Chodzi o wiadomości RCS, czyli nowoczesny standard, który miał raz na zawsze uśmiercić poczciwe SMS-y i MMS-y. Niestety, o ile wzmianka o zmianach w RCS w Orange mogła przyciągnąć uwagę posiadaczy iPhone’ów, to od razu zaznaczam – to jeszcze nie to. Nowości dotyczą czegoś zupełnie innego, a mianowicie sposobu zarządzania tą technologią za kulisami.
Koniec polegania na serwerach Google. Operator sam staje przy sterach
Dotychczas sytuacja wyglądała tak, że Orange wprawdzie udostępniało obsługę standardu RCS swoim klientom, ale cała technologia opierała się na infrastrukturze dostarczanej bezpośrednio przez Google. Pomarańczowy operator był w zasadzie tylko pośrednikiem, a usługa działała na serwerach amerykańskiego giganta, który zresztą jest największym orędownikiem RCS-ów. Teraz następuje kluczowa zmiana roli: Orange przestaje być biernym obserwatorem i oficjalnie staje się bezpośrednim dostawcą usługi RCS dla klienta końcowego.
Po co to wszystko? Celem tych technicznych przenosin jest przede wszystkim zapewnienie większej stabilności połączeń, lepszego szyfrowania oraz usprawnienie przesyłania plików w wysokiej rozdzielczości, czy chociażby płynniejszego działania wskaźników pisania na żywo. Przejęcie kontroli nad technologią ma po prostu wyeliminować irytujące zatory, które czasem zdarzały się przy korzystaniu z rozwiązań zewnętrznych. Innymi słowy, dla klientów sieci będzie po prostu lepiej.
Proces ruszy od 5 października 2026 roku i ze względów technicznych będzie wdrażany stopniowo aż do 30 czerwca 2027 roku. Dobre wieści są takie, że dla zwykłego użytkownika cała ta operacja odbędzie się praktycznie bezobsługowo. Nie musimy instalować żadnych nowych aplikacji, pobierać dodatkowych łatek ani przestawiać czegokolwiek w telefonie. Jeśli funkcja czatu była u Was aktywna, po prostu będzie działać dalej, tylko z nieco innym zapleczem technicznym.

Żadnych nowych opłat, ale formalnościom musi stać się zadość
Kwestia opłat również pozostaje dokładnie taka sama jak do tej pory, co zapewne uspokoi wiele osób. Wysyłanie zdjęć, filmów i wiadomości przez RCS z wykorzystaniem domowego Wi-Fi nie kosztuje absolutnie nic. Z kolei przy korzystaniu z sieci komórkowej transfer rozlicza się po prostu z posiadanego pakietu danych. Korzystanie z funkcji nadal wymaga jedynie aktywnej opcji w ustawieniach telefonu oraz połączenia z siecią po obu stronach konwersacji.
Ponieważ zmiana roli operatora wymaga korekty w cennikach i dokumentach umownych, Orange musiało formalnie poinformować o nowościach wszystkich abonentów. Pismo zawiera oczywiście standardową klauzulę o możliwości rozwiązania umowy, jeśli ktoś na proponowane zapisy się nie zgadza. Warto jednak pamiętać o jednym istotnym szczególe. Ponieważ zmiana polega wyłącznie na dodaniu usługi i nie niesie za sobą żadnych negatywnych konsekwencji ani ukrytych kosztów, przedwczesne zerwanie umowy na czas określony da operatorowi prawo do żądania odszkodowania.
Tak czy inaczej, dobrze wiedzieć, że pomarańczowy operator porządkuje technologię, z której korzystają jego klienci. Zamiast liczyć na cudowne, nagłe przeskoki technologiczne, dostajemy cichą poprawę infrastruktury w tle. I choć fajnie byłoby zobaczyć w końcu pełną, bezproblemową integrację na wszystkich platformach, to stabilniejsze przesyłanie zdjęć i brak zacięć w codziennych wiadomościach i tak są małym krokiem w dobrym kierunku.
Źródło: Orange
