Open-ear w wydaniu premium. Shokz OpenFit Pro już w Polsce

Ostatnio trochę więcej dzieje się w segmencie słuchawek. Po latach trwania tylko przy dokanałowych albo nausznych modelach, producenci zaczynają bardziej eksperymentować. Przybywa więc wariantów w kształcie klipsa, wkładanych nie do kanału słuchowego, a zakładanych jak klips na małżowinę uszną. Choć to bardzo stylowe, to nie każdemu może pasować. Dlatego inną opcją jest konstrukcja open-ear i właśnie takie słuchawki Shokz wprowadził właśnie na nasz rynek.
Open-ear w wydaniu premium. Shokz OpenFit Pro już w Polsce

Marka dotychczas kojarzona głównie przez sportowców z technologią przewodnictwa kostnego, postanowiła przenieść swoją filozofię „otwartego ucha” na zupełnie nowy, luksusowy poziom. Do Polski oficjalnie trafiły ich najnowsze, flagowe słuchawki OpenFit Pro, które udowadniają, że kategoria open-ear może bezwstydnie wejść w segment premium i rzucić wyzwanie tradycyjnemu sprzętowi audio.

Komfort bez wciskania i pierwsza taka redukcja hałasu

Słuchawki o otwartej konstrukcji mają to do siebie, że w ogóle nie wchodzą do wnętrza ucha. Zamiast tego delikatnie spoczywają na małżowinie, kierując dźwięk prosto do kanału słuchowego za pomocą specjalnie zaprojektowanych miniaturowych głośników. W przypadku OpenFit Pro inżynierowie dokonali jednak czegoś, co do tej pory wydawało się technologicznie niemożliwe w tego typu konstrukcji – wyposażyli je w aktywną redukcję hałasu Open-Ear.

Ja wiem, to brzmi jak sprzeczność, bo przecież ucho pozostaje całkowicie otwarte na dźwięki z zewnątrz. Jednak dzięki systemowi trzech mikrofonów oraz zaawansowanemu algorytmowi AI, słuchawki w czasie rzeczywistym analizują szum docierający do ucha i potrafią go precyzyjnie wygłuszyć. Efekt jest taki, że w głośnym biurze czy kawiarni możecie odciąć się od najbardziej irytującego, monotonnego gwaru i skupić na pracy, zachowując jednocześnie pełne bezpieczeństwo i świadomość, gdy ktoś zawoła nas po imieniu albo gdy na ulicy zatrąbi samochód. Poziom tego wygłuszenia można płynnie regulować w dedykowanej aplikacji, więc każdy dostosuje go do siebie.

Kolejną bolączką otwartych konstrukcji był też dźwięk, a użytkownicy często narzekali na brak głębokiego basu i płaskie brzmienie. Shokz zdecydowanie nie chciał powielać błędów konkurencji, dlatego postanowił rozwiązać ten problem za pomocą autorskiej technologii SuperBoost, synchronizowanego przetwornika z podwójną membraną oraz systemu OpenSound. Dźwięk jest zaskakująco szczegółowy, czysty, a dół pasma potrafi przyjemnie i mięsisto uderzyć.

Kinomaniacy będą z pewnością zachwyceni optymalizacjami związanymi ze standardem Dolby Atmos oraz funkcją śledzenia ruchu głowy. Oglądanie filmów czy słuchanie koncertów na smartfonie zyskuje dzięki temu niesamowity, kinowy wymiar przestrzenny – dźwięk zdaje się otaczać nas z każdej strony, a nie grać wyłącznie „wewnątrz głowy”.

Do garnituru i na maraton

Wizualnie też się trochę pozmieniało i widać, że Shokz celuje już nie tylko w sportowców, ale też w segment biznesowy. Słuchawki ważą zaledwie 12,3 grama każda, a ich elastyczne pałąki wykonano ze stopu niklu i tytanu, oblewając je miękkim, przyjemnym dla skóry silikonem. Leżą na uszach tak lekko i stabilnie, że po kilku minutach można o nich zupełnie zapomnieć. Nawet podczas aktywności fizycznej nie ma też strachu, że nam się zgubią – Shokz ma to opanowane do perfekcji. Ważna jest też klasa odporności IP55, która gwarantuje, że ani pot na intensywnym treningu, ani nagły letni deszcz nie zrobią na nich żadnego wrażenia.

W codziennych, biurowych realiach bezcenna okazuje się z kolei funkcja parowania wielopunktowego (przez nowoczesny Bluetooth 6.1), która pozwala słuchawkom na jednoczesne połączenie np. z laptopem i smartfonem. Gdy podczas oglądania prezentacji na komputerze zadzwoni telefon, sprzęt sam płynnie przełączy źródło dźwięku.

Imponująco wypada też kwestia zasilania. Przy wyłączonym ANC same słuchawki potrafią grać bez przerwy przez aż 12 godzin, a poręczne etui ładujące wydłuża ten czas do kosmicznych 50 godzin. Gdy włączycie redukcję hałasu, czasy te spadają o połowę (6 godzin na jednym ładowaniu i 24 godziny z etui), co wciąż jest kapitalnym wynikiem. Dodatkowo etui wspiera ładowanie bezprzewodowe, a zaledwie 10 minut podpięcia pod kabel daje kolejne 4 godziny słuchania. Te liczby na pewno robią wrażenie, a takie wyniki pozwala osiągnąć właśnie konstrukcja, większa niż ta w klasycznych pchełkach.

Trochę trzeba wydać, ale to się opłaci

Słuchawki Shokz OpenFit Pro zadebiutowały na polskim rynku w dwóch klasycznych kolorach – głębokiej czerni oraz eleganckiej bieli. Ich sugerowana cena detaliczna została ustalona na 1049 złotych, więc nie jest to budżetowa opcja. Można je kupić na oficjalnej stronie producenta oraz w sieciach partnerskich, a dla niezdecydowanych firma przygotowała specjalne stacje odsłuchowe w wybranych sklepach w całej Polsce, gdzie sprzęt można przetestować na własnych uszach przed zakupem. To akurat świetna opcja, bo nie każdemu może pasować taka konstrukcja.

Na pewno wyłożenie ponad tysiaka na a słuchawki bezprzewodowe to już konkretny wydatek, jednak Shokz obiecuje, że za tę kwotę możemy oczekiwać absolutnie bezkompromisowej jakości, w dodatku bez wiecznie zatkanych, bolących uszu od gumowych uszczelek i ciągłego odcięcia od świata zewnętrznego.

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.