Antarktyda. Czasza lodowa staje się tykającą bombą rtęciową? Szokujące odkrycie naukowców

Antarktyda, kontynent powszechnie kojarzony z nieskazitelną bielą i dziewiczym środowiskiem, od dziesięcioleci funkcjonowała jako swoisty „pochłaniacz” zanieczyszczeń. Jej rozległe lodowce skutecznie wiązały w sobie ogromne ilości rtęci, chroniąc przed nią morskie łańcuchy pokarmowe. Teraz jednak, wraz z postępującym ociepleniem klimatu, ten naturalny magazyn staje się źródłem potężnego zagrożenia. Nowe badania, opublikowane w prestiżowym czasopiśmie „Proceedings of the National Academy of Sciences” (PNAS), rzucają niepokojące światło na skalę problemu: topniejący lód Antarktydy uwalnia „dziedziczną” rtęć w tempie, które może zwiastować globalną katastrofę ekologiczną.
Google Street View jest już na Antarktydzie, a kiedy będzie w Polsce?
Google Street View jest już na Antarktydzie, a kiedy będzie w Polsce?

Rtęć naturalnie trafia do środowiska wskutek aktywności wulkanicznej i procesów wietrzenia geologicznego. Jednak to rewolucja przemysłowa, zapoczątkowana w połowie XIX wieku, i intensywne spalanie paliw kopalnych oraz górnictwo, drastycznie zwiększyły jej emisje. Antarktyda, oddalona od źródeł przemysłowych, paradoksalnie stała się miejscem, gdzie ta toksyczna substancja była skutecznie magazynowana w kolejnych warstwach lodu.

Czytaj także: Pod Antarktydą coś się rusza i hałasuje. Lodowy kontynent kryje zjawiska, o jakich geolodzy nawet nie śnili 

Zespół badawczy pod kierownictwem naukowca Chengzhena Zhou z Uniwersytetu Pekińskiego w Chinach, skupił się na Półwyspie Antarktycznym – regionie kontynentu, który topnieje najszybciej. Analizując rdzenie osadów pobrane z szelfu, naukowcy odkryli alarmujący wzorzec: szelf Półwyspu Antarktycznego akumuluje rtęć dwukrotnie szybciej niż wynosi globalna średnia dla szelfów kontynentalnych. Co więcej, tempo akumulacji rtęci w tym regionie wzrosło o imponujące 160 procent od początku industrializacji w połowie lat 80. XIX wieku.

Dwie pętle cyrkulacji, jedno źródło problemu

Jak rtęć dociera do Antarktydy? Jedną z głównych dróg jest tzw. “pętla atmosfera-ocean”, gdzie rtęć transportowana jest z dalekich regionów, a następnie absorbowana przez wodę morską. Jednak, jak sugerują najnowsze badania, coraz większe przyspieszenie cyklu rtęciowego na Antarktydzie pochodzi z samego kontynentu. Topnienie lodu i erozja aktywują nowo zidentyfikowaną, bardziej złożoną “pętlę atmosfera-lodowiec-ląd-ocean”. To właśnie ta pętla odpowiada za re-mobilizację rtęci, która była przez stulecia uwięziona w lodzie.

Wyniki są jednoznaczne: “Sprzężenie tych dwóch pętli zwiększyło emisję rtęci lądowej napędzaną topnieniem lodu o 550 procent, a wymianę powietrze-morze o 350 procent“, raportują Zhou i jego zespół w swoim artykule. Oznacza to, że ocieplenie klimatu przekształca historyczny, potężny rezerwuar rtęci na Antarktydzie w aktywne, wtórne źródło zanieczyszczeń, znacznie wzmacniając ryzyko skażenia rtęcią w rejonach polarnych.

Rtęć – cichy zabójca ekosystemów

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) plasuje rtęć w pierwszej dziesiątce substancji chemicznych budzących największe obawy o zdrowie publiczne, ze względu na jej toksyczność nawet w niskich stężeniach. Problem pogłębia się, gdy uświadomimy sobie, że starsze badania z 2012 roku wykazały, że bakterie w antarktycznym lodzie morskim są zdolne do przekształcania rtęci w silną neurotoksynę – metylortęć. To właśnie ta forma pierwiastka kumuluje się w organizmach morskich, stanowiąc największe zagrożenie.

Ekosystem Oceanu Południowego, od okrzemek, przez kryl, ryby, aż po wyższe drapieżniki, jest niezwykle wrażliwy na metylortęć. Obserwacje z ostatnich lat pokazują, że poziomy rtęci w antarktycznych gatunkach, takich jak kłykacz patagoński, marliny czy rekiny, często przekraczają dotychczasowe rekordy i normy bezpieczeństwa żywności.

Globalne konsekwencje: Poza biegunem

Niepokojące jest to, że problem nie ogranicza się wyłącznie do wód Antarktydy. Eksport rtęci z Półwyspu Antarktycznego na otwarty ocean, za pośrednictwem prądów morskich, wzrósł o zawrotne 400 procent. To sugeruje, że to skażenie rtęcią może rozprzestrzeniać się na znacznie szersze obszary. “Jeśli inne morza brzeżne Oceanu Południowego doświadczyły poprzemysłowego wzbogacenia w rtęć porównywalnego z tym obserwowanym na szelfie Półwyspu Antarktycznego, potencjalne zagrożenie skażeniem rtęcią dla ekosystemów i rybołówstwa może ulec dalszemu wzmocnieniu”, dodają autorzy badania.

Czytaj także: Pod lodem Antarktydy znajduje się gigantyczna struktura. Przypomina rozłożoną dłoń

Obraz, który się wyłania, jest ponury. Jednak kluczowe jest to, że problem ten jest bezpośrednio związany z działalnością człowieka. Mimo że Antarktyda wydaje się odległa, to, co dzieje się na biegunie, ma realne konsekwencje dla całego globu. Odkrycia te podkreślają pilną potrzebę ograniczenia emisji gazów cieplarnianych i redukcji spalania paliw kopalnych – jedynej drogi do zahamowania tej tykającej rtęciowej bomby.

Napisane przez

Monika Wojciechowska

Redaktor
Najbliższe są mi tematy związane z technologią, gadżetami, nowoczesnym AGD i motoryzacją. Interesują mnie rozwiązania, które nie tylko dobrze wyglądają na papierze, ale przede wszystkim realnie wpływają na komfort, wygodę i sposób, w jaki korzystamy z technologii na co dzień. Ukończyłam studia dziennikarskie oraz szkolenia z zakresu sztucznej inteligencji. Prywatnie uwielbiam gry i muzykę.