Zero niebieskiego światła przy łóżku. Zegarek Habity pokazuje, że e-papier idealnie pasuje do sypialni

Smartfon w sypialni to prawdziwa zaraza. Jeśli jest obok, sięgamy po niego, by łatwiej zasnąć, co oczywiście prowadzi tylko do gorszych problemów ze snem. Nawet coś tak prostego, jak nastawienie budzika, drażni nasze oczy niebieskim światłem i prowokuje do „szybkiego” zerknięcia na powiadomienia. Sporo osób w końcu zdaje sobie z tego sprawę, świadomie szukając jakichś alternatyw. To w sumie ironiczne, bo wcześniej nasze szafki nocne opustoszały, bo pojawiły się smartfony, a teraz znów zaczynają się zapełniać, bo chcemy wywalić telefony z sypialni.
Zero niebieskiego światła przy łóżku. Zegarek Habity pokazuje, że e-papier idealnie pasuje do sypialni

Jednym z takich gadżetów, który idealnie się do tego nadaje, jest stacjonarny budzik Habity. To minimalistyczne urządzenie, zaprojektowane w Kopenhadze, łudząco przypomina klasyczne budziki z minionych lat, ale w swoim wnętrzu kryje nowoczesną technologię przyjazną dla zdrowego snu

Habity Design stawia na E-Ink

Tak, głównym punktem tego urządzenia jest 3,7-calowy wyświetlacz E-Ink, dokładnie taki sam, jak w najpopularniejszych czytnikach e-książek. E-papier charakteryzuje się perfekcyjną czytelnością pod dowolnym kątem i zużywa energię tylko wtedy, gdy cyfry na tarczy zmieniają swój układ. Urządzenie nie emituje własnej łuny w ciemności, a delikatne podświetlenie uruchamia się dopiero po dotknięciu obudowy, eliminując szkodliwe światło niebieskie blokujące wydzielanie melatoniny.

Co niezwykle istotne, Habity działa całkowicie offline. Dziwnie to trochę brzmi w kontekście wyświetlania czasu, bo przecież do tego nie potrzeba łączności z siecią. Warto jednak wiedzieć, że ten zegarek nie tylko pokazuje czas, bo również emituje uspokajające dźwięki. Na szczęście cała ich wbudowana biblioteka – od szumu deszczu, oceanu i trzaskającego ogniska, po szum miejskich ulic czy pracującej zmywarki – znajduje się w pamięci wewnętrznej. Nie musimy pobierać aplikacji, zakładać konta ani płacić abonamentu.

Sprzęt wyposażono także w funkcję delikatnego budzenia dźwiękiem, stymulację wschodu słońca (stopniowe rozjaśnianie pokoju przed budzikiem) oraz możliwość bezprzewodowej synchronizacji czasu i integracji z inteligentnym oświetleniem (np. Philips Hue).

Projektanci świadomie zrezygnowali z jakichkolwiek funkcji śledzenia i oceniania jakości snu, bo to robią już smartwatche i opaski, które większość z nas ma już na swoich nadgarstkach. Zresztą, wysoce pragmatyczne podejście duńskiego zespołu zakłada, że zamiana wypoczynku w kolejną dyscyplinę punktową w aplikacji wywołuje jedynie niepotrzebną presję, zamiast wprowadzać w stan relaksu.

Oczywiście jak na młodą markę tworzącą swój pierwszy produkt od zera, start nie był pozbawiony drobnych problemów wieku dziecięcego. Pierwsze egzemplarze zmagały się z pojedynczymi usterkami fabrycznymi dźwięku, które producent sprawnie wymienia na nowe serie. Mimo wszystko, ciężko nie docenić uroku tego gadżetu. Sama obudowa jest minimalistyczna, trochę w stylu retro, a wnętrze zaś nowoczesne w nienachalny sposób. Zawsze podobają mi się takie przemyślane projekty, które faktycznie mają na celu rozwiązanie jakiegoś problemu i pomoc, zamiast najprostszego rzucania nam kolejnego, drażniącego ekranu.

Jednak w tym wszystkim jestem pewien minus i jak możecie się domyślać, jest nim cena. Stacjonarny budzik Habity kosztuje bowiem 995 koron duńskich, czyli jakieś 570 złotych. To naprawdę dużo, jak na taki gadżet i ciężko mi powiedzieć, czy jego funkcjonalność faktycznie uzasadnia tak duży wydatek. To zapewne zależy już od osobistych preferencji, bo chociaż korzyści z eliminacji smartfona z sypialni mogą być duże, to być może w niższej cenie znajdziemy inne rozwiązania. Może nie aż tak „wypasione”, ale na pewno łagodniejsze dla kieszeni.

Źródło: Habity clock

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.