W centrum całej konstrukcji znalazł się dwukomorowy system zbierania zanieczyszczeń, który oddziela drogę przepływu powietrza od miejsca, w którym gromadzą się kurz, włosy i sierść. Brzmi technicznie, ale konsekwencja jest bardzo codzienna – filtr ma pozostawać mniej obciążony, a odkurzacz zachowywać wysoką skuteczność również wtedy, gdy pojemnik zdążył się już zapełnić.
Dwie komory zamiast jednego kotła z kurzem
W klasycznej konstrukcji bezprzewodowego odkurzacza powietrze i zebrane zanieczyszczenia przemieszczają się przez tę samą przestrzeń. Im więcej kurzu trafia do pojemnika, tym większa szansa, że jego drobiny zaczną osadzać się na filtrze i metalowej siatce. Przepływ powietrza staje się wtedy mniej swobodny, a użytkownik dostaje dodatkowe zajęcie – wyjmowanie, mycie i dokładne suszenie filtrów.
SmartAi w V15 Pro rozdzielił te dwa zadania. Jedna część konstrukcji odpowiada za dynamiczny przepływ powietrza, druga tworzy dużą strefę przeznaczoną na zgromadzone zabrudzenia. Kurz i sierść mają dzięki temu pozostawać z dala od głównego kanału powietrznego i systemu filtracji.

Producent deklaruje, że takie rozwiązanie pozwala zachować maksymalną wydajność również przy prawie zapełnionym zbiorniku. Obiecuje też nawet trzy miesiące użytkowania bez konieczności regularnego mycia filtra. Oczywiście wiele będzie zależeć od warunków w domu – mieszkanie z dwoma dużymi psami stanowi dla odkurzacza zupełnie inne środowisko niż kawalerka jednej osoby. Sam kierunek jest jednak sensowny. Wolę rozwiązanie ograniczające źródło problemu niż przypomnienie na ekranie, że po raz kolejny powinnam iść do łazienki z brudnym filtrem.
58 000 Pa wygląda dobrze w tabeli, ale ważniejsze jest, co dzieje się później
SmartAi V15 Pro ma bezszczotkowy silnik o mocy 600 W i deklarowaną siłę ssania sięgającą 58 000 Pa. To parametry, które stawiają go wysoko jak na urządzenie kosztujące kilkaset złotych. Odkurzacz oferuje kilka poziomów pracy, a jego akumulator może zapewnić do 80 minut działania w najbardziej oszczędnym trybie. W trybie Turbo czas pracy jest oczywiście zdecydowanie krótszy i wynosi około 25 minut.
Same rekordowe liczby nie przekonują mnie już jednak tak łatwo jak kilka lat temu. W odkurzaczu znacznie ważniejsze jest to, co stanie się z jego możliwościami po kilku tygodniach codziennego zbierania włosów, piasku, okruszków i sierści. Z tego powodu dwukomorowy system V15 Pro ma dla mnie więcej praktycznego sensu niż kolejna wojna producentów na liczbę paskali.

Pojemnik ma dużą, 1,8-litrową pojemność, więc nie trzeba biec do kosza po każdym szybkim sprzątaniu. Opróżnia się go za pomocą mechanizmu otwierającego dolną część zbiornika. Kurz może wpaść bezpośrednio do kosza, bez wyciągania go ręką z wnętrza pojemnika.
Zielone światło szybko psuje dobre samopoczucie
Na głównej elektroszczotce znalazło się zielone podświetlenie podłogi. Tego typu rozwiązanie kojarzy się przede wszystkim ze znacznie droższymi odkurzaczami i ma bardzo proste zadanie – uwidocznić drobny kurz, którego w zwykłym świetle często prawie nie widać.
Efekt bywa trochę brutalny dla osoby przekonanej, że ma w domu czysto. Wystarczy przejechać szczotką wzdłuż listwy albo pod kanapą i nagle okazuje się, że podłoga miała do powiedzenia coś zupełnie innego.
Ważniejsza od samego efektu wizualnego jest jednak możliwość dokładniejszego prowadzenia szczotki. Do tego zastosowano wałek typu V z konstrukcją ograniczającą nawijanie włosów. Przy długich włosach albo zwierzętach taka drobnostka potrafi oszczędzić sporo czasu spędzanego później z nożyczkami nad szczotką.

