Są opaski, smartwatche i on – Google Fitbit Edge ląduje na rynku

Na rynku urządzeń ubieralnych mamy dwie skrajności. Z jednej strony mamy potężne, rozbudowane smartwatche, które zachwycają możliwościami, ale zmuszają nas do ładowania baterii niemal co wieczór. Z drugiej – ultraminimalistyczne opaski, którym z kolei często brakuje wygodnego wyświetlacza do szybkiego podglądu powiadomień czy nawigacji. Google postanowiło wypełnić tę lukę, prezentując model Fitbit Edge.
Są opaski, smartwatche i on – Google Fitbit Edge ląduje na rynku

To duchowy następca niezwykle popularnej serii Fitbit Charge oraz przemyślany pomost pozycjonowany pomiędzy flagowym zegarkiem Pixel Watch 5 a zaprezentowaną w maju tego roku, bezekranową opaską Fitbit Air. Oferuje genialny kompromis – subtelną konstrukcję, ekran tam, gdzie go naprawdę potrzebujemy, i zacięcie sportowe.

Smukła, aluminiowa obudowa i ekran AMOLED

To, co natychmiast przyciąga wzrok w Fitbit Edge, to zgrabna i lekka konstrukcja. Korpus urządzenia wykonano z aluminium pochodzącego z recyklingu, a cała opaska waży skromne 17,7 grama (bez paska) przy grubości zaledwie 11,5 mm. Na froncie zamontowano prawie owalny, jasny wyświetlacz AMOLED o przekątnej 1,34 cala z obsługą trybu Always-on oraz automatyczną regulacją jasności. Nie jest to jednak typowa pigułka, którą znamy ze Smat Bandów od Xiaomi, jest znacznie szersza i krótsza, przez co zapewne lepiej będzie się na tym przeglądać dane oraz powiadomienia.

Sam interfejs przypomina kafelkowy system znany z zegarków Pixel Watch, choć opaska nie działa pod kontrolą czerpiącego masę energii WearOS. Zamiast tego dostajemy autorski, bardzo płynny system, w którym oprócz dotykowego ekranu do nawigacji służy fizyczny przycisk na bocznej krawędzi. Z poziomu nadgarstka mamy szybki wgląd w Mapy Google, sterowanie multimediami, powiadomienia o połączeniach z opcją szybkich odpowiedzi, a także alarmy i podstawowe wskaźniki zdrowotne.

Za wydajność odpowiada oszczędny układ Ambiq AP5, wspierany przez wbudowany moduł GPS oraz akumulator o pojemności 65 mAh. Producent deklaruje, że jedno ładowanie (trwające do pełna około 90 minut) wystarcza nawet na 7 dni ciągłego użytkowania, ale to też zawsze zależy od tego, jak korzystamy z urządzenia. Przy włączonym Always-on Display czas pracy będzie krótszy. Całość cechuje certyfikat IP68 oraz wodoszczelność do 50 metrów (5 ATM), więc bez przeszkód można z nią pływać czy trenować w ulewnym deszczu.

Pełen pakiet funkcji zdrowotnych

Mimo filigranowych gabarytów, Google upchnęło wewnątrz komplet zaawansowanych czujników, które obejmują pulsoksymetr (SpO2) z czujnikami czerwonymi i podczerwonymi, elektrody do pomiaru ECG (EKG), optyczny czujnik tętna PPG, termometr mierzący temperaturę skóry, wysokościomierz oraz akcelerometr. Dla fanów aktywności przygotowano ponad 50 trybów treningowych ze wsparciem w czasie rzeczywistym i automatycznym śledzeniem dyscyplin.

Przy okazji debiutu opaski sporej aktualizacji doczekała się cała aplikacja Google Health. Otrzymujemy odświeżoną zakładkę „Dzisiaj” z lepszą personalizacją, opcję rejestrowania posiłków za pomocą szybkiego zdjęcia oraz pogłębioną integrację z Apple Health. Co ciekawe, automatyczne wykrywanie aktywności w ekosystemie Pixel zostało rozszerzone z 10 do ponad 100 dyscyplin, to ogromna różnica. Dla posiadaczy opasek Fitbit Air i Edge opłacających subskrypcję Premium udostępniono też nowe narzędzie Google Health Guardian, które co miesiąc serwuje pogłębiony raport zdrowotny pomagający wcześnie wdrażać dobre nawyki.

Jak wygląda kwestia cen?

Sklepowa premiera opaski została zaplanowana na 27 października 2026 roku, choć przedsprzedaż w wybranych regionach już wystartowała. Podstawowa wersja została wyceniona na 179 dolarów (co w przeliczeniu daje około 700 złotych). Do wyboru oddano cztery eleganckie warianty kolorystyczne:

  • Matte Black (czarny mat) z paskiem Obsidian,
  • Satin Silver (satynowe srebro) z paskiem Fog,
  • Satin Pyrite (satynowy mosiądz) z paskiem Olive,
  • Champagne Gold (szampańskie złoto) z paskiem Canyon.

Dla fanów koszykówki przygotowano również edycję specjalną Stephen Curry Special Edition w cenie 220 dolarów, wyróżniającą się unikalnym paskiem i dedykowanym wykończeniem koperty. Na ten moment Google nie podało jeszcze oficjalnej informacji o dacie rynkowego debiutu opaski w Polsce i nie ma też pewności czy nowość w ogóle będzie u nas dostępna.

Źródło: Google

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.