Puste biura, zatrzymane linie i dostawcy czekający na pieniądze. Co dzieje się z Dreame?

Jeszcze kilka miesięcy temu Dreame sprawiało wrażenie firmy, która chce wejść wszędzie, gdzie da się umieścić silnik, algorytm albo logo marki. Roboty sprzątające były dopiero początkiem. Potem pojawiły się urządzenia ogrodowe, AGD, elektronika użytkowa, roboty humanoidalne, mobilność, a w końcu samochody. Obok głównej marki rosła MOVA, przedstawiana jako kolejna ważna noga całej grupy.
Puste biura, zatrzymane linie i dostawcy czekający na pieniądze. Co dzieje się z Dreame?

Teraz obraz jest zupełnie inny.

Chińscy dziennikarze odwiedzili miejsca związane z MOVA i projektem samochodowym Dreame. Zastali opróżnione przestrzenie, zdjęte oznakowanie, puste stanowiska pracy i ograniczoną produkcję. Sama firma potwierdziła już rezygnację z seryjnej produkcji samochodów oraz dużą reorganizację działalności. Ponad 200 jednostek biznesowych, które jeszcze niedawno miały ze sobą wewnętrznie konkurować, zostało sprowadzonych do czterech głównych kierunków.

MOVA formalnie nie znika. Po przejrzeniu chińskich materiałów mam jednak wrażenie, że pytanie powinno dziś brzmieć inaczej: ile z MOVA, którą poznaliśmy w ostatnich dwóch latach, rzeczywiście zostanie?

Reporterzy pojechali do MOVA Technology Park. Szyldu już nie było

1 września National Business Daily opisał wizytę w parku przemysłowym w Suzhou. W sąsiednich budynkach działały wcześniej dwa projekty, które dobrze pokazują skalę ambicji Dreame.

W jednym mieścił się zespół odpowiedzialny za motoryzacyjny projekt Starry Sky Project. Dziennikarze zastali tam dużą liczbę pustych biurek, niewielu pracowników i brak wcześniejszych oznaczeń projektu.

W kolejnym budynku znajdował się obiekt oznaczony w mapach jako MOVA Technology Park. Tam sytuacja wyglądała podobnie. Z recepcji usunięto szyld, showroom został opróżniony, a z fasady zniknęła nazwa MOVA.

Sam taki widok oczywiście jeszcze niczego nie przesądza. Firmy przenoszą zespoły, łączą biura i reorganizują przestrzenie. Problem polega na tym, że tutaj obraz pustego showroomu pokrywa się z informacjami płynącymi z fabryk, struktur biznesowych i oficjalnych komunikatów Dreame.

To już zdecydowanie więcej niż przeprowadzka.

MOVA miała być drugą siłą grupy. Zaczęła dublować Dreame

MOVA została uruchomiona jako osobna marka w 2024 roku i szybko otrzymała bardzo szeroki zakres działania. Roboty sprzątające, odkurzacze do mycia podłóg, roboty koszące, urządzenia do pielęgnacji, małe AGD, a nawet plany związane z telefonami.

Według National Business Daily wewnątrz grupy traktowano ją jako potencjalny drugi motor wzrostu. Problem pojawił się wtedy, kiedy zakres MOVA zaczął coraz mocniej pokrywać się z Dreame.

fot. MOVA

Źródła chińskiego dziennika wskazują wprost na konflikt linii produktowych oraz podwójne koszty R&D i łańcucha dostaw. W efekcie właśnie te biznesy MOVA, które najbardziej przypominały ofertę głównej marki, stały się jednym z głównych celów reorganizacji. Dotyczy to między innymi robotów sprzątających i części urządzeń domowych.

I akurat ten ruch trudno uznać za nieracjonalny.

Dwie marki należące do jednej grupy mogą celować w różne segmenty, korzystając ze wspólnej technologii. Taki model działa na rynku od lat. Gorzej, jeżeli zaczynają równolegle projektować bardzo podobne urządzenia, zamawiać komponenty, rozwijać własne zespoły i walczyć o tego samego klienta.

Wtedy to, co miało zwiększać udział w rynku, zaczyna zwiększać rachunki.

Produkcja MOVA wyhamowała już wcześniej

Znacznie bardziej niepokojąco wyglądają doniesienia z fabryki MOVA w Suzhou.

Pracownik zakładu cytowany przez IT Times opowiadał, że w szczytowym okresie działało pięć linii produkcyjnych robotów sprzątających. Przy pracy na zmiany około tysiąca osób było w stanie wyprodukować 10 tysięcy urządzeń w dwa dni.

