Sidephone udowadnia, że cyfrowy detoks nie musi być nudny. Jeden telefon, wiele różnych opcji

Urządzenia, które mają przeciwdziałać nasze rozpraszanie się stały się trochę definicją słowa „nuda”. Większość producentów walczących z cyfrowym uzależnieniem stawia na bezwzględne obcinanie funkcjonalności, serwując nam minimalistyczne prostokąty z ekranami e-ink lub tradycyjne telefony z klapką. Twórcy projektu Sidephone SP-01 postanowili podejść do tematu od zupełnie innej, niezwykle kreatywnej strony.
Sidephone udowadnia, że cyfrowy detoks nie musi być nudny. Jeden telefon, wiele różnych opcji

Zamiast ograniczać wyłącznie oprogramowanie, postawili na modułową modyfikację sprzętu, tworząc urządzenie, które przyciągnie nie tylko osoby szukające wytchnienia od powiadomień, ale i każdego pasjonata nietypowych gadżetów.

Magnetyczne kafelki i powrót do tradycji

Górną część przedniego panelu Sidephone’a zajmuje nieduży, 2,8-calowy ekran dotykowy. Prawdziwa magia dzieje się jednak na dole, gdzie wygospodarowano przestrzeń na wymienne, magnetyczne moduły. Użytkownik może w zaledwie sekundę zmienić fizyczny interfejs telefonu, dopasowując go do swoich aktualnych potrzeb:

  • Klawiatura T9, czyli klasyczny układ znany z tradycyjnych telefonów komórkowych, idealny do szybkiego wybierania numerów, a kiedy zyskacie trochę wprawy, to na tym też całkiem fajnie się pisze.
  • Moduł QWERTY – miniaturowa klawiatura tekstowa (z dwoma znakami na klawisz), stworzona z myślą o osobach intensywnie piszących wiadomości.
  • Kontroler do gier to coś dla fanów prostych, retro produkcji z D-padem i przyciskami akcji.
  • Pokrętło w stylu iPoda – ten ciekawy moduł został zainspirowany kultowym click-wheel, ułatwiający nawigację i sterowanie mediami.

Telefon bazuje na otwartej platformie Android, ale próżno tu szukać usług Google czy oficjalnego sklepu Play. Urządzenie wyjęte z pudełka oferuje zaledwie dziewięć podstawowych aplikacji (do dzwonienia, SMS-owania czy podglądu zdjęć z 13-megapikselowego aparatu). Pozostałe potrzebne narzędzia – takie jak mapy, WhatsApp, kalendarz, dyktafon czy szyfrowana poczta Proton – instaluje się w prosty sposób poprzez skanowanie dedykowanych kodów QR ze strony producenta.

Ograniczenia jako największa zaleta

Choć zestaw dostępnych aplikacji jest całkiem spory, to właśnie fizyczne ograniczenia stanowią o sile Sidephone’a. Mały ekran oraz konieczność ręcznego wgrywania plików sprawiają, że bezmyślne przewijanie TikToka czy wielogodzinne maratony na YouTube stają się na tym urządzeniu po prostu zbyt uciążliwe. Podobnie wygląda kwestia grania – modułowy kontroler świetnie sprawdzi się przy prostych tytułach, ale konfiguracja emulatorów wymaga na tyle dużo zachodu, że telefon skutecznie zniechęca do marnowania przy nim długich godzin.

Do tego dochodzi kwestia zasilania. Skromne podzespoły i nieduży wyświetlacz sprawiają, że wbudowany akumulator o pojemności 2000 mAh bez problemu zapewnia kilka dni pracy na jednym ładowaniu. Oczywiście konstrukcja nie jest pozbawiona wad – przydałby się tu lepszy aparat fotograficzny, tradycyjne złącze słuchawkowe 3,5 mm (to akurat największy minus w moich oczach) czy slot na kartę microSD na własną kolekcję podcastów i muzyki.

Urządzenie zostało wycenione na 299 dolarów w zestawie ze standardową klawiaturą T9. Każdy dodatkowy moduł magnetyczny to wydatek rzędu 29 dolarów. Nie są to aż takie małe pieniądze, ale jeśli ktoś chce najprostszy, klasyczny telefon, to ten zdecydowanie nie jest dla niego. Nie da się też nie zauważyć, że twórcy poszli tutaj w całkiem ciekawą stronę. Zwykle dumbphone ma być jak najbardziej skromny, by nie chciało nam się za długo trzymać w rękach. Ten taki nie jest, przyciąga uwagę, ma mnóstwo funkcjonalności, a jednocześnie są one rozsądnie ograniczone – nie ma tu po prostu największych pożeraczy czasy.

I być może to jest właśnie najlepsze wyjście. Cyfrowy detoks brzmi w teorii świetnie, ale marne szanse, by ktokolwiek wytrzymał długo w ten sposób – prędzej czy później wracamy i chcemy odbić sobie czas, który spędziliśmy z dala od smartfona. Tutaj nie mamy całkowitego odcięcia, tylko złoty środek.

Źródło: Sidephone

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.