Wielkie zmiany dla uczniów już od września. Prezydent podpisał ustawę

Temat uzależnienia najmłodszych od ekranów i zgubnego wpływu mediów społecznościowych na ich zdrowie psychiczne przestał być jedynie przedmiotem akademickich dyskusji (w końcu). Po latach zapowiedzi i analiz, Polska dołącza do grona państw, które postanowiły powiedzieć twarde „stop” cyfrowym rozpraszaczom w szkołach.
Wielkie zmiany dla uczniów już od września. Prezydent podpisał ustawę

Prezydent Karol Nawrocki złożył podpis pod nowelizacją ustawy Prawo oświatowe, co oznacza, że od 1 września 2026 roku z podstawówek oraz przedszkoli oficjalnie znikną telefony komórkowe i inne urządzenia umożliwiające komunikację, nagrywanie obrazu czy dźwięku. Co istotne, projekt połączył ponad podziałami cały parlament – w głosowaniu poparli go przedstawiciele wszystkich stron sceny politycznej, co jak dobrze wiemy, zdarza się u nas niezwykle rzadko.

Furtka na zdrowie, lekcje i nagłe wypadki

Telefony komórkowe to świetna sprawa, jednak chyba nikt nie zaprzeczy, że to również „świetne” rozpraszacze, które jak szalone kradną naszą uwagę. Jest to szczególnie widoczne w przypadku dzieci i młodzieży, a ceną nie jest tylko stracony czas. W grę wchodzą spadki uwagi, gorsza koncentracja, a także niższa samoocena i inne problemy natury psychicznej, wywoływane przez ciągły kontakt ze zbyt wyidealizowanym światem social mediów. Choć o tym wszystkim mówi się od wielu lat, dopiero od niedawna zaczęto coś z tym robić. Kolejne kraje wprowadzają bany na media społecznościowe dla dzieci w określonym wieku, a także zabraniają telefonów w szkołach. Właśnie na ten ostatni zdecydowała się również Polska.

Nie jest to decyzja nowa, bo prace nad zakazem były prowadzone od dawna, ale jak to bywa z nowymi przepisami, muszą one przejść długą drogę, zanim w końcu wejdą w życie. Na szczęście ostatni przystanek, jakim był podpis prezydenta, został już zaliczony, więc od 1 września uczniowie będą musieli przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości.

Regulacje zostały skonstruowane tak, by odciąć uczniów od powiadomień przez cały czas spędzany w szkole. Zakaz obejmuje nie tylko same lekcje, ale również przerwy, zajęcia opiekuńczo-wychowawcze oraz wyjścia edukacyjne poza teren placówki – na przykład lekcje wychowania fizycznego na zewnętrznych boiskach czy basenach. Ograniczenia dotyczą zarówno szkół publicznych, jak i niepublicznych, więc nikt się nie wywinie.

Na szczęście nie jest to całkowity zakaz, bo dobrze wiemy, że czasem dostęp do technologii jest absolutnie konieczny. Dlatego z komórek i sprzętu specjalistycznego nadal będą mogli korzystać uczniowie wymagający tego ze względu na stan zdrowia, niepełnosprawność czy przewlekłe choroby (np. dzieci korzystające z aplikacji stale monitorujących poziom glukozy we krwi) – po wcześniejszym uzyskaniu zgody dyrektora placówki.

Oprócz kwestii zdrowotnych ustawa pozostawia elastyczność w kilku innych, konkretnych przypadkach:

  • W celach dydaktycznych: gdy nauczyciel uzna, że smartfon lub inne urządzenie jest w danym momencie potrzebne do przeprowadzenia lekcji lub sprawdzenia wiedzy.
  • W sytuacjach kryzysowych: w przypadku konieczności pilnego kontaktu z rodzicami lub przy bezpośrednim zagrożeniu zdrowia i życia.
  • Na wycieczkach szkolnych: kilkudniowe wyjazdy zostały wyłączone z bezwzględnego, ustawowego zakazu, co akurat jest bardzo zrozumiałe.

Szafki na prywatność i statutowe kary

Tu oczywiście pojawia się pytanie, jak szkoły będą to egzekwować. Przede wszystkim placówki mogą stworzyć specjalne, bezpieczne miejsca do przechowywania depozytów ze sprzętem elektronicznym. Zasady te muszą jednak bezwzględnie szanować prywatność uczniów – ustawodawca zaznaczył, że do zawartości urządzeń nie mogą mieć dostępu żadne osoby nieuprawnione.

Za ignorowanie przepisów i wyciąganie telefonu na korytarzu czy pod ławką uczniowie muszą liczyć się z konsekwencjami wychowawczymi oraz karami przewidzianymi w statutach szkół. Łamanie zakazu znajdzie też bezpośrednie odzwierciedlenie w obniżonej ocenie z zachowania. Co ciekawe, w przypadku liceów, techników czy szkół dla dorosłych ustawowego zakazu nie wprowadzono – tam to sama placówka musi zapisać zasady korzystania ze smartfonów w swoim wewnętrznym statucie. Warto więc przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego zajrzeć do wewnętrznych regulaminów, by się potem nie zdziwić.

I tak, taki zakaz potrzebny był od dawna. Cały czas uważam, że trochę za późno jako społeczeństwo obudziliśmy się i wzięliśmy do roboty w tej sprawie. Kryzys zdrowia psychicznego młodzieży trwa od dawna. Od lat badania wskazują na ścisły związek między nadmiernym spędzaniem czasu w mediach społecznościowych a wzrostem stanów lękowych, depresyjnych czy spadkiem poczucia własnej wartości u dzieci. Długo jednak było to ignorowane. Mimo wszystko dobrze, że nareszcie podejmujemy konkretne decyzje i ciekawa jestem, jak to się teraz potoczy. Dla uczniów to będzie ogromna zmiana i spodziewam się, że nie wszyscy tak łatwo się do tego przystosują.

Źródło: Bussines Insider

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.