OnePlus zwija żagle z Europy? Absurdalne decyzje serwisu i pustki na stronie tylko to potwierdzają

Ostatnio stałam przed wyborem nowego telefonu i jednym z modeli, które brałam pod uwagę, był OnePlus 15. Marka od lat miała w moich oczach ogromny kredyt zaufania za świetną, płynną nakładkę OxygenOS i bezkompromisową wydajność. Ostatecznie jednak wybrałam coś innego, głównie ze względu na rozmiar ekranu – 6,78” to było dla mnie zdecydowanie za dużo. Trochę żałowałam, ale w świetle najnowszych doniesień czuję, że to była bardzo dobra decyzja.
OnePlus zwija żagle z Europy? Absurdalne decyzje serwisu i pustki na stronie tylko to potwierdzają

W ostatnich dniach w sieci zaczęło się pojawiać sporo niepokojących doniesień i chociaż nie chcę wysnuwać pochopnych wniosków, to wszystko trochę wygląda tak, jakby OnePlus po cichu, sukcesywnie wygasza swoją obecność na europejskim rynku. W dodatku proces ten odbywa się w najgorszy możliwy sposób – kosztem ludzi, którzy zaufali firmie i zostawili w jej kasie niemałe pieniądze. Dotychczasowi klienci masowo skarżą się na absurdalne, wręcz bezczelne praktyki serwisu, który zamiast wywiązywać się z warunków gwarancji, uprawia ordynarną spychologię.

Wirtualne euro na otarcie łez w pustym sklepie

Z chińskimi markami na europejskim rynku jest trochę jak z loterią. Raz są, później ich nie ma, czasem jedne modele pojawiają się globalnie, by ich następcy już nas ominęli. To sprawia, że klienci łatwo tracą zaufanie i podchodzą dość ostrożnie do wszelkich nowości. Wydawało się jednak, że OnePlus jest w tym zmiennym krajobrazie stałą. Regularnie dostarczał kolejne urządzenia, aktualizacje też pojawiały się bez większych zgrzytów. Może dlatego tak mocno zaskakują mnie nowe doniesienia.

Zacznijmy od dostępności smartfonów. Już podczas poszukiwania telefonu zauważyłam, że coś dziwnie puste są magazyny na stronie producenta. Wtedy nie przykładałam do tego większej wagi, bo OnePlus 15 był bez problemu możliwy do kupienia. Teraz, gdy zajrzałam głębiej, zauważyłam, sklep internetowy marki wręcz świeci pustkami. W ofercie ostało się zaledwie kilka niszowych propozycji: średniaki OnePlus 15R, Nord 5, Nord CE 5 oraz budżetowy tablet Pad Go 2. Co prawda w innych sklepach flagowca wciąż kupimy bez większych problemów, jednak nie sądzę, by był to rozsądny pomysł.

Na Reddicie pojawiły się bowiem bardzo niepokojące wpisy. Posiadacze urządzeń OnePlus zaczęli bowiem donosić o swoich (delikatnie mówiąc) niezbyt przyjemnych kontaktach z serwisie. Gdy w zakupionym sprzęcie (np. słuchawkach dorzucanych w gratisie do flagowego OnePlusa 13 czy szybkiej ładowarce SuperVooc 120W) po kilkunastu miesiącach dochodzi do awarii, serwis bez problemu uznaje reklamację i potwierdza, że klientowi przysługuje wymiana na nowy egzemplarz. Sęk w tym, że dany produkt został już dawno wycofany z magazynów, a marka nie ma fizycznie czym go zastąpić.

Wydawałoby się, że to żaden problem, w końcu można dostać zwrot gotówki. Otóż nie. OnePlus wpycha klientom wirtualne vouchery do swojego oficjalnego e-sklepu – o wartości np. 100 czy 199 euro. I w tym momencie zaczyna się dramat, ponieważ te bony są w obecnej sytuacji całkowicie bezużyteczne i to z dwóch powodów. Z jednej mamy wspomniane braki w asortymencie, więc zakup słuchawek, ładowarek, akcesoriów czy części zamiennych jest praktycznie niemożliwy. Nie da się nawet wymienić bonu na usługę naprawy, jak poinformował z żalem jeden użytkownik.

Z drugiej strony nie da się łączyć tego bonu z żadną promocją. Inny klient postanowił dopłacić i kupić tablet, który akurat był na stanie w obniżonej, sezonowej cenie. Okazało się, że system OnePlusa blokuje możliwość użycia vouchera gwarancyjnego przy produktach objętych jakąkolwiek inną przeceną. Innymi słowy albo kupimy inne urządzenie w standardowej cenie, albo bon może trafić do cyfrowego kosza.

W tym kontekście kompletnie nie dziwi mnie fakt, że klienci są zwyczajnie wściekli. Na szczęście nie ograniczyli się do narzekania na Reddicie i już zaczęli zgłaszać sprawy do Europejskiego Centrum Konsumenckiego (ECC) jako jawne naruszenie warunków gwarancji oraz stosowanie nieuczciwych praktyk handlowych. Tylko czy to cokolwiek da? Ciężko mi powiedzieć.

Czy faktycznie OnePlus ucieknie z naszego rynku?

Tego nie wiemy, choć wszystkie znaki zdają się na to wskazywać. Dodatkowo mówi się o nadchodzącej unifikacji oprogramowania – nakładka OxygenOS zostanie na naszym kontynencie całkowicie zastąpiona przez ColorOS (ten sam proces ma zresztą dotknąć systemy bliźniaczych urządzeń Realme). Oczywiście może się okazać, że OnePlus po prostu robi jakieś niefortunne porządki albo ma chwilowe problemy z logistykę, ale… Cóż, ja trochę wątpię, by taka była odpowiedź na to zamieszanie.

Nie znamy żadnych szczegółów, być może marka po prostu nie zarabia odpowiednio dużo, by móc się u nas utrzymać, co na pewno wyjaśniałoby wycofanie z Europy. Jednak problem leży gdzie indziej. W tym, że OnePlus nie ma odwagi wyjść i otwarcie powiedzieć: „Zamykamy oddział w Europie, przepraszamy”. Zamiast tego wolą udawać, że wszystko jest w porządku, mamiąc ludzi świstkami papieru na zakupy w pustym sklepie.

OnePlus 15

Jeśli faktycznie ziści się czarny scenariusz, to jedynym światełkiem w tunelu jest tu na pewno unifikacja oprogramowania, bo dzięki temu użytkownicy przynajmniej nie zostaną pozbawieni aktualizacji oprogramowania. W przypadku tegorocznych flagowców ma ono trwać aż do 2031 roku, więc przynajmniej to zmartwienie znika. Jednak po co nam aktualizacje, gdy nasz telefon został uszkodzony albo nie mamy możliwości zakupu ładowarki? Liczę, że OnePlus w końcu otwarcie odniesie się do tych doniesień i wyjaśni sprawę, bo jak na razie takie zachowanie pokazuje jedynie brak szacunku do społeczności, zawsze będącej jednym z filarów marki.  

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.