Strumień cząstek strzela w stronę Ziemi z odległości 12 000 lat świetlnych. Astronomowie odkryli tajemnicze źródło

Wspólnymi siłami naukowcy Argentyny, Hiszpanii i Holandii zidentyfikowali pochodzenie strumienia rozpędzonych cząstek, które coś wystrzeliwuje w kierunku naszej planety. Wiadomo, iż obiekt ten znajduje się około 12 tysięcy lat świetlnych od Ziemi, a szczegółowe ustalenia na jego temat trafiły na łamy Astronomy and Astrophysics.
Strumień cząstek strzela w stronę Ziemi z odległości 12 000 lat świetlnych. Astronomowie odkryli tajemnicze źródło

Sprawą całego zamieszania okazuje się układ IRAS 18293-0941, prawdopodobnie będący pierwszym znanym mikroblazarem, czyli kosmicznym odpowiednikiem znacznie większych blazarów znajdujących się w centrach odległych galaktyk. Co więcej, jego przeciwległy dżet może przyspieszać cząstki do ekstremalnych energii.

Czytaj też: Ta gwiazda pobiła rekord prędkości. Zawiera sekret czarnej dziury, wokół której krąży

IRAS 18293-0941 tworzą czarna dziura o masie około dziesięciu razy większej od masy Słońca oraz gorąca, masywna gwiazda, wokół której czarna dziura krąży mniej więcej co 11 dni. Grawitacja tamtejszej czarnej dziury odbiera materię towarzyszącej jej gwieździe. Gaz tworzy wokół niej dysk akrecyjny, a część materii nie wpada do czarnej dziury, lecz ulega wystrzeleniu w przestrzeń w postaci dwóch przeciwległych dżetów.

To właśnie orientacja jednego z tych dżetów czyni odkryty układ tak wyjątkowym. Strumień porusza się z prędkością sięgającą około 3/4 prędkości światła i jest skierowany niemal prosto w stronę naszej planety. W przypadku supermasywnych czarnych dziur podobne zjawisko prowadzi do powstawania blazarów. Teraz astronomowie znaleźli ich znacznie mniejszy odpowiednik, zasilany przez czarną dziurę o masie gwiazdowej. 

Co ciekawe, obiekt przez dziesięciolecia pozostawał praktycznie niezauważony. Udało się go wykryć już w 1983 roku przy udziale satelity IRAS, lecz ze względu na to, że znajduje się za grubą warstwą międzygwiazdowego gazu i pyłu, obserwacje w świetle widzialnym były niemożliwe. Dopiero połączenie danych z wielu instrumentów pozwoliło astronomom zrekonstruować jego niezwykłą naturę. W badaniach astronomowie wykorzystali między innymi radioteleskop MeerKAT oraz obserwacje w zakresie optycznym, rentgenowskim, gamma i podczerwonym.

Drugi z dżetów dostarczył naukowcom jeszcze bardziej fascynującej wskazówki. Nie jest on skierowany w stronę Ziemi, lecz uderza w gęsty obłok molekularny znajdujący się w otoczeniu układu. Strumień najpierw przemieszcza się przez obszar o rozmiarach około 100 lat świetlnych, oczyszczając go z części materii międzygwiazdowej, a następnie zderza się z gęstym obłokiem gazu i pyłu. W miejscu tego oddziaływania obserwuje się emisję wskazującą na przyspieszanie cząstek do energii rzędu petaelektronowoltów.

Czytaj też: Fizycy zaobserwowali ślad materii z pierwszych chwil wszechświata. Przełomowe odkrycie w CERN

Jeżeli interpretacja zespołu się potwierdzi, mikroblazary mogą być jednymi z najpotężniejszych naturalnych akceleratorów cząstek w Drodze Mlecznej. Energia, jaką osiągają przyspieszane cząstki może być około 100 razy większa niż ta uzyskiwana w Wielkim Zderzaczu Hadronów, a więc najpotężniejszym akceleratorze zbudowanym przez człowieka. Odkrycie może więc pomóc rozwiązać jedną z zagadek astrofizyki: skąd pochodzą najbardziej energetyczne cząstki promieniowania kosmicznego obserwowane w naszej galaktyce.

Źródło: Astronomy & Astrophysics

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.