Wystarczyła jedna zmiana, by zwykły głośnik stał się hitem na lata. Oto Hama Tube X

Przyzwyczailiśmy się już, że większość drobnej elektroniki mniej więcej po dwóch latach zmienia się elektrośmieci, głównie z powodu zużytego akumulatora. Na szczęście podejście do projektowania sprzętu audio powoli zaczyna się zmieniać. Zamiast czekać na unijne wymogi, które od lutego 2027 roku wymuszą na producentach stosowanie łatwo wymiennych baterii w urządzeniach mobilnych, marka Hama zmienia swoje portfolio już dziś. Do sprzedaży trafia mobilny głośnik bezprzewodowy Hama Tube X – niedrogie, niezwykle poręczne urządzenie, w którym zużyty akumulator wymienimy samodzielnie w kilka sekund, podważając zwykłą klapkę.
Wystarczyła jedna zmiana, by zwykły głośnik stał się hitem na lata. Oto Hama Tube X

Tu warto dodać, że to nie pierwsze takie urządzenie w ofercie firmy, bo już wcześniej producent dał nam słuchawki z identycznym udogodnieniem, co już w ogóle było niespotykane. W dodatku, zrównoważona elektronika wcale nie musi być droga, bo model wyceniono na zaledwie 89 złotych, co czyni go wyjątkowo przystępną propozycją do codziennego użytku i to przez wiele lat.

Maluch, ale z potencjałem

Hama Tube X stworzono z myślą o maksymalnej mobilności i widać to w konstrukcji, która przyjmuje podłużny, walcowaty kształt o wymiarach 13,5 cm wysokości oraz 6 cm szerokości i głębokości, ważąc przy tym skromne 226 gramów. Prawie całą czarną obudowę pokryto przyjemnym w dotyku siateczkowym materiałem. Takie gabaryty sprawiają, że urządzenie bez problemu zmieści się w dłoni, plecaku czy nawet większej kieszeni spodni, a dołączony smyczkowy uchwyt pozwala łatwo zawiesić je na gałęzi podczas pikniku albo przy plecaku, gdy idziemy sobie na wycieczkę.

Projektanci zadbali też o czystą praktyczność, która w przypadku nastawionych na mobilność modeli jest nieodzowna. Na dolnej krawędzi obudowy umieszczono intuicyjny panel z przyciskami fizycznymi do sterowania muzyką (włączanie/wyłączanie, przełączanie utworów, pauza oraz regulacja głośności), z kolei na korpusie znajdziemy port USB-C do ładowania, by uzupełnić baterię.

Ta zresztą nie skończy się tak szybko, bo litowo-jonowy akumulator o pojemności 1300 mAh, który na jednym ładowaniu pozwala na około 12 godzin ciągłego odtwarzania muzyki. Z kolei pełne uzupełnienie energii poprzez gniazdo USB-C zajmuje około 3 godzin, a o aktualnym stanie naładowania informują dyskretne diody LED.

A skoro już przy tym jesteśmy, to producent zadbał, by wymiana ogniwa nie stanowiła dla nikogo żadnych problemów. Wystarczy delikatnie podważyć obudowę i wymienić zużytą baterię na nową, zupełnie jak w starych telefonach. W ten prosty sposób żywotność sprzętu wydłuża się wielokrotnie i po tych kilku latach nie trzeba kupować nowego urządzenia czy szukać serwisu. Miejmy tylko nadzieję, że zakup baterii nie będzie później droższy od samego głośnika, bo to bardzo mijałoby się z celem.

Stabilne połączenie, tryb stereo i powrót gniazda Jack 3,5 mm

Hama Tube X łączy się z telefonem, tabletem czy laptopem za pomocą nowoczesnego modułu Bluetooth 5.3, gwarantującego stabilne połączenie i bezproblemowy zasięg do 10 metrów. Wbudowany przetwornik generuje moc 3,5 W, co w zupełności wystarczy do nagłośnienia małego pokoju, stworzenia tła do pracy czy umilenia sobie czasu przy ulubionym podcaście. Nie jest to co prawda urządzenie, które sprawdzi się na wielkiej imprezie czy w bardzo głośnym otoczeniu, ale do zwykłego, codziennego użytku sprawdzi się idealnie.

Jeśli jednak potrzebujemy mocniejszego brzmienia, sprzęt oferuje funkcję parowania – wystarczy połączyć ze sobą dwa głośniki Tube X, by natychmiast podwoić moc i uzyskać przyjemny dla ucha efekt stereo. Ogromną zaletą jest też obecność klasycznego wejścia Jack 3,5 mm, dzięki czemu w razie braku energii w baterii możemy po prostu podłączyć urządzenie kablem do komputera. Do dyspozycji oddano również wbudowany mikrofon, który zamienia głośnik w zestaw głośnomówiący do prowadzenia rozmów telefonicznych, gdyby ktoś nagle zadzwonił podczas sprzątania albo chillowania na działce.

Jak za cenę 89 złotych otrzymujemy tu naprawdę dużo, ale to dopiero fakt, że można tu wymienić baterię samodzielnie sprawia, że warto rozważyć jego zakup. Bo tanich bezprzewodowych gadżetów tego typu znajdziemy na rynku sporo, jednak większość z nich wciąż kończy swój żywot wraz z akumulatorem.

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.