Kultowy cyfrowiec Casio w wersji, na którą fani czekali od lat

Nie wszystkie zegarki potrzebują wielomilionowych kampanii reklamowych ani ambasadorów z pierwszych stron gazet, by natychmiast wywołać ogromne zainteresowanie. Wystarczy, że producent wsłucha się w głosy społeczności i poprawi dokładnie te elementy, na które narzekano od dekad. Japońskie Casio postanowiło wreszcie wziąć na warsztat swój absolutny fundament – klasycznego, nostalgicznego cyfrowca o charakterystycznej, oktagonalnej kopercie – i stworzyć wersję, która materiałowo nie ustępuje zegarkom z najwyższej półki.
Kultowy cyfrowiec Casio w wersji, na którą fani czekali od lat

Model Casio Vintage A1000SP-7 trafia właśnie do sprzedaży i na pierwszy rzut oka wygląda jak urzeczywistnienie marzeń każdego miłośnika retro. Konstruktorzy porzucili tanie tworzywa, wstawili luksusowe szkło i dopracowali każdy wykończeniowy detal. Pojawia się jednak pytanie: czy w czasach, gdy nasze nadgarstki zdominowały smartwatche powiadamiające nas o każdym polubieniu w sieci, wciąż jest miejsce na stalowego cyfrowca bez ani jednej „inteligentnej” funkcji?

Koniec z plastikową imitacją. Stal i szafir wchodzą do gry

Żeby zrozumieć, dlaczego premiera A1000SP-7 wywołuje tak duże emocje, trzeba cofnąć się o kilka lat. Kultowe modele Casio, takie jak legendarne A158 czy A168, przez lata zdobyły status ikony popkultury. Miały niesamowity klimat lat 80. i 90., były tanie i po prostu niezniszczalne pod kątem działania mechanizmu. Miały jednak dwie powszechnie znane wady. Po pierwsze, ich koperty wykonywano z żywicy (tworzywa sztucznego) pokrytej cienką powłoką imitującą chrom, która po miesiącach intensywnego noszenia potrafiła odpryskiwać na krawędziach. Po drugie, tarcze chroniło podatne na najmniejsze zarysowania szkiełko akrylowe.

W nowym Casio Vintage A1000SP-7 te problemy po prostu przestają istnieć. Japończycy postawili na bezkompromisowy, pełny metal. Koperta została wyfrezowana ze stali nierdzewnej, płynnie łącząc matowe, precyzyjnie szczotkowane płaszczyzny z lustrzanie polerowanymi krawędziami. Zamiast plastikowej szybki z przodu zastosowano twarde szkło szafirowe – absolutny złoty standard w świecie tradycyjnego zegarmistrzostwa, który dotychczas zarezerwowany był niemal wyłącznie dla modeli kosztujących po kilka tysięcy złotych. Szafir jest praktycznie niemożliwy do zarysowania w codziennym użytkowaniu, co daje gwarancję, że zegarek zachowa swój salonowy blask przez długie lata.

Do koperty dołączono solidną, stalową bransoletę o pełnych ogniwach, zamykaną wygodnym, trójczęściowym zapięciem typu one-touch. Zegarek waży teraz wyczuwalne na nadgarstku 101 gramów, dając przyjemne poczucie obcowania z czymś porządnym, a nie lekką zabawką. Z kolei smukły profil – zaledwie 7,3 mm grubości przy wymiarach koperty 39,6 na 38 mm – sprawia, że konstrukcja gładko chowa się pod mankietem koszuli czy rękawem ulubionej bluzy. To rozmiar idealnie uniwersalny, który tak samo dobrze zaprezentuje się na męskim, jak i na smukłym, damskim nadgarstku.

