Plus w ciągu miesiąca uruchomił 85 nowych stacji bazowych i zmodernizował kolejnych 75. Prace prowadzono od 3 lipca do 4 sierpnia 2026 roku, więc mówimy o 160 obiektach w nieco ponad cztery tygodnie. Dla przeciętnego użytkownika liczby dotyczące infrastruktury brzmią dość technicznie, ale za nimi kryje się coś bardzo konkretnego – większa szansa, że internet będzie działał tam, gdzie naprawdę chcemy go używać.
85 nowych stacji pokazuje, gdzie dziś naprawdę potrzebujemy internetu
Na liście nowych lokalizacji znajdziemy oczywiście miasta, ale sporą część stanowią mniejsze miejscowości. Nowe stacje uruchomiono między innymi w Kazimierzu Dolnym, Warce, Gostyninie, Rawiczu i Szczucinie, ale również w takich miejscach jak Gęś, Silna, Wach, Kulno, Swaty czy Rakowo Piskie.
W centrum Warszawy czy Krakowa trudno dziś kogokolwiek zaskoczyć dostępem do szybkiej sieci komórkowej. Znacznie ciekawiej robi się wtedy, gdy infrastruktura trafia tam, gdzie do niedawna mobilny internet potrafił mieć bardzo nierówny humor. To ważne nie tylko dla osób mieszkających poza dużymi aglomeracjami. Korzystamy z sieci podczas podróży, weekendowych wyjazdów, pracy zdalnej, korzystania z nawigacji czy zwyczajnego oglądania czegoś na telefonie w miejscu, w którym akurat nie ma Wi-Fi.
Internet mobilny dawno temu przestał pełnić rolę dodatku do domowego łącza. Dla części gospodarstw domowych jest podstawowym sposobem korzystania z sieci. Im dalej od największych miast, tym bardziej liczy się więc zwyczajna dostępność infrastruktury.
Czasem więcej daje modernizacja niż kolejna kropka na mapie
Obok nowych stacji Plus zmodernizował w tym samym czasie 75 istniejących obiektów. Prace objęły między innymi Kraków, Tarnów, Poznań, Częstochowę, Kielce, Tczew, Ełk, Mikołów oraz Tomaszów Mazowiecki. W Toruniu zmodernizowano trzy stacje.
Takie inwestycje są mniej spektakularne wizualnie. Nie pojawia się nowa lokalizacja na mapie, za to zmienia się pojemność sieci, jakość połączenia i komfort korzystania z internetu w miejscu, w którym użytkowników jest już sporo.
Coraz częściej widzę tu problem, o którym mówi się znacznie rzadziej niż o samym zasięgu. Telefon może pokazywać pełne kreski i 5G, a mimo tego transmisja danych zaczyna zwalniać, gdy sieć jest mocno obciążona. Szczególnie łatwo zauważyć to podczas dużych wydarzeń, w zatłoczonych miejscach albo w godzinach, kiedy wiele osób korzysta jednocześnie z tego samego fragmentu infrastruktury.
Dlatego rozbudowa istniejących stacji ma sens nawet tam, gdzie na pierwszy rzut oka wszystko już działa. Liczba urządzeń podłączonych do sieci stale rośnie, a nasze wymagania wobec internetu raczej nie zamierzają maleć.

28 milionów osób w zasięgu, ale Polska jest większa niż jej miasta
Według danych operatora z sieci 5G Plusa może obecnie korzystać prawie 28 milionów mieszkańców Polski. To blisko 75% populacji. Pod względem powierzchni zasięg obejmuje natomiast niemal 36% kraju.
Te dwie liczby dobrze pokazują, dlaczego dalsza rozbudowa może być znacznie bardziej wymagająca niż początkowy etap wdrażania 5G. Większość Polaków mieszka na stosunkowo niewielkiej części terytorium. Obsłużenie kolejnych milionów mieszkańców wielkich miast jest więc czymś innym niż zapewnienie stabilnego internetu na rozległych, słabiej zaludnionych obszarach.
A przecież z punktu widzenia użytkownika właśnie tam kończą się efektowne statystyki. Jadąc przez Polskę, raczej nie zastanawiamy się, jaki procent populacji obejmuje dana sieć. Chcemy, żeby mapa się załadowała, muzyka nie przerywała, a hotspot w laptopie pozwolił skończyć pracę.
Wyścig o 5G zaczyna wyglądać inaczej niż kilka lat temu
Początki 5G były pełne wielkich liczb. Operatorzy chwalili się prędkościami, producenci smartfonów oznaczeniami na pudełkach, a użytkownicy sprawdzali w aplikacjach, ile megabitów udało się wycisnąć z nowego telefonu.
Dziś technologia wchodzi w znacznie bardziej praktyczny etap. Liczy się gęstość sieci, jej pojemność, stabilność i dostępność poza najbardziej oczywistymi punktami na mapie. 85 nowych stacji w jednym miesiącu pokazuje, że Plus mocno pracuje właśnie nad tym fragmentem układanki. Do tego dochodzi 75 modernizacji, które powinny poprawiać sytuację tam, gdzie infrastruktura już istnieje.
I chyba właśnie tak wygląda moment, w którym nowa technologia dojrzewa. Przestajemy się ekscytować samą obecnością oznaczenia 5G na ekranie telefonu. Zaczynamy oczekiwać, że po prostu będzie działać – również wtedy, gdy wyjedziemy daleko poza centrum dużego miasta.
