Szybka odpowiedź na to pytanie jest bowiem wyjątkowo krótka: sama elektryczność nie ma zapachu. To przecież forma energii, której ludzki nos nie jest w stanie bezpośrednio wykryć. To, co odbieramy jako zapach prądu, jest efektem reakcji chemicznych zachodzących w otaczającym powietrzu lub materiałach znajdujących się w pobliżu źródła wyładowania.
Czytaj też: Kamień z Chile podważa prawa fizyki. Natura tworzy układy, o jakich fizycy nawet nie śnili
Ludzki zmysł węchu działa dzięki cząsteczkom unoszącym się w powietrzu, które pobudzają receptory znajdujące się w jamie nosowej. Ponieważ elektryczność nie składa się z cząsteczek, nie da się jej wyczuć w taki sposób. Przepływ prądu może jednak prowadzić do powstawania związków chemicznych o bardzo charakterystycznym aromacie. Najczęściej odpowiada za to ozon, czyli gaz zbudowany z trzech atomów tlenu, który tworzy się podczas wyładowań elektrycznych lub iskrzenia. Powstaje on, gdy energia rozbija cząsteczki tlenu na pojedyncze atomy, a te następnie łączą się z kolejnymi cząsteczkami tlenu, tworząc O₃. To właśnie ozon odpowiada za ostry, metaliczny, nieco świeży zapach, który wiele osób błędnie utożsamia z samą elektrycznością.
Ten charakterystyczny aromat można wyczuć również przed lub w trakcie burzy. Wysoko w atmosferze pioruny wytwarzają ozon, który następnie trafia bliżej ziemi, transportowany przez prądy powietrzne. Dlatego część osób mówi o specyficznym zapachu zwiastującym nadchodzące opady. Nie należy go jednak mylić z petrichorem, czyli ziemistą wonią pojawiającą się po pierwszych kroplach deszczu spadających na suchą glebę. Petrichor powstaje głównie dzięki geosminie, substancji produkowanej przez bakterie żyjące w glebie, oraz olejkom wydzielanym przez rośliny. Ozon może być jednym z elementów tego zapachu, lecz nie jest jego głównym składnikiem.
Jeżeli podobny zapach pojawia się w domu podczas korzystania z urządzeń elektrycznych, sytuacja może wymagać większej uwagi. Sprawnie działający sprzęt zazwyczaj nie emituje wyczuwalnych ilości ozonu, ponieważ układ elektryczny pozostaje zamknięty i nie dochodzi do iskrzenia. Jeśli jednak regularnie wyczuwalny jest metaliczny zapach lub towarzyszy mu woń przypominająca przypalony plastik, może to oznaczać uszkodzoną izolację, luźne połączenia bądź powstawanie łuku elektrycznego. W takich przypadkach warto jak najszybciej odłączyć urządzenie od zasilania i sprawdzić jego stan techniczny, ponieważ podobne usterki zwiększają ryzyko przegrzania instalacji, a nawet pożaru.
Czytaj też: Najmocniejsze materiały zwykle pękają. Ten złamał starą zasadę
Co istotne, ozon, choć w górnych warstwach atmosfery chroni Ziemię przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym, przy powierzchni okazuje się gazem drażniącym dla organizmu. Nawet krótkotrwałe narażenie na wyższe stężenia może powodować kaszel, podrażnienie dróg oddechowych, ból w klatce piersiowej czy nasilenie objawów astmy. Długotrwała ekspozycja na ozon jest uznawana za szkodliwą dla płuc, dlatego charakterystyczny zapach elektryczności pojawiający się często w pomieszczeniu powinniśmy traktować jako sygnał ostrzegawczy, a nie ciekawostkę.
Źródło: BGR
