Zaprezentowana właśnie w Chinach konsola Legion Cloud Gaming Handheld została wyposażona w rozwiązanie, które powinno wyeliminować te bolączki – specjalny nadajnik USB w zestawie, który pozwala na bezpośredni streaming gier z domowego komputera PC całkowicie bez udziału internetu.
Co oferuje Legion Cloud Gaming Handheld?
Lenovo postawiło tu na naprawdę interesujące rozwiązania. Z jednej strony mamy Androida 16 i układ MediaTek Dimensity 7400, a z drugiej brak dedykowanego, prądożernego procesora graficznego, ponieważ całe renderowanie oprawy 3D odbywa się na zewnętrznym sprzęcie. To akurat nic zaskakującego, bo większość chmurowych handheldów tak ma. Za mobilny streaming odpowiada usługa START od giganta Tencent, z kolei w domu rolę serwera przejmuje nasz stacjonarny PC.

Odrzucenie ciężkiego, generującego ciepło układu graficznego przyniosło fantastyczne rezultaty ergonomiczne. Urządzenie waży zaledwie 556 gramów przy grubości 14,9 mm (dla porównania Steam Deck OLED waży aż 640 g), co przy szerokości 292,9 mm czyni je niezwykle wygodnym podczas długich sesji. Na pokładzie znalazła się 7,82-calowy ekran FHD LCD z odświeżaniem 120 Hz, więc o ostrość i pełną płynność obrazu nie ma się co martwić.

Nie zabrakło również miejsca na pojemny akumulator. Lenovo daje nam ogniwo pojemności 8000 mAh, które zapewnia do 9 godzin ciągłej rozgrywki na jednym ładowaniu, ponieważ procesor nie musi tracić energii na liczenie skomplikowanej grafiki.
Już nie trzeba ciągle szukać Wi-Fi
To właśnie dołączony do zestawu nadajnik Legion Stream stanowi największy wyróżnik i główny argument sprzedażowy nowej konsoli Lenovo. Tradycyjny streaming lokalny wymaga sprawnie działającego routera, idealnej konfiguracji domowej sieci oraz bezawaryjnego łącza. Rozwiązanie Lenovo całkowicie omija tę skomplikowaną ścieżkę. Dedykowany nadajnik wpinamy bezpośrednio do portu USB w naszym stacjonarnym pececie lub wydajnym laptopie z systemem Windows, po czym parujemy z nim konsolę w ramach bezpośredniego połączenia lokalnego. W tym momencie głośno reklamowany handheld przeistacza się w bezprzewodowy, natychmiastowo reagujący ekran dla wszystkiego, co uruchomimy na naszym komputerze.

W ten sposób, za pomocą niewielkiego, przypominającego pendrive gadżetu, Lenovo rozwiązało ogromny, ignorowany dotąd problem użytkowników. Nie każdy ma świetny internet, czasem domowa sieć ma akurat awarię lub w danym miejscu w ogóle jej nie ma. W ten sposób nie trzeba już się tym martwić. Cały ciężar generowania oprawy graficznej bierze na siebie komputer, a konsola po prostu odbiera czysty sygnał wprost z nadajnika, co drastycznie redukuje opóźnienia i eliminuje przycięcia obrazu.
Precyzyjne kontrolery z najwyższej półki
Projektanci Lenovo nie oszczędzali na elementach sterujących. Gałki analogowe wykorzystują magnetyczną technologię TMR (True Magnetic Resistance), z kolei w spustach zastosowano niezawodne czujniki z efektem Halla, co całkowicie eliminuje problem dryfowania i zużywania się mechanicznych styków. Dodatkowo na tyle obudowy znalazło się miejsce na dwa programowalne łopatki. Zaplecze komunikacyjne uzupełnia moduł Wi-Fi 6E, Bluetooth 5.3, port USB-C oraz klasyczne gniazdo słuchawkowe 3.5 mm.


Sprzęt debiutuje na rynku chińskim już 8 września w cenie 2199 juanów (około 1200 złotych) za wersję z 8 GB pamięci RAM i 256 GB miejsca na dane. Producent nie ogłosił jeszcze oficjalnych planów dotyczących globalnej premiery, ale pomysł na niezależny streaming lokalny bez wątpienia wyznacza nowy, niezwykle ciekawy kierunek dla całego segmentu chmurowych handheldów.
Źródło: Lenovo
