Jeśli ktoś ma ogród, to jego obowiązki nie kończą się na odkurzeniu i umyciu podłogi. Jest jeszcze trawnik do ogarnięcia, a kiedy i on nareszcie zostaje równo przystrzyżony, brudną wodą zaczyna straszyć basen. Robi się z tego cały dzień (lub więcej) spędzony na wykonywaniu uciążliwych prac, choć można byłoby spędzić ten czas na relaksie, spotkaniach z rodziną czy znajomymi. Roborock właśnie to chce osiągnąć. Ich celem nie jest tworzenie bardziej inteligentnych robotów, tylko oddanie nam czasu, jaki zwykle spędzamy na sprzątaniu i dbaniu o otoczenie domu.
Dlatego warto przyjrzeć się nowej ofercie, bo każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Kontrola nad sprzątaniem i moc pary
Zacznijmy może od tych mniej zautomatyzowanych sprzętów. Przez to, że mam w domu psa i sporo mebli, klasyczne roboty sprzątające nie do końca się u mnie sprawdzają. Ostatecznie i tak muszę po nich poprawiać, bo nie są w stanie wjechać wszędzie. W dodatku mój pupil jest dość mocno nimi zestresowany. Dlatego moją największą uwagę przykuły tutaj dwa hybrydowe modele F25 Ultra Steam Gen 2 i F25 Pro Turbo Combo. Łączą one w sobie wysoką wydajność z inteligentnymi funkcjami oraz całkowitą kontrolą nad sprzątaniem. My decydujemy, gdzie wjedziemy, którym miejscom poświęcimy więcej uwagi, a którym mniej. Nie jest to może aż tak wygodne, jak oddanie wszystkiego w „ręce” robota, ale w końcu każdy ma inne potrzeby.
Roborock F25 Ultra Steam Gen 2
Roborock F25 Ultra Steam Gen 2 stawia na parę i robi to znacznie lepiej niż jego poprzednik. Mowa tutaj o różnicy wynoszącej 2,5x w trybie Turbo Steam Mode, co przekłada się na znacznie skuteczniejsze sprzątanie. Wystarczy 30 sekund, by urządzenie zaczęło generować parę o temperaturze 180°C, która poradzi sobie z każdym uporczywym zabrudzeniem, nie ważne czy zaschniętym, czy tłustym. To również temperatura pozwalająca na pozbycie się alergenów i zarazków. Jeśli macie zwierzaka albo cierpicie na alergie, to dzięki temu będziecie mogli w końcu cieszyć się czystym, zdrowym domem. Pies może przynieść na łapkach masę zanieczyszczeń, których zwykłym odkurzaczem i mopem się nie pozbędziemy. Skuteczność tego rozwiązania potwierdza zresztą certyfikat „Allergy Friendly”.



Nie zabrakło tu także inteligentnego systemu, dopasowującego intensywność czyszczenia do stanu podłogi. W ten sposób Roborock znosi z nas nawet konieczność ręcznej zmiany ustawień. Urządzenie po prostu samo wykryje, kiedy powinno pracować mocniej.

