POCO znowu podnosi poprzeczkę w budżetowej półce. Ten model zostanie z Tobą na lata

Sprawa z tanimi smartfonami od dawna wyglądała dość przewidywalnie i, powiedzmy sobie szczerze, nieco frustrująco. Kupowało się budżetowca z niezłym akumulatorem, zadowalającym ekranem, a po dwóch czy trzech latach producent po prostu o nim zapominał, zostawiając użytkownika ze starym systemem i dziurami w zabezpieczeniach. Do tego dochodziły plastikowe, świecące obudowy, które po kilku tygodniach noszenia w kieszeni wyglądały, jakby przeżyły wojnę. Tymczasem oficjalna premiera modelu POCO M8x 5G pokazuje, że ktoś tu wreszcie poszedł po rozum do głowy.
POCO znowu podnosi poprzeczkę w budżetowej półce. Ten model zostanie z Tobą na lata

Xiaomi i jego submarka znów chcą zdominować segment budżetowy i to w sposób, który bardzo mi się podoba. Choć specyfikacja wypada jak na tę półkę zaskakująco dobrze, to prawidłowymi gwiazdami programu stają się tutaj projekt oraz długość wsparcia.

Ten smartfon wygląda obłędnie

Pierwsze, co rzuca się w oczy na oficjalnych grafikach, to bez wątpienia wersja kolorystyczna z zielonymi pleckami imitującymi skórę, zestawiona ze złotą ramką wokół aparatów. Taki zabieg w smartfonie za kilkaset złotych wygląda wręcz bezczelnie dobrze i daje poczucie, że mamy do czynienia ze sprzętem z o wiele wyższej półki. To mi się bardzo podoba, bo nawet bez wielkiego budżetu można mieć naprawdę piękny sprzęt. Oczywiście ważniejsza jest jednak specyfikacja.

Ta plasuje POCO M8x 5G  jako całkiem mocnego budżetowca. Producent poszedł na pewne kompromisy, stąd chociażby sporej wielkości, 6,9-calowy wyświetlacz LCD zamiast AMOLEDA. Rozdzielczość to z kolei HD+, ale na plus zasługuje wsparci dla płynnego odświeżania 120 Hz. Do tego mamy ochronę, którą zapewnia szkło Gorilla Glass 7i.

Serce urządzenia stanowi procesor Qualcomm Snapdragon 4 Gen 5, wspierany przez 4 GB lub 6 GB pamięci RAM oraz 128 GB pamięci wewnętrznej, z opcją rozbudowy kartą microSD, co ostatnio zdarza się już coraz częściej. Zaplecze fotograficzne to z kolei klasyka gatunku w tym budżecie: obiektyw główny 50 Mpix z jasną przysłoną f/1.8 oraz przednie oczko 8 Mpix do wideorozmów. Szału nie ma, ale całkiem przyzwoite zdjęcia da się zrobić. Do tego dostajemy głośniki stereo, klasyczne gniazdo audio 3,5 mm, port podczerwieni, czytnik linii papilarnych na bocznej krawędzi oraz obudowę ze sporym certyfikatem szczelności IP64.

Absolutnym punktem programu jest tu jednak bateria. Ogniwo o pojemności aż 7900 mAh pozwala zapomnieć o ładowarce nawet na trzy dni normalnego użytkowania. A gdy w końcu zajdzie taka potrzeba, uzupełnimy energię z mocą 45 W. Co ciekawe, telefon ma też funkcję ładowania zwrotnego (22,5 W), więc może posłużyć za potężny powerbank dla naszych słuchawek czy drugiego telefonu.

Cztery wersje Androida i 6 lat spokoju

Sama specyfikacja w tanim urządzeniu potrafi jednak szybko stracić na znaczeniu, jeśli zawiedzie oprogramowanie. Właśnie dlatego deklaracja producenta robi tutaj największe wrażenie. POCO M8x 5G debiutuje z Androidem 16 i nakładką HyperOS 3 na pokładzie, a marka oficjalnie obiecuje aż cztery duże aktualizacje systemu (aż do Androida 20) oraz pełne 6 lat poprawek bezpieczeństwa – czyli wsparcie gwarantowane aż do 2032 roku.

Na razie smartfon zadebiutował w Indiach w cenie około 810 zł (20 999 rupii za wersję 4/128 GB) oraz 887 zł (22 999 rupii za wariant 6/128 GB). To obecnie całkiem normalne kwoty, jak za taką specyfikację. I chociaż trzeba pamiętać o kompromisach, jak rozdzielczość panelu ograniczona do HD+ czy wolniejszy typ pamięci w najtańszym wariancie, to schodzą one trochę na dalszy plan.

Nawet jeśli sytuacja z długością wsparcia wciąż się polepsza, to głównie w segmencie premium. Budżetowce są z kolei traktowane po macoszemu i zwykle dostają trzy lata aktualizacji. A patrząc na to ze strony zwykłego użytkownika, to bardzo krótko. Telefony z tej półki kupują osoby, które albo mają mały budżet, albo zwyczajnie nie potrzebują więcej. W obu tych przypadkach klient nie chce zmieniać sprzętu za trzy lata i najczęściej zresztą tego nie robi, korzystając przez lata z urządzenia, które jest coraz mniej bezpieczne. Mam więc nadzieję, że ten nowy POCO to początek większych zmian i wkrótce Xiaomi będzie oferowało podobne wsparcie we wszystkich swoich smartfonach, nie tylko tych najdroższych.

Źródło: Flipkart

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.