Dużo uwagi poświęcono też filtrowaniu powietrza
V15 Pro wykorzystuje wielostopniowy, szczelny system filtracji z filtrem HEPA. Producent deklaruje zatrzymywanie 99,99% cząstek o wielkości od 0,3 mikrometra. Ma to znaczenie przede wszystkim tam, gdzie odkurzacz regularnie zbiera drobny pył, sierść, pyłki i inne lekkie zanieczyszczenia, które łatwo ponownie wzbić w powietrze.
Tu ponownie wracamy do dwóch komór. Filtr może być świetny, ale niewiele z tego wynika, gdy bardzo szybko zostanie oblepiony kurzem. Odseparowanie miejsca gromadzenia zanieczyszczeń od kanału powietrznego ma więc służyć jednocześnie wydajności odkurzania oraz wydłużeniu okresów pomiędzy kolejnymi czyszczeniami układu.
Dla mnie właśnie obsługa po sprzątaniu coraz częściej decyduje o tym, czy dany sprzęt jest wygodny. Samo odkurzenie mieszkania trwa kilkanaście minut. Jeżeli później trzeba rozebrać pół urządzenia, wyciągać włosy ze szczotki i zostawiać filtr do wyschnięcia na dobę, bezprzewodowa wygoda zaczyna trochę tracić sens.

V15 Pro może też wejść na kanapę i do samochodu
W standardowym zestawie otrzymujemy akcesoria potrzebne do podstawowego sprzątania, natomiast SmartAi przygotował również dodatkowe wyposażenie przeznaczone specjalnie do V15 Pro.
Wśród opcjonalnych akcesoriów znajduje się miniaturowa szczotka z własnym napędem, przeznaczona przede wszystkim do tapicerki, materacy, kanap i zbierania sierści mocno wbitej w materiał. To dodatek, który szczególnie zainteresuje właścicieli zwierząt. Drugą opcją jest elastyczne przedłużenie pozwalające dotrzeć do ciasnych przestrzeni, wnętrza samochodu, głębokich półek czy miejsc, w których klasyczna sztywna rura staje się mało wygodna.
Trzeba tu zaznaczyć jedną ważną rzecz – te dodatkowe akcesoria są sprzedawane osobno i nie należą do podstawowego zestawu V15 Pro. Przy zakupie warto również sprawdzić oznaczenie kompatybilności konkretnego dodatku z tym modelem.

Odkurzacz za około 300 zł z rozwiązaniami znanymi z droższego sprzętu
Cena dodatkowo zmienia sposób patrzenia na V15 Pro. W aktualnych polskich ofertach promocyjnych model pojawia się za 321 zł po zastosowaniu kodu rabatowego PLLD10, podczas gdy cena przed rabatem wynosi około 413 zł. Oferta dotyczy sprzedaży przez AliExpress i może zmieniać się wraz z kolejnymi akcjami promocyjnymi.
Sprawdź SmartAi V15 Pro na AliExpress
Przy takim poziomie cenowym zestaw funkcji wygląda interesująco: 600 W, do 58 000 Pa, duży pojemnik, zielone podświetlenie podłogi, szczotka ograniczająca plątanie włosów, filtracja HEPA i do 80 minut działania. SmartAi deklaruje też dwuletnią obsługę opartą na wymianie uszkodzonych elementów zamiast ich naprawiania oraz roczną gwarancję na akumulator.
Mnie przekonuje jednak przede wszystkim sposób, w jaki producent podszedł do pojemnika na kurz. Rynek odkurzaczy pionowych doszedł już do etapu, w którym wysoka moc i kolorowy ekran przestały szczególnie zaskakiwać. Dużo bardziej interesujące stają się rozwiązania ograniczające czynności, których zwyczajnie nie chcemy wykonywać.
