Redmi postanowiło przełamać tę przewidywalną nudę w najbardziej bezpretensjonalny sposób, jaki można sobie wyobrazić. Premiera modelu Redmi K100 Pro ujawniła wprawdzie urządzenie o specyfikacji, która po prostu jest bardzo dobra, ale to wcale nie suche parametry z tabeli sprawią, że zapamiętamy ten telefon na dłużej. Chodzi o jego szklaną obudowę, która po zmroku zamienia się w interaktywny, mieniący się w ciemnościach szkicownik.
Czysta frajda z fotoluminescencji
Projektanci nazwali to unikalne wykończenie Glowing Firefly i trzeba przyznać, że ta nazwa ma w sobie sporo uroku. Zamiast upychać pod szkłem kolejne skomplikowane wyświetlacze, dodawać prądożerne diody LED czy tworzyć skomplikowane układy scalone, inżynierowie sięgnęli po sprawdzoną, znaną od dziesięcioleci chemię. Między matowym, hartowanym szkłem a warstwą zielonego tuszu ukryto fotoluminescencyjny materiał. W ciągu dnia obudowa wygląda absolutnie klasycznie i powściągliwie – to po prostu elegancki, matowy smartfon, który nie zdradza swoich sekretów. Wystarczy jednak skierować na niego latarkę z innego telefonu, prosty wskaźnik laserowy czy dedykowane piórko świetlne, by na obudowie wyczarować własny, świecący wzór, odręczną notatkę czy zabawny rysunek.

Najciekawsze w tym pomysłowym zabiegu jest to, że całe to rysowanie światłem nie ma absolutnie żadnego wpływu na poziom naładowania baterii. Chociaż Xiaomi umieszcza w swoich modelach coraz większe ogniwa, to wciąż nie są one nieograniczone, więc tym bardziej takie podejście mi się podoba. Obudowa pochłania energię dokładnie w tych miejscach, przez które przeszła smuga światła, a następnie powoli oddaje ją w postaci miękkiego, zielonkawego blasku. Twój podpis, szybka grafika czy wzór widnieją na pleckach przez kilkanaście minut, po czym płynnie roztapiają się w ciemności, niczym kredowy rysunek na chodniku po letnim deszczu. Otrzymujemy czystą, gładką przestrzeń gotową na kolejne pomysły następnego dnia.
Podobne eksperymenty ze światłem mogliśmy już widzieć chociażby w limitowanej edycji Nothing Phone (2a) Plus Community Edition, gdzie świecące elementy zdobiły eksponowane wnętrze obudowy. Tam jednak o kształcie i ułożeniu światła decydowali wyłącznie projektanci pracujący w fabryce. Redmi poszło o krok dalej i po prostu oddało kreatywne decyzje w ręce samego użytkownika. Ta różnica okazuje się znacznie ważniejsza niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Zamiast być biernym odbiorcą czyjejś wizji estetycznej, sam stajesz się autorem wyglądu swojego telefonu, zmieniając go w zależności od nastroju czy okazji.
Oczywiście, to nadal jedynie „bajer”, który nie ma żadnego wpływu na działanie smartfona. Dla mnie jednak to pewien powiew świeżości i dowód, że producenci nadal potrafią bawić się projektem smartfona, nawet jeśli wprowadzane przez nich dodatki to tylko takie ciekawostki, o których zapewne zapomnimy po kilku dniach i po założeniu etui.
Pod świecącym szkicownikiem kryje się bezkompromisowy potwór
Żeby jednak nikt nie pomyślał, że ta świecąca powłoka to jedynie tania sztuczka mająca odwrócić uwagę od kiepskich podzespołów – wnętrze urządzenia nie zawodzi. Pod małą, artystyczną zabawką kryje się bezkompromisowa, wydajnościowa bestia. Smartfon napędzany jest przez najnowszy procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5 V Series, oferuje absolutnie obłędny ekran OLED o częstotliwości odświeżania sięgającej 185 Hz oraz główny aparat o rozdzielczości 200 megapikseli. To specyfikacja, która bez trudu pozwoli na płynną rozgrywkę w najbardziej wymagających tytułach mobilnych przez najbliższe lata.

Do tego dochodzi gigantyczny akumulator o pojemności aż 8580 mAh, połączony z błyskawicznym ładowaniem o mocy 100 W oraz rozbudowany układ chłodzenia zaprojektowany pod kątem długich sesji gamingowych. Redmi K100 Pro bez problemu dotrzymuje kroku dowolnemu flagowcowi dostępnemu obecnie na rynku. Fajnie jednak widzieć, że gigant z Chin potrafił połączyć surową, bezwzględną moc obliczeniową z czymś tak lekkim i sympatycznym.
Umówmy się, dzisiaj rzadko kto pamięta smartfon po specyfikacji, ale gdy w grę wchodzą takie nietuzinkowe rozwiązania projektowe? Urządzenie łatwiej zapada w pamięć, nawet gdy ktoś w ogóle nie interesuje się technologią.
Źródło: Xiaomi