Od czerwca linie miały być stopniowo ograniczane. W lipcu produkcja została wstrzymana na blisko trzy tygodnie, natomiast w sierpniu zakład miał przez większość czasu praktycznie nie produkować. Dziennikarze magazynu Caijing, którzy odwiedzili fabrykę w połowie sierpnia, również zastali znaczną część produkcji zatrzymaną.

To istotne, bo zmiany objęły markę, która jeszcze chwilę wcześniej prezentowała zupełnie inną dynamikę.

W czerwcu chińskie media informowały, że skumulowana sprzedaż robotów koszących MOVA przekroczyła 500 tysięcy egzemplarzy, a firma liczyła na dojście do miliona urządzeń w ciągu roku.

I właśnie segment garden może okazać się dla MOVA kołem ratunkowym.

Roboty koszące mogą przetrwać całe zamieszanie

Informacje National Business Daily są w tej kwestii dość konkretne. MOVA nie jest likwidowana w całości. Zachowane mają zostać technologie i aktywa związane z robotami ogrodowymi, które następnie mają trafić do wspólnej struktury outdoor i garden Dreame.

To pasuje do nowej strategii całej firmy.

MOVA LiDAX Ultra 800

Dreame oficjalnie wskazało cztery obszary, na których zamierza się koncentrować: inteligentny dom, urządzenia outdoorowe i ogrodowe, inteligentną mobilność oraz embodied AI.

Wczoraj firma pokazała wszystkie cztery segmenty razem podczas IFA 2026. Wygląda więc na to, że reorganizacja nie jest jedynie komunikatem przygotowanym na potrzeby kryzysu, ale modelem, który Dreame zaczęło już wdrażać na poziomie produktowym i marketingowym.

Możliwe więc, że MOVA jako nazwa nadal będzie obecna na rynku, lecz jej znaczenie się zmieni. Widzę tu scenariusz, w którym najmocniejsze technologie zostają zachowane, natomiast cała infrastruktura zbudowana wokół osobnej, bardzo szerokiej marki zostaje znacznie odchudzona.

Ponad 200 biznesów. Ten eksperyment musiał kiedyś dostać rachunek

Skala wcześniejszej ekspansji Dreame jest chyba najlepszym kluczem do zrozumienia obecnych wydarzeń. W chińskich publikacjach regularnie pojawia się skrót BU, czyli Business Unit. W praktyce nie chodzi jedynie o działy w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Dreame stworzyło wewnątrz organizacji ponad 200 stosunkowo niezależnych jednostek biznesowych, rozwijających własne produkty i pomysły. Nad nimi funkcjonowało 15 inkubatorów, które miały wyszukiwać kolejne potencjalne kierunki wzrostu.

Model przypominał trochę budowanie setek startupów wewnątrz jednej firmy. Poszczególne BU otrzymywały własne zadania, zespoły i cele, a część z nich mogła pracować nad produktami wchodzącymi na podobne rynki. Zakładano, że wewnętrzna konkurencja przyspieszy rozwój, a najsilniejsze projekty ostatecznie wygrają. Dzięki temu Dreame mogło jednocześnie eksperymentować z dużym AGD, elektroniką osobistą, urządzeniami mobilnymi, ogrodem, robotyką czy motoryzacją.

Taki system ma jednak koszt, którego przez pewien czas nie widać z zewnątrz. Każda jednostka potrzebuje ludzi, zarządzania, budżetu, prac badawczo-rozwojowych, dostawców i zaplecza. Jeżeli kilka zespołów zaczyna rozwijać podobne urządzenia, firma finansuje częściowo te same kompetencje kilka razy. Właśnie taki problem miał pojawić się między Dreame i MOVA, gdzie część linii produktowych zaczęła się pokrywać.

Dreame X60 Pro Ultra Complete

W czerwcu 2026 roku rozpoczęła się więc duża konsolidacja. Ponad 200 jednostek biznesowych zaczęto łączyć wokół czterech strategicznych obszarów: inteligentnego domu, outdoor i garden, inteligentnej mobilności oraz embodied AI. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, był to właściwie pierwszy bardzo czytelny sygnał, że okres eksperymentowania na tak ogromną skalę dobiegł końca.

Porządki zaczęły się wcześniej. Tysiące pracowników miały stracić pracę

Obecne zmiany nie zaczęły się wraz ze zdjęciem logo MOVA. Sygnały o znacznie większej restrukturyzacji pojawiały się już kilka miesięcy wcześniej. Chińskie media informowały o kolejnych redukcjach zatrudnienia obejmujących zarówno nowe, eksperymentalne projekty, jak i zespoły tworzone w okresie najbardziej agresywnej ekspansji Dreame.

