Do incydentu doszło podczas chińskich prac poszukiwawczych nad hydratami metanu prowadzonych w 2018 roku. Naukowcy wykonali w dnie otwór o średnicy 22 centymetrów, którego mimo użycia ciężkiej płuczki ilastej nie udało się trwale zaczopować. Rok później echosondy, kamery podwodne i czujniki chemiczne zarejestrowały słup wydobywającego się gazu sięgający ponad 1200 metrów w głąb toni wodnej, w miejscu, gdzie wcześniej nie notowano żadnych wypływów ani rozwiniętych skupisk fauny.
Odpowiedź biologiczna na nagłe zasilenie węglowodorami nastąpiła błyskawicznie. Wokół nieszczelności natychmiast namnożyły się metanotroficzne bakterie oraz archeony, a tuż za nimi pojawiły się ryjące bezkręgowce – głównie rurkowce tworzące gęste „dywany” – a także skorupiaki. Bezkręgowce żywiły się biomasą mikroorganizmów, a ich intensywna bioturbacja napowietrzała głębsze warstwy osadów i dostarczała niezbędne do redukcji siarczany oraz azotany. W efekcie wspólnej pracy mikroorganizmów i fauny powstał samoregulujący się ekosystem, który do 2023 roku zredukował zasięg pióropusza metanu z 1200 do około 800 metrów nad dnem.
Choć spektakularne tempo powstania naturalnego filtra budzi podziw mikrobiologów, incydent uwypuklił poważne zagrożenia środowiskowe towarzyszące morskiemu górnictwu gazowemu. Symulacje z 2025 roku wskazują co prawda, że wycieki z głębokości powyżej 300 metrów w większości rozpuszczają się w słupie wody i nie przenikają bezpośrednio do atmosfery, lecz w skali lokalnej gaz wywołuje dotkliwe skutki uboczne: deficyty tlenowe, zakwaszenie i drastyczny spadek różnorodności biologicznej.
Pomiary pobrane z ponad 40 stanowisk wokół chińskiego odwiertu wykazały podwyższone stężenia gazu w promieniu aż 500 metrów, czemu towarzyszyła redukcja bogactwa gatunkowego mikroorganizmów o ponad 30 procent. Problem ma wymiar globalny – analogiczne nieszczelności stwierdzono m.in. na Morzu Północnym, gdzie w 2020 roku wykazano, że 63% z 43 zbadanych porzuconych odwiertów stale uwalnia tysiące ton gazu. W samym tylko Morzu Południowochińskim w latach 2010–2020 Chiny wykonały ponad 80 głębokich otworów badawczych pod kątem eksploatacji złóż klatratów, a skala ich szczelności i rzeczywistego wpływu na ekosystemy abisalne pozostaje w dużej mierze nieznana.