Do tego dochodzi ergonomiczna konstrukcja, składająca się na płasko, by dotrzeć pod niskie meble. Uchwyt SensEdge Robotic Arm też mi się bardzo podoba – jego zadaniem jest automatyczne dostosowywanie się do ruchu. A 0 mm Triple-Edge Cleaning to rozwiązanie, które pokocha każdy, kto wielokrotnie musiał poprawiać sprzątanie przy krawędziach, bo jego sprzęt nie mógł sobie poradzić z takimi kątami. Roborock nie zapomniał również o tym, co dzieje się po sprzątaniu. Kiedy już wszystko jest ogarnięte, wystarczy odłożyć model na bazę, a ta zajmie się już procesem czyszczenia i suszenia, przygotowując urządzenie na kolejną rundę. Żadnego ręcznego mycia, suszenia i nieprzyjemnych zapachów.
Roborock F25 Pro Turbo Combo
Jeśli zaś jednym sprzętem chcecie posprzątać jak najwięcej powierzchni, to śmiało bierzcie model F25 Pro Turbo Combo. Tutaj Roborock postawił na system 5 w 1. Po co nam osobne sprzęty do mycia, odkurzania i zajmowania się trudniej dostępnymi miejscami, skoro można wszystko to połączyć w jedno? Mamy tutaj odłączany system napędowy i bogaty zestaw szczotek, więc szybko zmienimy odkurzacz do dywanów w odkurzacz myjący, potem zajmiemy się kanapą, a na końcu wyczyścimy również każdy zakamarek samochodu.
25000 Pa mocy ssania to już nie żarty. Wystarczy jedno przejechanie, by skutecznie czyścić powierzchnie. Dobrze jednak wiadomo, że czasem mamy w domu zabrudzenia, które łatwo się nie poddadzą. O to też nie ma się co martwić. Kiedy urządzenie je wykryje, aktywuje się technologia HyperScrub, zwiększając przepływ wody, intensywność szorowania i siłę ssania. Można raz na zawsze pożegnać się z szorowaniem takich plam na kolanach.
F25 Pro Turbo Combo zaprojektowano tak, by przyjemnie się z niego korzystało, a to tyczy się nie tylko wszechstronnej funkcjonalności, ale nawet takiego detalu, jak kółka. Roborock dodał do nich system SlideTech 2.0, więc poruszają się płynnie i precyzyjnie. A jeśli macie problem z długimi włosami i do tego jeszcze zwierzaka, to na pewno pokochacie fakt, że producent zadbał o technologię, która ogranicza wplątywanie się włosów w szczotkę. To niby detal, jednak naprawdę wiele zmienia, gdy do tej pory trzeba było ręcznie wycinać tę plątaninę ze szczotki.
Automatyzacja dla tych, którzy chcą zapomnieć, że w ogóle trzeba myć i odkurzać podłogę
Nie ma nic przyjemniejszego niż powrót do czystego domu, zwłaszcza gdy wcześniej nie musiało się mozolnie samemu tego porządku robić. Roborock doskonale wie, że roboty sprzątające podbiły nasze serca, dlatego w nowej ofercie nie mogło zabraknąć i takich modeli. Jeśli jednak myślicie, że to kolejne nudne i powtarzalne urządzenia, to możecie się nieźle zaskoczyć.
Roborock Saros 20 Flow Complete
Nie da się nie zauważyć, że w przypadku tego modelu, Roborock przyświecało hasło – jak najwięcej sprzątania, jak najmniej obsługi. Nie jest to jedynie nawiązanie do inteligentnych funkcji czy aplikacji, bo te na nic się zdadzą, jeśli urządzenie nie dostanie się nawet pod meble. Producent zaczął więc od konstrukcji, a ta ma 8,98 cm wysokości, co czyni ten model najcieńszym na rynku robotem sprzątającym z mopem rolkowym.

Tak, zniknęły tu klasyczne pady i to bardzo dobra wiadomość. Tego typu rozwiązanie jest znacznie skuteczniejsze, bo zamiast rozmazywać brud, pozbywa się go w całości. System SpiraFlow 2.0 Self-Cleaning Mop sprawia, że mop rolkowy pracuje z naciskiem 15 N i obraca się z prędkością 240 razy na minutę. Do tego dochodzi 16 dysz podających wodę pod ciśnieniem. Innymi słowy – żadne zabrudzenia mu nie umkną i nawet zaschnięte plamy znikną w mgnieniu oka.

Po stronie odkurzającej mamy z kolei moc ssania na poziomie aż 36 000 Pa, co w połączeniu z podnoszonymi bocznymi szczotkami gwarantuje perfekcyjne odkurzanie. Nie da się też nie wspomnieć o technologii Reactive AI, służącej do nawigacji. Chociaż ten aspekt nie jest może aż tak ekscytujący, jak pozostałe parametry, ale to właśnie dzięki niemu Saros 20 Flow Complete jest w stanie precyzyjnie poruszać się po naszym domu i to nawet po ciemku, rozpoznając ponad 300 rodzajów przeszkód. A skoro jesteśmy w temacie poruszania, to wiecie, co jest najlepsze? Ten maluch jest w stanie pokonać progi o wysokości do… 8,8 cm. Schody może i go zatrzymają, ale reszta pomieszczeń prawie na pewno będzie w jego zasięgu.

