Najciekawszy jest w tym fakt, że rozczarowanie nie ograniczy się jedynie do zapowiadanej od dawna redukcji zestawu aparatów fotograficznych. Producent szykuje modyfikacje, które odczujemy zarówno podczas codziennego trzymania telefonu w dłoni, jak i w momencie sięgania po portfel.
Stylistyka wyraźnie inspirowana gigantem z Cupertino (i Honorem)
Na ten temat już sporo się rozpisywałam. Zgodnie z renderami i zdjęciami makiet, wykorzystywanymi do produkcji etui ochronnych, Galaxy S27 Ultra ma porzucić dotychczasowy język projektowania. Minimalistyczne plecki mają zyskać teraz duży, prostokątny moduł, który jednym przypomina iPhone’y, a mi z kolei wygląda jak żywcem wyjęty z Honor 600.

Niezależnie od źródła inspiracji, będzie to naprawdę gigantyczna zmiana. Kiedy jednak przyjrzymy się bliżej tym renderom, to zauważymy, że czegoś tu brakuje. Dotychczasowe flagowce spod znaku Ultra przyzwyczaiły nas do obecności aż czterech obiektywów na pleckach, w tym elastycznego duetów teleobiektywów oferujących osobno 3-krotne oraz 5-krotne przybliżenie optyczne. W nowej generacji producent rezygnuje z pierwszego z nich i mówi się tu nawet o całkowitym przemodelowaniu toru optycznego. Nadchodzący S27 Ultra może otrzymać pojedynczy, 50-megapikselowy teleobiektyw z optycznym zoomem 4x. Chociaż taki scenariusz nie został jeszcze oficjalnie przypieczętowany, redukcja fizycznych aparatów dla wielu entuzjastów mobilnej fotografii pozostanie odczuwalną stratą.
Mnie jednak martwi jeszcze jeden brak – gdzie się podział czujnik autofokusa? To jedno z tych oczek po prawej stronie. Jak widzicie na renderach nie ma na niego miejsca i ciężko tu powiedzieć, czy zostanie zintegrowany z innym sensorem, czy może Samsung jakoś inaczej to rozwiąże.
Koniec z kuracją odchudzającą. Waga znowu idzie w górę
Osoby, które ceniły serię Ultra za powolne, ale konsekwentne zrzucanie zbędnych gramów, również mogą poczuć spore rozczarowanie. Informacje od znanego leakera Ice Universe wskazują co prawda, że smartfon zachowa bardzo smukłą obudowę o grubości dokładnie 7,9 mm (czyli identyczną jak w Galaxy S26 Ultra), jednak w przypadku wagi nie będzie już tak dobrze
Z ujawnionych danych wynika, że nadchodzący ultraflagowiec ma ważyć 218 gramów. Z pozoru różnica wydaje się kosmetyczna, ale oznacza to przyrost o 4 gramy względem bezpośredniego poprzednika (S26 Ultra ważył 214 gramów). Tym samym nowość zrówna się pod kątem masy ze starszym modelem Galaxy S25 Ultra z 2025 roku. To wyraźne przełamanie pozytywnego trendu, w ramach którego linia Ultra stawała się coraz lżejsza z roku na rok – wystarczy przypomnieć, że Galaxy S24 Ultra ważył 233 gramy, a pancerny Galaxy S23 Ultra aż 234 gramy.

Skąd ten dodatkowy ciężar? Analitycy sugerują, że wyższa masa może być bezpośrednim efektem upchnięcia w obudowie odczuwalnie większego akumulatora, a to już bardzo dobra wiadomość. S27 Ultra ma otrzymać baterię o pojemności 5700 mAh ze wsparciem dla szybszego ładowania o mocy 60 W. Co prawda to nadal nie jest poziom chińskich flagowców, jednak w połączeniu z bardzo dobrymi optymalizacjami w One UI, Ultra powinien zaoferować zauważalnie dłuższy czas pracy na jednym ładowaniu.
Kolejną ogromną zmianą systemową ma być powrót do autorskiej architektury – rośnie prawdopodobieństwo, że na wyselekcjonowane rynki sprzęt trafi napędzany autorskim procesorem Exynos 2700. W ostatnich latach południowokoreański gigant trzymał się w Galaxy S Ultra Snapdragona. Taka zmiana może więc wywołać dużo kontrowersji, bo choć Exynos z roku na rok się poprawia, to wciąż ustępuje flagowcom Qualcommu.
Ceny również urosną
Osoby dobrze zorientowane w planach dystrybucyjnych Samsunga donoszą, że cała rodzina Galaxy S27 zadebiutuje z wyraźnie wyższymi kwotami wyjściowymi. Przecieki z rynku koreańskiego mówią o planowanym wzroście cen o równowartość około 290–375 złotych za warianty podstawowe. Oprócz tego, producent ma zamiar znacznie mocniej zróżnicować cenowo poszczególne wersje pojemnościowe. Oznacza to, że dopłata do wariantu z większą ilością pamięci na dane (np. przeskoczenie z 256 GB na 512 GB lub 1 TB) będzie znacznie dotkliwsza dla portfela niż w poprzednich latach.
To raczej nikogo nie dziwi. Niedawno firma podniosła ceny Galaxy S26, a na podobne kroki decydują się również inni producenci, a wszystko to spowodowane jest trwającym na rynku kryzysem pamięci. Firmy nie mogą i nie chcą ponosić wyższych kosztów, więc przerzucają je na końcowego odbiorcę, czyli na nas.
Jeśli plotki się potwierdzą, zapowiada się nam premiera pełna kompromisów. Zamiast jednoznacznego skoku jakościowego, klienci celujący w model Galaxy S27 Ultra będą musieli przełknąć mniej elastyczny aparat, wyższą wagę urządzenia oraz zauważalnie wyższy rachunek przy kasie. Czas pokaże, czy większa bateria i odświeżony design wystarczą, by przekonać do zakupu niezdecydowanych.
Źródło: Ice Universe, Naver