Według informacji przytaczanych przez China Business Journal i kolejne chińskie redakcje, redukcja miała objąć około 12% pracowników grupy poza personelem zatrudnionym bezpośrednio na liniach produkcyjnych. Przy szacowanym zatrudnieniu na poziomie około 20 tysięcy osób oznaczało to około 2 400 miejsc pracy. Dreame potwierdzało wtedy sam proces optymalizacji zatrudnienia i dużą reorganizację struktury, choć liczba 2 400 była przedstawiana w publikacjach jako wyliczenie oparte na skali zatrudnienia i podanym procencie redukcji.

Nie chodziło o zamknięcie jednego nieudanego działu. Redukcje miały objąć wiele jednostek powstałych podczas wcześniejszej, niezwykle szerokiej ekspansji Dreame. Red Star Capital Bureau rozmawiało między innymi z pracownicą jednej jednostki biznesowej liczącej ponad 100 osób. Według jej relacji cały zespół został zlikwidowany. Inny pracownik twierdził, że pierwsza fala zmian ruszyła już w kwietniu, a na początku czerwca firmowa grupa w komunikatorze przestała pokazywać dokładną liczbę należących do niej osób.

Szczególnie dobrze widać to na przykładzie motoryzacji. Samochodowy zespół Dreame w szczytowym momencie liczył około tysiąca osób, według części chińskich źródeł nawet około 1200. W czerwcu i lipcu przeszedł kolejne fale zwolnień, które zmniejszyły go najpierw do kilkuset osób, a później – według Reutersa – do zaledwie kilkudziesięciu. Projekt, który jeszcze rok wcześniej miał doprowadzić do seryjnej produkcji supersamochodu, został sprowadzony przede wszystkim do zachowania technologii i know-how.

Magazyn Caijing dotarł natomiast do pracowników jednostek rozwijających znacznie bardziej egzotyczne pomysły. Jeden z nowo zatrudnionych pracowników zajmującego się medycyną estetyczną stracił pracę po zaledwie kilku dniach. Zmniejszano również zespół odpowiedzialny za inteligentny pierścień. Jeszcze przed rozpoczęciem redukcji Dreame rozwijało dziesiątki podobnych projektów, od elektroniki i dużego AGD po przedsięwzięcia daleko wykraczające poza dotychczasowy profil producenta robotów sprzątających.

Jeżeli podobny mechanizm zastosowano wobec dziesiątek innych jednostek biznesowych, łatwiej zrozumieć, dlaczego obecna reorganizacja jest czymś znacznie większym niż zamknięcie kilku nieudanych eksperymentów.

Przez kilka lat Dreame bardzo szybko zatrudniało ludzi, tworzyło nowe zespoły i otwierało kolejne kierunki działalności. Teraz następuje proces odwrotny – firma wybiera projekty, które chce dalej finansować, łączy pokrywające się struktury i pozbywa się części kosztów zbudowanych podczas ekspansji.

Najbardziej spektakularnym przykładem są samochody

Jeszcze rok temu Dreame mówiło o motoryzacji językiem, którego trudno było nie zauważyć.

Projekt samochodowy został ogłoszony w sierpniu 2025 roku. Firma szybko zbudowała zespół liczący około tysiąca osób, w większości inżynierów, pokazywała samochody koncepcyjne i zakładała rozpoczęcie seryjnej produkcji w 2027 roku.

Ambicje były jeszcze większe. Publicznie mówiono między innymi o stworzeniu jednego z najszybszych samochodów świata.

fot. Dreame

1 września Dreame potwierdziło jednak, że rezygnuje z planu seryjnej produkcji pojazdów.

Technologie opracowane w ramach projektu – między innymi dotyczące silników, kontroli podwozia i algorytmów ruchu – mają zostać przeniesione do instytutu badawczego i potencjalnie wykorzystane w innych obszarach.

Można więc powiedzieć, że firma chce odzyskać z tego eksperymentu tyle, ile się da.

Dla mnie samochody są przy tym ważne również z innego powodu. Pokazują tempo, w jakim Dreame potrafi przechodzić od gigantycznej zapowiedzi do wycofania się z projektu. Od ogłoszenia wielkich motoryzacyjnych ambicji do rezygnacji z seryjnej produkcji minął około rok.

W branży samochodowej to właściwie mgnienie oka.

W tle są dostawcy. I tutaj przestaje być zabawnie

Jeszcze większy ciężar mają doniesienia dotyczące pieniędzy.

Caijing opisał relacje wielu dostawców, według których problemy z terminowym regulowaniem należności zaczęły wyraźniej pojawiać się w drugim kwartale 2026 roku. Kwoty miały wynosić od kilkudziesięciu tysięcy do nawet wielu milionów juanów.

Co istotne, według rozmówców problemy nie obejmowały wyłącznie eksperymentalnych projektów przeznaczonych do zamknięcia. Dotyczyły również dostawców działających przy robotach sprzątających i urządzeniach do mycia podłóg, czyli podstawowego biznesu Dreame.