Na koniec stacja dokująca, która automatycznie czyści pojemniki, pierze mop w temperaturze 100°C i dozuje detergent. Wszystko po to, by naprawdę ograniczyć naszą interakcję z urządzeniem do absolutnego minimum. Dzięki zastosowanym tu rozwiązaniom będzie to idealny sprzęt dla alergików, co zostało potwierdzone certyfikatem „Allergy Friendly”, przyznanym przez European Centre for Allergy Research Foundation (ECARF).
Roborock Qrevo Edge 2 Flow
Roborock wprowadził mopa rolkowego także do cieszącej się popularnością linii Qrevo, z czego na pewno ucieszą się osoby z mniejszym budżetem. Tu również mamy smukłą konstrukcję o wysokości 8,98 cm – cieszy, że producent nie rezerwuje takich rozwiązań jedynie dla najdroższych modeli. Do tego moduł LiDAR jest chowany, więc wjazd pod niskie meble nie będzie problemem, a przy tym skanowanie nie zostanie zakłócone. A skoro o tym mowa, to nie zabrakło też nawigacji Reactive AI, która rozpoznaje ponad 280 przeszkód, by robot mógł sprawnie sprzątać nawet w labiryncie dziecięcych zabawek.
Ten model cechuje moc ssania na poziomie 35 000 Pa i ciśnieniowe mopowanie SpiraFlow 2.0 (240 obr./min i nacisk 15 N). Przydatnym dodatkiem jest również wysuwany mop krawędziowy Edge-Adaptive, który dba o czystość nawet w tych trudniej dostępnych miejscach. Na koniec, gdy już podłoga jest idealnie czysta, robot wraca do wielofunkcyjnej stacji, gdzie następuje m.in. mycie i suszenie mopa w temperaturze 63°C. W ten sposób, jak podaje Roborock, można zapomnieć o obsłudze urządzenia nawet na 65 dni, choć tu pamiętajcie, że wszystko zależy od tego, jak często korzystacie z urządzenia. Im częściej, tym ten czas analogicznie będzie się skracał.
Roborock Saros Rover
Wygoda korzystania z robotów sprzątających kończy się tam, gdzie w domu pojawiają się schody. Słyszeliśmy to bardzo często, prawda? Roborock zapewne też słyszał to nie raz, dlatego postanowił coś z tym zrobić, zamiast jedynie akceptować ograniczenia. W ten oto sposób powstał pierwszy na świecie robot sprzątający z nogami na kołach. Wygląda nieco dziwnie, ale ta dziwność jest jego największą zaletą.

Kiedy dojedzie do schodów, to zamiast potulnie się cofać, unosi korpus, by wspiąć się w górę lub na dół. Tylko że na tym nie poprzestaje. Zaawansowane czujniki ruchu oraz dane przestrzenne pozwalają mu rozpoznawać otoczenie i wykonywać swoją pracę także podczas pokonywania schodów. Nie trzeba już będzie martwić się, że jeśli zapomnimy zamknąć drzwi, urządzenie nagle spadnie piętro niżej. Wnoszenie robota, by posprzątał górę też odchodzi do lamusa. Teraz do zachowania idealnego porządku w całym domu wystarczy jeden sprzęt. Uruchamiamy go i zapominamy – to coś, o czym wcześniej właściciele wielopoziomowych budynków mogli jedynie pomarzyć.
A kiedy dom lśni czystością czas na ogród
W ostatnim czasie przybywa na rynku automatycznych robotów koszących. Oczywiście to nie tak, że wcześniej ich nie było, jednak stare modele miały to do siebie, że ich instalacja była prawdziwą mordęgą – kable, wbijanie znaczników i cała masa innych rzeczy skutecznie odstraszała każdego, kto chciał zainwestować w taki sprzęt. Na szczęście to już przeszłość, a technologia, którą cieszymy się w domach, zaczęła przenikać również na zewnątrz.

Roborock RockNeo Q2 LiDAR to urządzenie, które nie boi się indywidualności w ogrodzie. W końcu ciężko jest, by każdy miał za oknem to samo. Nawet podobne projekty różnią się ukształtowaniem terenu, umiejscowieniem rabat, żywopłotów czy rozmiarem przejść. Tu nie jest to problemem. System Sentisphere LiDAR odpowiada za mapowanie otoczenia i samodzielne poruszanie się kosiarki, o ile przejścia mają przynajmniej 60 cm. Nachylenia do 45 proc. mu nie straszne, tak samo jak krawędzie, bo te kosi do 3 cm.

