Badania koncentrują się na układzie 70 Ophiuchi AB, położonym około 16 lat świetlnych od Ziemi. W jego skład wchodzą dwie gwiazdy nieco mniejsze i chłodniejsze od Słońca. Pierwsza ma około 88 procent masy naszej gwiazdy, a druga około 73 procent. Obiekty te należą do gwiazd typu widmowego K, obejmującego stosunkowo chłodne gwiazdy o pomarańczowym zabarwieniu.
Czytaj też: Wykryli zmienną pogodę poza Układem Słonecznym. Ten obiekt znajduje się na granicy planety i gwiazdy
Choć układ jest znany astronomom od stuleci, dotychczas nie udało się potwierdzić obecności orbitujących wokół niego planet. Nowa analiza sugeruje jednak, iż brak odkryć nie oznacza, że takie obiekty nie mogą tam istnieć. Kluczowe znaczenie ma w tym kontekście strefa zamieszkiwalna, czyli obszar wokół gwiazdy, w którym temperatura teoretycznie pozwala na utrzymanie ciekłej wody na powierzchni planety. Samo położenie w tej strefie nie gwarantuje jednak warunków sprzyjających życiu. Liczą się również między innymi skład atmosfery, obecność wody czy właściwości powierzchni.
W układach podwójnych grawitacja dwóch gwiazd może znacząco komplikować ruch planet i to właśnie dlatego utrzymanie planety w obrębie ekosfery byłoby zaskakujące. W zależności od odległości i parametrów orbit obiekt może utracić stabilność, zbliżyć się do gwiazdy lub całkowicie wylecieć z układu. Dlatego naukowcy sprawdzili, czy planeta o masie zbliżonej do ziemskiej mogłaby przetrwać w takich warunkach przez bardzo długi czas.
Zespół badawczy wykorzystał dane obserwacyjne opisujące ruch obu gwiazd, w tym pomiary zbierane przez wiele lat. Następnie jego członkowie przeprowadzili symulacje komputerowe, w których planety o masie Ziemi znajdowały się w około 2000 różnych odległościach od większej gwiazdy. Uczeni śledzili ich ewolucję przez okres sięgający 10 milionów lat.
Wyniki wykazały, że istnieją obszary, w których planeta mogłaby utrzymać stabilną orbitę, również wewnątrz strefy zamieszkiwalnej. Oznacza to, iż obecność drugiej gwiazdy nie musi automatycznie wykluczać istnienia świata przypominającego Ziemię. Jak podkreślają badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside, lepsze poznanie dynamiki tego układu pozwala z jednej strony ocenić jego potencjał, a z drugiej udoskonalić metody analizowania innych układów podwójnych.
Czytaj też: Jak Feniks z popiołów. Ta planeta narodziła się w szalonych okolicznościach
Mimo obiecujących wyników nie możemy jeszcze z pełną pewnością stwierdzić, że astronomowie odkryli już planetę nadającą się do zamieszkania. Symulacje pokazują jedynie, iż jej istnienie jest dynamicznie możliwe. Planety o masie zbliżonej do Ziemi pozostają w tym układzie poniżej obecnych możliwości detekcyjnych. Naukowcy wykluczyli natomiast obecność planet o masie Jowisza lub większej w badanym obszarze sięgającym około pięciu jednostek astronomicznych od głównej gwiazdy. Wcześniejsze sygnały sugerujące istnienie takiego olbrzyma mogły wynikać z aktywności samej gwiazdy, a nie z obecności planety.
Co istotne, układy podwójne są powszechne we wszechświecie, dlatego ograniczanie poszukiwań życia wyłącznie do układów z jedną gwiazdą mogłoby sprawić, że astronomowie przeoczą wiele interesujących światów. W przyszłości w badaniach może pomóc planowane przez NASA obserwatorium Habitable Worlds Observatory, którego zadaniem będzie między innymi poszukiwanie i bezpośrednie obrazowanie planet potencjalnie sprzyjających życiu. Zanim jednak uda się dokładnie zbadać taki świat, trzeba najpierw ustalić, czy w danym układzie w ogóle może on istnieć.
Źródło: The Astrophysical Journal
