Smartfony z serii Redmi Note 17 oficjalnie trafiły na półki polskich sklepów, a ich premierowy cennik potrafi mocno rozczarować. Z dawnym hasłem o bezkonkurencyjnej opłacalności nowe urządzenia mają dziś coraz mniej wspólnego.
Nie, te kwoty to nie pomyłka
Choć globalne portfolio marki bywa zazwyczaj bardzo rozbudowane, polscy klienci stanęli przed dość ograniczonym wyborem wariantów pamięciowych. Co ciekawe, na polskim rynku – przynajmniej na ten moment – całkowicie zabrakło wersji wyposażonych w 12 GB pamięci RAM, co w tej półce cenowej zaczyna być powoli standardem u konkurencji.
Podstawowe warianty, zarówno w wersji z modemem 4G, jak i 5G, dostaniemy wyłącznie w konfiguracji 6 GB RAM oraz 256 GB pamięci na dane. W przypadku wyżej pozycjonowanych modeli mamy do wyboru dwa warianty: 6/256 GB lub 8/512 GB dla Redmi Note 17 Pro 5G oraz 8/256 GB i 8/512 GB dla flagowego Redmi Note 17 Pro Max 5G.



Cennik poszczególnych modeli w polskich sklepach prezentuje się następująco:
- Redmi Note 17 (4G) w jedynej wersji 6/256 GB kosztuje obecnie 1299 złotych.
- Redmi Note 17 5G również wariancie 6/256 GB wymaga wydatku 1499 złotych.
- Redmi Note 17 Pro 5G został wyceniony na 1799 złotych za opcję 6/256 GB oraz 2199 złotych za pojemniejszą wersję 8/512 GB.
- Redmi Note 17 Pro Max 5G to wydatek 2399 złotych za wariant 8/256 GB oraz aż 2699 złotych za najbardziej dopasioną wersję 8/512 GB.
Wszystkie smartfony trafiły na rynek w klasycznej czerni, ale producent przygotował także warianty kolorystyczne dla poszczególnych modeli. Podstawowe wersje kupimy w odcieniach zieleni i fioletu, wariant Pro 5G w błękicie oraz różu, natomiast najbardziej zaawansowany Pro Max 5G wyróżnia się obudową w perłowej bieli lub głębokiej zieleni.
Jak bardzo podrożała nowa generacja?
Oczywiście sam nowy cennik większości nic nie powie, dlatego warto zerknąć na to, jak to wyglądało przy okazji serii Redmi Note 15. Model podstawowy w wersji 4G startował z poziomu 1099 złotych i oferował od razu 8 GB pamięci RAM. Wariant 5G kosztował na premierę 1199 złotych, model Pro 5G wymagał wyłożenia 1699 złotych, a najwyżej pozycjonowany Pro+ mieścił się w kwocie 1999 złotych.
Dzisiaj za smartfon ze skromnymi 6 GB pamięci operacyjnej musimy zapłacić niemal 1800 złotych w wersji Pro, a przekroczenie bariery 2500 złotych w topowym wariancie sprawia, że seria niebezpiecznie zbliża się do półki cenowej zarezerwowanej dotąd dla ubiegłorocznych, pełnoprawnych flagowców.



W dodatku różnic między generacjami nie ma znowu aż tak dużo. W zwykłym Note 17 4G producent powiększył ekran, dodał lepszy procesor i zwiększył baterię i chociaż dwie ostatnie zmiany są na plus, to duży panel nie jest dla każdego. Podobnie wygląda to także w innych modelach. Nie mamy tu do czynienia z gigantycznym skokiem specyfikacji (chyba że w pojemności baterii), a typowym dla producenta ulepszeniem.
Skąd więc taka różnica? Cóż, tu winnych nie trzeba daleko szukać. Ciągnący się kryzys na rynku półprzewodników skutecznie wymazuje niskie ceny. To nie tak, że Xiaomi nagle stało się chciwe, chiński gigant – podobnie jak chociażby Samsung czy Apple – dostosowuje się do tego, co jest. Ciężko oczekiwać, by producent sam brał na siebie ciężar podwyżek pamięci, te koszty ostatecznie zostają zawsze przeniesione na nas, jako klientów.
Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że podczas oficjalnej premiery – zaplanowanej na 16 września – Xiaomi zaoferuje przynajmniej jakąś promocję na start, by osłodzić nam te podwyżki.