Roborock chciał, by praca z tym sprzętem przypominała to, co znamy z domowego zacisza, dlatego mamy nawet aplikację. Z jej poziomu można zarządzać strefami koszenia, ustalać systematyczne harmonogramy pracy, więc urządzenie po prostu działa sobie samo w tle, podczas gdy my czytamy książkę albo bawimy się z dziećmi. By połączenie było stabilne, w stacji ładującej wbudowano moduł wzmacniający system Wi-Fi. Nie zabrakło kompatybilności z systemami smart home, zwłaszcza z Alexą i Google Home. No i odporność jest na najwyższym poziomie, zgodnie z normą IPX6.
Zapomnij o sprzątaniu basenu
Osobiście największym zaskoczeniem był dla mnie debiut Roborock RockAqua P1, czyli robota przeznaczonego do czyszczenia basenów. Choć u nas takie przydomowe luksusy nie są aż tak popularne, jak w USA, to coraz więcej osób decyduje się na ich zbudowanie. Roborock wchodzi więc w ten trend, oferując prywatnego „basenowego”, który nie wymaga miesięcznej pensji. Czyści dno, ściany, linię wody oraz płytkie platformy, by nasz basen zawsze był idealny na relaks.

Producent pomyślał tutaj o wszystkim, w końcu podobnie jak ogrody, baseny też bywają różne. RockAqua P1 dostosowuje się do warunków, w których przychodzi mu pracować, tworząc adaptacyjne trasy, omijając przeszkody i spełniając swoją rolę płynnie, bez zbędnych przerw i konieczności ingerencji z naszej strony.

Oczywiście, jeśli chodzi o basen, ważne są parametry. Urządzenie poradzi sobie zarówno z liśćmi, jak i drobnymi zanieczyszczeniami i piaskiem. System zapewnia przepływ na poziomie 6 800 GPH / 25 738 LPH i wykorzystuje podwójną filtrację z filtrami 180 μm oraz 70 μm, więc mamy pewność, że to, czego w wodzie nie powinno być, zostało zabrane. Na pokładzie umieszczono 4-litrowy kosz na zanieczyszczenia, więc nie musimy się też martwić ciągłym wypróżnianiem go.

Jeśli czyściliście choć raz basen, nawet ten rozkładany, to zapewne wiecie, że wystarczy nieuważny, zbyt szybki ruch, by zmącić wodę i rozproszyć zanieczyszczenia. Roborock nawet o tym pomyślał, więc ten basenowy Roborock automatycznie dostosowuje siłę ssania do rodzaju śmieci, z jakimi ma do czynienia. Z kolei funkcja ClearVision Smart Patrol Cleaning pozwala mu na większe skupienie się na miejscach bardziej zabrudzonych.

Czas pracy też jest dobry – do 3,5 godziny na jednym ładowaniu. Co prawda w naprawdę dużych basenach przerwa zapewne będzie konieczna, ale szybkie ładowanie skróci ją do minimum. Tutaj warto wiedzieć, że po zakończeniu pracy albo gdy poziom baterii spadnie do krytycznej wartości, robot nie wyjeżdża sam z basenu, trzeba go wyjąć i odłożyć na stację, jednak dla ułatwienia podpływa sam do linii wody i grzecznie czeka tam na nas. I najważniejsze, Roborock zadbał przy tych wszystkich innowacjach o maksymalną prostotę obsługi. Jest aplikacja, są harmonogramy i oszczędność czasu oraz pieniędzy. Czego chcieć więcej?
Na ceny i datę premiery trzeba poczekać
Choć producent zaprezentował dzisiaj możliwości nowych sprzętów, szczegóły dotyczące cen oraz dostępności wciąż pozostają tajemnicą. W przypadku modeli F25 Ultra Steam Gen 2 i F25 Pro Turbo Combo wiemy jedynie, że zadebiutują one w październiku, natomiast Saros 20 Flow Complete i Roborock Qrevo Edge 2 Flow powinny pojawić się w czwartym kwartale. Na resztę pozostaje czekać do oficjalnego ogłoszenia.