Jeden z wieloletnich dostawców miał otrzymać jedynie około 10% należności za maj. Inne firmy mówiły o propozycjach spłaty ratalnej, rozliczeniach z rabatem lub nawet spłacaniu długu produktami.

To wciąż relacje dostawców, a nie sprawozdanie finansowe pokazujące kondycję całej grupy. Nie wyciągałabym z nich więc wniosku, że Dreame jest na skraju upadku. Takiego dowodu po prostu na ten moment nie mamy.

Nie da się jednak zignorować faktu, że podobne sygnały pojawiają się równocześnie z cięciami projektów, spadkiem zamówień i ograniczeniem części produkcji.

Dreame pokazuje, że podstawowy biznes nadal działa

Dla równowagi trzeba powiedzieć bardzo wyraźnie, że mamy również informacje przeczące wizji firmy rozsypującej się na naszych oczach.

27 sierpnia Dreame przesłało IT Times nagrania pokazujące pracującą linię pakowania robotów oraz produkcję silników do odkurzaczy. Firma zapewniła przy tym, że jej główny biznes, produkcja, sprzedaż, dostawy oraz obsługa posprzedażowa działają normalnie.

Jeszcze bardziej wymowny jest obraz głównej siedziby.

National Business Daily opisywał, że podczas gdy biuro projektu samochodowego było w dużej części puste, zaledwie około dwóch kilometrów dalej centrala Dreame działała normalnie. Parking był pełny, pracownicy przychodzili do pracy, a część samochodów musiała być zostawiana poza terenem kompleksu z powodu braku miejsc.

Obserwujemy potężne cięcie biznesów, ale nie ewakuację całej firmy.

MOVA raczej się zmieni, niż zniknie z dnia na dzień

Przewidywanie przyszłości firmy technologicznej na podstawie kilku tygodni zmian zawsze jest ryzykowne. Wszystko wskazuje jednak na to, że MOVA w dotychczasowym kształcie może mieć problem z przetrwaniem.

Marka zbyt mocno weszła na teren zajmowany już przez Dreame. Jeżeli grupa rzeczywiście chce ograniczać powielanie R&D, produkcji i łańcuchów dostaw, utrzymywanie dwóch rozbudowanych, konkurujących wewnętrznie ofert robotów sprzątających wydaje się coraz trudniejsze do obrony.

Znacznie lepszą przyszłość widzę dla technologii MOVA niż dla samej dotychczasowej struktury marki.

Roboty ogrodowe mają mocne wyniki, pasują do jednego z czterech nowych filarów Dreame i według chińskich źródeł właśnie ten biznes ma zostać zachowany. Technologie opracowane przez inne zespoły również mogą zostać rozdzielone pomiędzy główne jednostki grupy.

Za rok możemy więc nadal widzieć urządzenia MOVA w sklepach. Niekoniecznie będzie jednak za nimi stała ta sama organizacja i ta sama ambicja budowania szerokiego ekosystemu, którą obserwowaliśmy jeszcze niedawno.

Dreame chyba zrozumiało, że nie trzeba produkować wszystkiego

Patrząc na to z większej perspektywy, obecna sytuacja wydaje mi się przede wszystkim zderzeniem dwóch etapów rozwoju firmy.

Pierwszy był niezwykle agresywny. Dreame sprawdzało, gdzie jeszcze może przenieść swoje silniki, algorytmy, robotykę i know-how produkcyjne. Przy ponad 200 jednostkach biznesowych koszt takiego eksperymentowania musiał być ogromny.

Teraz zaczyna się etap selekcji.

Samochody straciły seryjną produkcję. Część MOVA jest scalana. Projekty o słabym związku z kluczowymi kompetencjami firmy są ograniczane. Cztery obszary zostały oficjalnie wskazane jako priorytetowe.

Można nazwać to strategicznym uporządkowaniem. Można również powiedzieć, że wcześniejsze ambicje wyprzedziły możliwości organizacyjne i finansowe firmy. Prawdopodobnie prawda znajduje się gdzieś pomiędzy.

Jednego jestem już jednak dość pewna: Dreame z 2027 roku będzie znacznie inną firmą niż Dreame z początku 2026 roku.

Napisane przez

Monika Wojciechowska

Redaktor
Najbliższe są mi tematy związane z technologią, gadżetami, nowoczesnym AGD i motoryzacją. Interesują mnie rozwiązania, które nie tylko dobrze wyglądają na papierze, ale przede wszystkim realnie wpływają na komfort, wygodę i sposób, w jaki korzystamy z technologii na co dzień. Ukończyłam studia dziennikarskie oraz szkolenia z zakresu sztucznej inteligencji. Prywatnie uwielbiam gry i muzykę.