Tarcza, która gra ze światłem

Sam wybór materiałów to jednak dopiero połowa sukcesu. Prawdziwy majstersztyk kryje się bezpośrednio pod szafirowym szkłem. Casio zaprojektowało mosiężną tarczę wykończoną eleganckim szlifem słonecznym, który spektakularnie załamuje światło. Żeby było jeszcze ciekawiej, od wewnętrznej strony szkła zastosowano powłokę z trójwymiarowym, paskowanym wzorem nanoszoną metodą próżniową.

Przekłada się to niesamowity, hipnotyzujący efekt. W zależności od kąta padania światła czy otoczenia, w jakim się znajdujemy, tarcza subtelnie zmienia swoją fakturę i odcień. Raz wydaje się minimalistycznie srebrna i stonowana, by za chwilę, w pełnym słońcu, rozbłysnąć głębokimi, trójwymiarowymi refleksami. To wykończenie, które sprawia, że ma się ochotę zerkać na zegarek znacznie częściej, niż wymaga tego zwykłe sprawdzenie godziny.

Żadnych aplikacji, krokomierzy i ciągłego ładowania

I w tym miejscu docieramy do kwestii, która dla jednych będzie największą zaletą nowego Casio, a dla innych ogromnym rozczarowaniem. W środku A1000SP-7 nie znajdziemy modułu Bluetooth, pulsometru, czujnika GPS ani powiadomień ze smartfona. Producent z premedytacją zignorował pogoń za technologiami smart, stawiając na absolutny, analogowo-cyfrowy puryzm.

Moduł oferuje zestaw wyłącznie najbardziej klasycznych i sprawdzonych funkcji:

  • Precyzyjny stoper mierzący czas z dokładnością do 1/100 sekundy,
  • Pojedynczy alarm dzienny oraz opcjonalny sygnał dźwiękowy co pełną godzinę,
  • Automatyczny kalendarz uwzględniający długości miesięcy oraz tryb wyświetlania czasu w formacie 12- lub 24-godzinnym,
  • Jasne, białe podświetlenie LED Super Illuminator, które za naciśnięciem przycisku idealnie rozświetla cały wyświetlacz po zmroku.

Brak skomplikowanych procesorów i łączności bezprzewodowej ma jedną potężną zaletę: święty spokój. Zamiast szukać ładowarki co dwa dni, zegarek zasilany jest standardową, łatwo dostępną baterią guzikową CR1616, która według oficjalnych specyfikacji Casio zapewnia około 3 lat bezobsługowej pracy. Do tego dochodzi podstawowa wodoszczelność chroniąca przed codziennymi zachlapaniami przy myciu rąk czy w czasie deszczu. To sprzęt typu „załóż i zapomnij” – zawsze gotowy do działania, niezależnie od tego, czy leżał w szufladzie przez tydzień, czy towarzyszy nam w intensywnej podróży.

Cena jednak też poszła w górę

Casio Vintage A1000SP-7 trafił już na półki sklepowe na rynkach azjatyckich oraz w Europie, gdzie jego oficjalna cena została ustalona na 199 euro (co po przeliczeniu daje kwotę w granicach 850 złotych). Zegarek pakowany jest w eleganckie, dedykowane pudełko, co dodatkowo podkreśla jego pozycję w katalogu marki. To zauważalnie więcej niż kosztują podstawowe, plastikowe cyfrowce z oferty Japończyków. Dopłata nie wynika jednak z czystego marketingu, lecz z twardych argumentów: koperty i bransolety ze stali nierdzewnej, szafirowego szkła oraz unikalnego wykończenia tarczy.

Czy warto tyle zapłacić? Casio na pewno stworzyło model, który idealnie trafia w potrzeby osób zrezygnowanych powtarzalnym wyglądem nowoczesnych smartwatchy. Dla kogoś, kto szuka stylowego, trwałego i ponadczasowego dodatku w klimacie vintage – wykonanego z materiałów, które przetrwają próby czasu – A1000SP-7 może okazać się absolutnym strzałem w dziesiątkę.

Źródło: Casio

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.