Tym razem producent postanowił uderzyć w nieco inne, zdecydowanie bardziej unikalne tony. Zamiast kolejnego klonu kultowego „kostki”, Casio oficjalnie zaprezentowało nową serię A130WE. To duchowy spadkobierca legendarnego modelu AE-200 „Twin-Graph” z 1985 roku, który zachwyca wyjątkowym, retro-futurystycznym designem i udowadnia, że moda sprzed czterech dekad wciąż potrafi wyglądać niesamowicie świeżo.
Cyfrowy kokpit z ery space-age
Głównym elementem przyciągającym wzrok w nowej serii jest nietypowy, hybrydowy wyświetlacz LCD, który podzielono na kilka niezależnych sekcji. Górna połowa ekranu to prawdziwy popis retro-inżynierii. W lewej ćwiartce umieszczono cyfrową grafikę imitującą analogową tarczę z ruchomymi wskazówkami, która na bieżąco pokazuje lokalny czas. Prawy górny róg to z kolei specjalny, graficzny wskaźnik, który dynamicznie odlicza postęp aktywnych funkcji, takich jak stoper czy timer.
Dopiero dolna część ekranu pełni funkcję tradycyjnego, cyfrowego wyświetlacza, z którego odczytamy godzinę, minutę, sekundę oraz pełną datę z dniem tygodnia. Całość wygląda niczym wyciągnięty z archiwum element kokpitu statku kosmicznego ze starego Star Trecka czy innych produkcji science-fiction.


Zewnętrzna obudowa zegarka to z kolei klasyczna, kanciasta koperta o wymiarach 40,5 x 33,9 mm oraz grubości zaledwie 9 mm. Wykonano ją z chromowanej żywicy, dzięki czemu zegarek wraz ze stalową, łatwo regulowaną bransoletą waży zaledwie 54 gramy i jest praktycznie niewyczuwalny na ręce. Front wyświetlacza chroni szkło żywiczne.
Aby podkręcić codzienny charakter kolekcji, Casio przygotowało nie tylko standardowe metaliczne wykończenia (srebro, złoto i grafitowy gunmetal), ale też wersje z barwionymi panelami LCD. Model A130WE-7A dostał niebieski ekran, natomiast mroczny A130WEGG-1A wyróżnia się krwistopomarańczowym podświetleniem, które genialnie kontrastuje z ciemną kopertą.
Współczesne wnętrze i legendarna trwałość
Mimo że z zewnątrz zegarek wygląda jak pamiątka z 1985 roku, jego wnętrze skrywa nowoczesny i bezkompromisowy moduł naszpikowany przydatnymi funkcjami. Na pokładzie znajdziemy czas światowy obsługujący aż 31 stref czasowych i 48 miast, z bardzo przydatną opcją multi-time, która pozwala zapisać cztery ulubione lokalizacje i przełączać się między nimi jednym kliknięciem. Do tego dochodzi bardzo precyzyjny stoper (z dokładnością do 1/100 sekundy), 24-godzinny minutnik, pięć dziennych alarmów oraz automatyczny kalendarz, który sam pamięta o krótszych miesiącach i latach przestępnych.

Zegarek napędza standardowa bateria CR1616, która według zapewnień producenta spokojnie wystarczy na około trzy lata bezproblemowej pracy. Codzienną użyteczność podnosi podstawowa klasa wodoszczelności (odporność na zachlapania przy myciu rąk czy deszczu) oraz bursztynowe podświetlenie LED, którego czas świecenia możemy sami ustawić w menu na 1,5 lub 3 sekundy.
Ikona stylu w świetnej cenie
Seria Casio A130WE zadebiutuje w oficjalnej sprzedaży w Japonii jeszcze pod koniec tego miesiąca, ale globalna przedsprzedaż ruszyła już na dobre. Cena detaliczna bazowych modeli została ustalona na poziomie 8800 jenów, co w bezpośrednim przeliczeniu daje jakieś 200 złotych.

Wydanie równowartości jednego wyjścia ze znajomymi do restauracji za zegarek, który tak bezbłędnie łączy nostalgię z unikalnym, futurystycznym sznytem? Ja jestem na tak. Mam wielką słabość do stylu retro, ale tylko wtedy, gdy robi się to w sposób przemyślany. Casio, podobnie jak Timex, doskonale umie to robić. W dodatku nie żąda za takie zegarki fortuny, a to dość niespotykane – zwykle wszyscy na nostalgii chcą zarobić jak najwięcej, nawet jeśli fundują nam raczej mało finezyjnego, odgrzewanego kotleta.
