Koniec pewnej ery na Androidzie. Google wygasza Asystenta i bez odwrotu przesiada nas na Gemini

Przez całe lata komenda „OK Google” było nieodłącznym elementem codziennego korzystania ze smartfonów z systemem Android. Prosty, przewidywalny i pozbawiony zbędnych ozdobników Asystent Google towarzyszył nam przy ustawianiu budzika, włączaniu światła w salonie czy szybkim sprawdzaniu prognozy pogody. Ten etap oficjalnie dobiega końca.
Koniec pewnej ery na Androidzie. Google wygasza Asystenta i bez odwrotu przesiada nas na Gemini

Gigant z Mountain View poinformował użytkowników, że od 4 września rozpoczyna ostateczne usuwanie tradycyjnego Asystenta ze smartfonów, tabletów, zegarków z Wear OS, słuchawek oraz systemu Android Auto. Co najważniejsze: zmiana będzie nieodwołalna, a powrót do starego rozwiązania stanie się niemożliwy.

Gdy inteligentny asystent okazuje się zbyt skomplikowany

Przejście na generatywną sztuczną inteligencję Gemini to bez wątpienia potężny skok technologiczny, ale dla wielu użytkowników oznacza też powrót do pewnych niedogodności. Choć Gemini bije swojego poprzednika na głowę w analizowaniu skomplikowanych pytań, tworzeniu podsumowań czy generowaniu tekstu, wciąż potrafi wyłożyć się na najprostszych, codziennych poleceniach.

Głównym powodem obaw części użytkowników jest fakt, że Gemini wciąż nie posiada pełnej funkcjonalności, do której przyzwyczaił nas stary Asystent. Z oficjalnych materiałów pomocy technicznej Google wynika, że Gemini ma nadal problemy z obsługą niektórych stacji radiowych, podcastów, zewnętrznych dostawców muzyki czy popularnego trybu tłumacza. Zdarza się również, że AI miewa problemy z precyzyjnym wykonywaniem prostych komend głosowych, takich jak ustawianie minutnika czy zarządzenie inteligentnym domem.

Cóż, taki jest właśnie paradoks nowocześniejszej sztucznej inteligencji. Potrafi za dużo. Tradycyjny Asystent działał świetnie przy krótkich poleceniach właśnie dlatego, że był stosunkowo prosty – nie musiał niczego interpretować, tylko wykonywał z góry przypisaną akcję. Wdrożenie generatywnego modelu sprawia, że system ma tendencję do nadmiernego komplikowania spraw, które wcześniej wymagały jednego kliknięcia lub słowa. Dodatkowe wątpliwości budzą kwestie prywatności oraz brak jasności co do tego, co stanie się ze starszymi smartfonami, które nie spełniają wymagań sprzętowych Gemini. Mam nadzieję, ze Google to uściśli i nie zostawi użytkowników na lodzie.

Dwa oblicza dostępności

Nie da się też nie zauważyć, że ta zmiana budzi mieszane uczucia również w środowisku osób z niepełnosprawnościami. Z jednej strony organizacje zrzeszające osoby niewidome i niedowidzące chwalą integrację Gemini z systemowym czytnikiem TalkBack, dzięki czemu AI potrafi niezwykle precyzyjnie i szczegółowo opisywać zdjęcia oraz elementy graficzne w aplikacjach. Z drugiej strony wskazuje się na incydenty, w których Gemini błędnie zgłasza wykonanie zadania – na przykład informując o ustawieniu przypomnienia lub włączeniu nawigacji, choć w rzeczywistości komenda nie została zrealizowana. Dla osób polegających wyłącznie na sterowaniu głosowym takie drobne błędy bywają kluczową przeszkodą.

Na szczęście, wrześniowy termin nie oznacza że Asystent Google zniknie natychmiast ze wszystkich urządzeń w naszym domu. Zmiana w pierwszej kolejności obejmie sprzęty mobilne oraz Android Auto uruchamiane z poziomu telefonu. Zgodnie z zapowiedziami, stary, dobry Asystent pozostanie na razie w samochodach z fabrycznie wbudowanym systemem giganta, a także w domowych głośnikach, inteligentnych ekranach i telewizorach z Google TV, gdzie wygaszanie odbędzie się osobnym trybem.

Do tej zmiany Google przyzwyczajał nas od dawna, bo Gemini stopniowo wypierało starego, dobrego Asystenta wszędzie, gdzie tylko się dało. Mimo wszystko to koniec pewnej epoki, która na pewno była znacznie prostsza i może mniej inteligentna, ale na to raczej nikt nie narzekał. Nawet jeśli ta decyzja trochę wam się nie podoba, to mimo wszystko warto przed 4 września przetestować w codziennych warunkach komendy, od których najbardziej zależy nasz komfort, bo gdy aktualizacja dotrze na nasz telefon, drogi powrotnej do starych nawyków już nie będzie.

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.