Wielu producentów pozbywa się teraz fizycznych przycisków ze swoich telefonów, tymczasem Clicks je przywraca i to w sposób, który od razu przypomina mi jeden z moich pierwszych telefonów. Bo tak, ten specyficzny model dostanie fizyczną klawiaturę QWERTY rodem z BlackBerry. Po co? Clicks nie chce tworzyć kolejnego smartfona jak wszystkie inne, chce stworzyć komunikator do pisania i dzwonienia.
Klawiatura QWERTY, dioda powiadomień i wymienne plecki
Postawmy sprawę jasno – Clicks Communicator nie zamierza stawać w szranki z iPhone’ami czy Samsung Galaxy. Zamiast tego oferuje kompaktowy, zaledwie 4,03-calowy ekran AMOLED, pod którym dumnie pręży się pełnoprawna, fizyczna klawiatura QWERTY. I tutaj małe zaskoczenie: klawisze mają owalny kształt i są o 30% większe niż w dotychczasowych akcesoriach tej marki (np. w nowym Clicks Power Keyboard). Efekt? Pisze się na niej niesamowicie wygodnie i stabilnie, a przynajmniej tak zapewniają twórcy. Jednak każdy, kto pamięta czasy świetności BlackBerry, zapewne przyzna rację, bo na tych urządzeniach naprawdę pisało się świetnie.
Chociaż powrót do fizycznej klawiatury wydaje się krokiem wstecz, to nie dajcie się zwieść. W spację wbudowano czytnik linii papilarnych, a na boku urządzenia znalazł się fizyczny suwak, który możemy sami zaprogramować – na przykład do szybkiego włączania trybu samolotowego, latarki czy wyciszania telefonu. Z drugiej strony umieszczono konfigurowalny przycisk „prompt”, wokół którego owinięto niezwykle jasną diodę powiadomień. Możemy przypisać jej konkretne kolory dla wybranych aplikacji lub kontaktów. Wiele osób tęskni za diodami, więc ten model zaspokoi ich potrzeby.

Za te wszystkie genialne, niszowe decyzje projektowe odpowiada m.in. znany technologiczny YouTuber Michael Fisher, który jest współzałożycielem marki Clicks. To wyjaśnia, dlaczego smartfon ma wszystko to, o czym marzą rasowi fani elektroniki. Chcecie więcej? Proszę bardzo: na pokładzie znajdziemy 256 GB pamięci bazowej z opcją rozbudowy kartą microSD aż do 2 TB, magnetyczne ładowanie bezprzewodowe w standardzie Qi2 oraz klasyczne gniazdo Jack 3,5 mm.

A wiecie, co jeszcze jest genialne? Clicks przywraca zapomnianą modułowość: dzięki magnetycznym pleckom możemy błyskawicznie zmienić kolor telefonu. Do wyboru będą plastikowe nakładki w kolorach różowym, niebieskim, zielonym, czerwonym, żółtym i czarnym, a także świetna, skórzana wersja premium. Nie trzeba będzie dodatkowych etui, wystarczy zmienić tylną obudowę na taką, która akurat nam odpowiada.

Twórcy opublikowali na YouTube wideo, na którym po raz pierwszy możemy zobaczyć działający prototyp. Sprzęt posiada zdejmowaną tylną klapkę, pod którą schowano sloty na kartę SIM oraz microSD. Niestety, sama bateria, choć widoczna jak na dłoni, według zapowiedzi firmy nie będzie wymienna przez użytkownika – wielka szkoda, bo byłby to idealne domknięcie dla tej rewolucji. Na pokładzie znajdziemy też potrójny mikrofon, podwójne głośniki, a nawet barometr.
Nie da się nie zauważyć, że to sprzęt stworzony dla ludzi, którzy nie chcą kolejnego komputera kieszonkowego do gier czy maratonów z Netfliksem, ale genialnego, wyspecjalizowanego narzędzia do pisania, odpisywania na maile i przedzierania się przez nieskończone wiadomości. Nic dziwnego, że dla wielu technologicznych geeków to już teraz najbardziej wyczekiwany smartfon z Androidem tego roku, bo tak, nie będzie on działać na Androidzie. Po stronie oprogramowania mamy minimalistyczną nakładką Niagara Launcher, która zamiast siatki rozpraszających ikonek stawia na prostą, alfabetyczną listę aplikacji i widżety multimedialne na samej górze. System jest jeszcze we wczesnej fazie rozwoju – na wideo widać nawet, że wycięcie na przednią kamerkę delikatnie zasłania zegarek na pasku statusu – ale inżynierowie mają jeszcze czas na szlify.
Walka z kryzysem pamięci RAM
Czas na kluczowe pytanie: ile kosztuje powrót do fizycznych klawiszy? Clicks celuje w bardzo rozsądną kwotę 499 dolarów (około 2000 zł bez podatków). Trzeba jednak trzymać kciuki, by twórcom udało się tę cenę utrzymać do momentu oficjalnej premiery, która planowana jest na czwarty kwartał 2026 roku. Branża technologiczna mierzy się obecnie z poważnym kryzysem na rynku pamięci RAM, co drastycznie podnosi koszty produkcji elektroniki. Jeśli cena nie poszybuje w górę, możemy dostać jeden z najciekawszych niszowych smartfonów ostatnich lat.

Czy to urządzenie odniesie masowy sukces? Oczywiście, że nie. Pomysł na posiadanie wyspecjalizowanego telefonu z fizyczną klawiaturą to ekstremalna nisza. Obecnie korzystamy z masy różnych aplikacji i wiele z nich jest nam po prostu niezbędne do pracy czy codziennego życia. Jeśli więc wizja noszenia w kieszeni małego ekranu i stukania w plastikowe przyciski wydaje wam się niedorzeczna – Communicator po prostu nie jest dla was. Ale dla ludzi, którzy szukają w technologii charakteru i realnej użyteczności zamiast kolejnego generatora cyfrowego szumu, ten mały smartfon jawi się jako najciekawsza premiera od lat. I szczerze? Chętnie bym go przynajmniej przetestowała.
Źródło: YouTube
