Za redukcję objętości odpowiada stopniowe stygnięcie wnętrza planety od momentu jej uformowania. Proces ten generuje naprężenia ściskające w litosferze, prowadząc do powstawania charakterystycznych struktur tektonicznych – uskoków wstecznych i lobowatych skarp. Zespół planetologów pod kierunkiem Gaku Nishiyamy z Niemieckiego Centrum Lotnictwa i Kosmonautyki (DLR) wykazał, że tempo kurczenia wynosiło co najmniej 2,7 kilometra na miliard lat, co stanowi dolną granicę szacunków. W efekcie promień Merkurego zmniejszył się dodatkowo o 11 kilometrów względem wcześniejszych wyliczeń, a całkowity ubytek średnicy od narodzin planety sięga obecnie 38 kilometrów.
Tak głęboka kontrakcja wymusza rewizję modeli geofizycznych. Merkury cechuje się wyjątkowo wysoką gęstością – przy masie równej połowie masy Marsa mieści się w zaledwie jednej trzeciej jego objętości, co wynika z obecności nieproporcjonalnie wielkiego metalicznego jądra. Zdaniem badaczy większa skala skurczenia wskazuje na wyższą początkową temperaturę formowania globu, większe stałe jądro wewnętrzne oraz znacznie niższą zawartość pierwiastków lekkich (takich jak siarka) w stopie żelazowo-niklowym, niż dotychczas zakładano.
Przełomowych ustaleń dokonano na podstawie archiwalnych danych z misji orbitalnej MESSENGER (zakończonej w 2015 roku), gdzie gęste usianie powierzchni kraterami uderzeniowymi dotąd utrudniało pełną inwentaryzację struktur tektonicznych. Ostateczną weryfikację tych pomiarów przyniesie wspólna europejsko-japońska misja BepiColombo, która przygotowuje się do wejścia na orbitę planety. Pokładowy wysokościomierz laserowy BELA (BepiColombo Laser Altimeter) dostarczy znacznie dokładniejszych profili topograficznych i danych o szorstkości powierzchni, co pozwoli na precyzyjne skartowanie globalnej siatki spękań i doprecyzowanie historii termicznej Merkurego.
