Chodzi o magnetary, czyli niezwykle gęste gwiazdy neutronowe emitujące potężne pola magnetyczne. Do tej pory astronomowie poszukiwali głównie krótkich błysków promieniowania gamma, które mogą towarzyszyć połączeniu dwóch gwiazd neutronowych. Takie rozbłyski potrafią trwać zaledwie ułamki sekundy. Nowe badanie sugeruje jednak, że część takich kosmicznych katastrof może pozostawiać po sobie znacznie dłużej widoczną poświatę rentgenowską.
Czytaj też: Fizycy zaobserwowali ślad materii z pierwszych chwil wszechświata. Przełomowe odkrycie w CERN
Kluczowe znaczenie miało zdarzenie oznaczone jako EP250704a/GRB 250704B. Wykryły je 4 lipca ubiegłego roku trzy obserwatoria kosmiczne: Einstein Probe, SVOM oraz Insight-HXMT. Sam błysk promieniowania gamma trwał około pół sekundy. Jednocześnie satelita Einstein Probe zarejestrował intensywne promieniowanie X utrzymujące się przez prawie 10 minut. To najdłuższy tego rodzaju początkowy rozbłysk rentgenowski, jaki dotąd powiązano ze zderzeniem gwiazd neutronowych.
Naukowcy podejrzewają, iż za niezwykłą długość zjawiska może odpowiadać magnetar. Jest to szczególny rodzaj gwiazdy neutronowej, która bardzo szybko wiruje i posiada ekstremalnie silne pole magnetyczne. Po zderzeniu dwóch gwiazd neutronowych może powstać właśnie taki obiekt. Energia zgromadzona w jego polu magnetycznym może być następnie uwalniana do otoczenia, sprawiając, że poświata po kosmicznej kolizji jest jaśniejsza i utrzymuje się znacznie dłużej.
Aby dokładnie określić charakter zjawiska, astronomowie musieli działać bardzo szybko. Po otrzymaniu alarmu z satelity Einstein Probe ruszyły obserwacje za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu oraz Very Large Array. Zespół wykorzystał spektrograf X-Shooter do rozłożenia światła na poszczególne składowe. Pozwoliło to określić przesunięcie ku czerwieni i oszacować odległość źródła. Okazało się, że rozbłysk pochodził z odległości odpowiadającej przesunięciu ku czerwieni z=0,6610. Światło potrzebowało ponad sześciu miliardów lat, aby dotrzeć do Ziemi. Obserwowane dziś wydarzenie miało więc miejsce na długo przed powstaniem Słońca i Układu Słonecznego.
Czytaj też: Kosmiczne skały przenoszą tysiące składników życia. Naukowcy właśnie je wykryli
Astronomowie szukali również innego ważnego śladu. Gdyby za rozbłysk odpowiadało zapadnięcie się masywnej gwiazdy, powinno mu towarzyszyć powstanie supernowej. W dokładnych obserwacjach wykonanych za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu nie widać jednak oznak takiej eksplozji. Brak supernowej, odległość źródła oraz charakter samego rozbłysku wskazują na zderzenie gwiazd neutronowych. Jeśli kolejne obserwacje potwierdzą, że długotrwałe rozbłyski rentgenowskie rzeczywiście są związane z narodzinami magnetarów, astronomowie będą mogli łatwiej identyfikować odległe zderzenia gwiazd neutronowych. W przyszłości szczególnie cenne może być połączenie obserwacji promieniowania X z falami grawitacyjnymi pochodzącymi z tego samego wydarzenia.
Źródło: Science Bulletin
