Do wyboru, do koloru. Trzy pojemności na każdy rodzaj podróży
Powiedzenie „do wyboru, do koloru” brzmi może nieco wyświechtanie, ale do nowej linii Hamy pasuje wręcz idealnie. Producent rzucił na rynek trzy warianty pojemnościowe, tak aby każdy mógł dopasować zapas energii do swoich potrzeb – od krótkiego wypadu na rower, po kilkudniowy festiwal pod namiotem.
- Pocket 5 (5000 mAh) – to prawdziwy król wagi lekkiej, ważący zaledwie 119,6 g przy wymiarach niespełna 10 na 6,3 cm i grubości 14,8 mm. Jest tak mały, że bez problemu zapomnicie o jego istnieniu, wrzucając go do kieszeni biegowych szortów czy saszetki. Taka pojemność wystarczy, by naładować przeciętny smartfon „od zera” do pełna dokładnie jeden raz – idealna kroplówka ratunkowa na jednodniowy spacer. Sam powerbank podłączony do gniazda USB-C uzupełni energię do 100% w zaledwie 3,5 godziny.
- Pocket 10 (10000 mAh) – złoty środek dla większości z nas. Waży 204 g i bez problemu zasili wasz telefon przynajmniej dwukrotnie. Sprawdzi się idealnie podczas całodniowego zwiedzania, gdy oprócz telefonu musicie podładować też bezprzewodowe słuchawki. Czas jego własnego ładowania przez USB-C wynosi około 6 godzin.
- Pocket 20 (20000 mAh) – potężny magazyn energii stworzony z myślą o długich podróżach z dala od cywilizacji. Z wagą 396 g i grubością 27,5 mm to już konkretny zawodnik, ale w zamian potrafi postawić telefon na nogi co najmniej czterokrotnie. Żeby naładować go do pełna, musimy co prawda poczekać 11,5 godziny (warto zostawić go na noc w hotelowym gniazdku), ale w zamian dostajemy totalny spokój na parę dni.



Jednym z największych atutów całej serii Pocket jest zestaw portów. W każdej wersji – niezależnie od pojemności – dostajemy do dyspozycji trzy gniazda: dwa starszego typu USB-A oraz pojedyncze, obustronne i nowoczesne USB-C. Taki układ pozwala na jednoczesne ładowanie aż trzech różnych urządzeń. Na urlopie docenicie to natychmiast, gdy w tym samym momencie „umierać” zacznie wasz smartfon, smartwatch oraz aparat lub e-czytnik partnera. Koniec z wieczornymi kłótniami o to, kto pierwszy podłącza się do prądu.
Hama nie zapomniała też o bezpieczeństwie, bo kiedy mówimy o dużej baterii, którą będziemy nosić przy sobie, ta kwestia jest niezwykle ważna. Wewnątrz obudów zamknięto certyfikowane, litowo-polimerowe ogniwa najwyższej jakości. Podczas pracy w trybie szybkiego inteligentna elektronika stale monitoruje parametry prądu, oferując pełną ochronę przed przeładowaniem, przepięciem, zwarciem oraz – co kluczowe w upalne, letnie dni – przed przegrzaniem. Na obudowie znalazł się też klasyczny, czytelny wskaźnik poziomu energii w postaci czterech dyskretnych lampek LED, z których każda odpowiada kolejno za 25, 50, 75 i 100 proc. pojemności. W zestawie z każdym urządzeniem dostajemy też pasujący, 30-centymetrowy kabel USB-A do USB-C.
Święty spokój bez paragonu grozy
Wizualną kropką nad „i” są matowe, przyjemne dla oka warianty kolorystyczne. Hama porzuciła nudną czerń na rzecz czterech stylowych odcieni: antracytowego, głębokiego niebieskiego, piaskowego oraz pastelowej zieleni, dzięki czemu powerbank staje się po prostu ładnym, lifestylowym gadżetem. A jak wyglądają kwestie finansowe? Katalogowe ceny serii Pocket to chyba największe i najbardziej pozytywne zaskoczenie tego lata:
- Pocket 5 (5000 mAh): 39,90 zł
- Pocket 10 (10000 mAh): 59,90 zł
- Pocket 20 (20000 mAh): 89,90 zł



Szczerze mówiąc, w świecie akcesoriów GSM, gdzie za markowe ładowarki płaci się często krocie, te kwoty są wręcz śmiesznie niskie. Za cenę frytek nad morzem dostajemy porządny, niemiecki sprzęt z pełnym pakietem zabezpieczeń. To nie tylko powerbank, to przede wszystkim komfort i unikanie stresu podczas podróży. Bo nic tak nie psuje wypoczynku, jak rozładowany telefon w momencie, gdy najbardziej go potrzebujemy.
