liczby, które zawsze trochę bolą. Za przyjemność noszenia antycznego różu na nadgarstku przyjdzie nam zapłacić odpowiednio: 6 650 złotych za większy model i 7 300 złotych za wersję Piccolo.

Czy to dużo? W segmencie niezależnego zegarmistrzostwa, gdzie dostajemy tytanową kopertę, szafirowe szkło, świetne mechanizmy i przede wszystkim nietuzinkowy, autorski design – to naprawdę uczciwa wycena. To wbrew pozorom jeden z najlepszych garniturowców w tej półce cenowej, choć i tak niektórych cena może nie co boleć.

Jedno na pewno muszę przyznać – ta kolekcja doskonale pokazuje, jak bardzo jako odbiorcy nasyciliśmy się już bezpieczną, bezpłciową klasyką. Szukamy w zegarkach emocji, charakteru i czegoś, co przełamie codzienną rutynę, nawet jeśli mówimy tylko o czymś tak niewielkim, jak zegarek. Czasem nie potrzeba do tego skomplikowanych funkcji, wskazywania faz księżyca czy setek metrów wodoszczelności. Wystarczy jeden, idealnie dobrany kolor, by wywrócić odbiór zegarka do góry nogami. I szczerze mówiąc? Bardzo mi się ten kierunek podoba.

Źródło: echo/neutra

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.